Znany naukowiec fałszował badania

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/jarmoluk

  

Co najmniej 31 prac naukowych dotyczących komórek macierzystych, których autorem był prof. Piero Anversa, okazało się zawierać sfałszowane lub sfabrykowane dane – informuje Associated Press.

Piero Anversa urodził się w Parmie (Włochy) w roku 1940. Ukończył studia medyczne w rodzinnym mieście w roku 1965. Prowadził badania nad komórkami macierzystymi w New York Medical College Valhalla, a w roku 2007 związał się z Harvard Medical School oraz Brigham and Women’s Hospital. Tytuł profesorski uzyskał w roku 2010. W toku kariery był wielokrotnie wyróżniany – miedzy innymi nagrodą American Heart Association w roku 2004. Opublikował co najmniej 55 prac.

Anversa zyskał światową sławę w roku 2001 - gdy ogłosił, że wbrew zgodnej opinii naukowców mięsień sercowy można zregenerować pobierając komórki macierzyste ze szpiku i wstrzykując je do serca, aby tam przekształciły się w komórki serca i naprawiły uszkodzenie. Twierdził, że jego badania na myszach się powiodły. Gdyby to była prawda, wyniki badań Anversy miałyby ogromne znaczenie dla pacjentów na całym świecie.

Wkrótce powstały firmy mające skomercjalizować domniemane osiągnięcie doktora Anversy – w tym jedna kierowana przez niego samego. Jednak innym naukowcom nie udało się uzyskać podobnych wyników.

W roku 2003 Aversa ogłosił, że komórki szpiku nie są potrzebne do naprawy serca, albowiem serce ma własne komórki macierzyste (c-kit cells). Wystarczy je pobrać, namnożyć w laboratorium i wstrzyknąć z powrotem do serca, aby zastąpiły uszkodzoną tkankę.

Także i tych eksperymentów - mimo podejmowanych prób - nie udało się nikomu powtórzyć.

W styczniu roku 2013 Harvard Medical School oraz Brigham and Women’s Hospital, z którymi związany był dr Anversa, rozpoczęły weryfikację jego publikacji.

W roku 2014 wycofany został opublikowany na łamach "Circulation" artykuł Anversy. Współautorzy powiadomili pismo, że zamieszczone dane nie były tymi, które uzyskali. Jeden ze współpracowników mówił w wywiadzie dla "Retraction Watch" o "atmosferze strachu i kontroli informacji" w laboratorium.

W roku 2015 dr Anversa opuścił zarówno Harvard, jak i Brigham and Women’s Hospital.

Jak informuje "The Washington Post", w kwietniu 2017 r. amerykański szpital Brigham and Women's Hospital zgodził się zapłacić rządowi federalnemu 10 milionów dolarów w związku z zarzutami, że dr Anversa przedłożył oszukańcze dane, by uzyskać finansowanie badań.

14 października przedstawiciele Harvard Medical School oraz Brigham oraz Women’s Hospital oświadczyli, że w oparciu o wyniki wewnętrznego śledztwa wystąpili do odpowiednich instytucji o wycofanie 31 prac Anversy z czasopism medycznych ze względu na zawarte w nich sfabrykowane lub sfałszowane dane. Wielu naukowców wciąż opiera własne badania na tych nierzetelnych publikacjach.

Pytani przez media, dlaczego podjęcie działań dotyczących doktora Anversy zabrało tyle czasu, przedstawiciele Harvardu uchylili się od odpowiedzi.

Komentujący całą sprawę specjaliści zwracają uwagę na poważne szkody dla całej społeczności badaczy zajmujących się komórkami macierzystymi. Podkreślają, że konieczna jest większa transparentność badań.

Według informacji podanych przez STAT News, 31 wycofanych artykułów dawałoby Anversie miejsce w pierwszej dwudziestce naukowców z największą liczbą wycofanych artykułów. W pierwszej dziesiątce są badacze z co najmniej 39 wycofaniami, jednak niekwestionowanym liderem pozostaje japoński anestezjolog Yoshitaka Fujii - 183 artykuły, głównie o dotyczące środków przeciwwymiotnych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Uzasadnienie nakazu aresztowania S. Michnika liczy niemal 130 stron!

na zdjęciu Stefan Michnik / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Stefan Michnik obecnie mieszka w Szwecji, gdzie wyjechał w latach 60. ubiegłego stulecia. Obecny ENA jest kolejnym, który polskie władze skierowały do Szwecji – zawiera dokładny opis wszystkich czynów, których dopuścił się Stefan Michnik. Dlatego uzasadnienie ENA liczy blisko 130 stron. W programie „Koniec Systemu” Dorota Kania w rozmowie z historykiem prof. Tomaszem Panfilem szukała odpowiedzi na pytanie, czy ściganie Michnika po tylu latach ma jeszcze sens. „Ściganie Michnika ma głęboki sens! Przynajmniej symbolicznie pokażmy, że sprawiedliwość istnieje w stosunku do oprawców” - podkreśla prof. Panfil.

Ofiara sędziego Michnika

Andrzej Czaykowski, przedwojenny dowódca plutonu łączności w 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, kurier, po napaści sowieckiej na Polskę 17 września 1939 roku walczył przeciwko Armii Czerwonej pod Grodnem i przebił się na Litwę. Internowany w obozie w Rakiszkach, skąd 27.11.1939 roku udało mu się zbiec i przedostać do Wilna, gdzie nawiązał kontakty konspiracyjne z ZWZ. W lutym 1940 roku wysłany jako łącznik do Warszawy. Został pochwycony przez Sowietów i wywieziony do gułagu. Po ataku Niemiec na ZSRR i amnestii dla więźniów polskich, od listopada 1941 roku był oficerem w szwadronie przybocznym gen. Władysława Andersa. Po dotarciu z gen. Andersem przez Bagdad, Suez, Durban, Rio de Janeiro i Nowy Jork do Wielkiej Brytanii został przeszkolony w zakresie dywersji i odbioru zrzutów. W nocy z 16 na 17 kwietnia 1944 roku przerzucony na spadochronie do kraju. Brał udział w Powstaniu Warszawskim – po jego upadku opuścił Warszawę. Aresztowany przez Niemców w Częstochowie w grudniu 1944 roku, został wywieziony do obozu koncentracyjnego KL Gross-Rosen, a następnie do Dory. Od wiosny 1945 roku oficer Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Za namową ministra spraw wewnętrznych Rządu RP na Uchodźstwie gen. Romana Odzieżyńskiego powrócił z jego rozkazami w dniu 29.07.1949 roku do kraju. Używał wówczas nazwiska Tomasz Sulikowski. 13.08.1951 roku w Krakowie został aresztowany przez UB i przewieziony do Warszawy. Skazany 30.04.1953 roku przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie pod przewodnictwem ppłk. Mieczysława Widaja pod zarzutem szpiegostwa na karę śmierci, utratę praw publicznych i utratę mienia. Przy jego egzekucji był obecny Stefan Michnik – członek składu sędziowskiego, który wydał wyrok śmierci.

Pytany wprost, czy nakaz aresztowania Stefana Michnika ma sens, historyk nie ma najmniejszych wątpliwości.
 
Oczywiście, że ma sens! Ma sens i to głęboki. Andrzeja Czajkowskiego nie odnaleźliśmy do dzisiaj. Nadal nie wiemy, gdzie on jest, a wie to Stefan Michnik. To ma sens chociażby po to, aby powiedział nam, abyśmy mogli pochować naszego bohatera. Zajmujemy się oprawcą, a nasz szacunek i uwaga należy się bohaterom, których wciąż nie możemy odnaleźć. Jeżeli nie jest nam dane uczczenie bohaterów, to przynajmniej symbolicznie pokażmy, że sprawiedliwość istnieje w stosunku do oprawców. Andrzej Czajkowski to człowiek, który całe swoje dorosłe życie spędził służąc Polsce i tak stracił życie. Stefan Michnik przy tym był. On patrzy na scenę, kiedy kat moktowski Dreja strzelał w tył głowy rotmistrza – kawalera Virtuti Militari – skazanego na śmierć tylko za to, że przyjechał do kraju, jako emisariusz. Jego misją było nawiązanie kontaktu między komunistami w kraju, a rządem najjaśniejszej RP na emigracji. Czajkowski był człowiekiem, który miał się porozumiewać. On nie miał zwalczać, on miał szukać ludzi, z którymi da się rozmawiać o Polsce i za to go zamordowano.
- kwituje prof. Panfil.

W 2018 roku Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie wydał Europejski Nakaz Aresztowania Stefana Michnika, który jako sędzia wojskowego sądu w okresie 1952–1953 dopuścił się 30 czynów polegających na bezprawnym pozbawieniu wolności oraz zastosowaniu kary śmierci, popełniając zbrodnię komunistyczną, która stanowi jednocześnie zbrodnię przeciwko ludzkości. Wyrok w tej sprawie został wydany 4 lutego 2019 roku przez prezesa Sądu Rejonowego w Göteborgu – na mocy jego decyzji Stefan Michnik nie został wydany Polsce. Szwedzka prokuratura nie przeprowadziła w tej sprawie żadnych czynności, m.in. dlatego, że jej zdaniem czyny uległy przedawnieniu. Z tego też powodu nie złożyła odwołania od wyroku sądu w Göteborgu.

Zbrodniarze w togach

Instytut Pamięci Narodowej prowadzi ponad sto śledztw dotyczących zbrodni sądowych. Najwięcej popełniono ich w latach 1945–1956 oraz w okresie stanu wojennego. Jedno z najbardziej obszernych postępowań w sprawie zbrodni sądowych jest prowadzone w Warszawie i dotyczy okresu 1945–1956. Śledczy zgromadzili w nim materiał dowodowy (zeznania ofiar, akta sądowe) świadczący o czynnym udziale sędziów w aparacie represji. Zgromadzony w IPN materiał dowody potwierdza ponurą prawdę o „demokratycznej” Polsce Ludowej: podporządkowane aparatowi bezpieczeństwa sądy były narzędziem wprowadzającym w Polsce sowiecką dominację.

Więcej na ten temat w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska":

[polecam:https://niezalezna.pl/294032-w-najnowszym-numerze-gp-wszyscy-chca-glowy-schetyny-powyborcze-rozrachunki-po]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl