O postawieniu zarzutów w tej sprawie poinformowała rzecznik prasowa gdańskiej prokuratury okręgowej Grażyna Wawryniuk. Wyjaśniła, że śledztwo zainicjowało dokonane w ubiegłym tygodniu przez funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku zatrzymanie siedmiu osób - czterech mężczyzn w wieku od 30 do 55 lat oraz trzech kobiet w wieku od 27 do 34 lat.

Osoby te miały organizować agencje towarzyskie działające w kilku mieszkaniach na terenie Gdańska oraz Gdyni, a oferujące usługi pięciu prostytutek. Organizatorzy, w zamian za umożliwienie korzystania z mieszkań, ochronę, transport, wykonanie zdjęć oraz zamieszczenie ogłoszeń na portalach internetowych, przyjmowali od świadczących usługi kobiet 50 procent ich zarobków.

Wawryniuk poinformowała, że proceder miał miejsce w różnych okresach poczynając od 2010 r. do teraz. Rzecznik wyjaśniła, że piątka zatrzymanych uczyniła sobie z niego stałe źródło dochodu. Każdej z tych osób może grozić do 7 i pół roku więzienia. Z kolei dwóm kobietom, które zajmowały się odbieraniem telefonów od potencjalnych klientów, za udział w ułatwianiu uprawiania prostytucji, grozi do pięciu lat więzienia.

Wawryniuk poinformował, że część zatrzymanych przyznała się do popełnienia zarzuconych im przestępstw.

Wobec sześciorga podejrzanych zastosowano środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji, pięcioro z nich otrzymało też zakaz opuszczania kraju oraz kontaktowania się kobietami, które świadczyły usługi seksualne a także z innymi podejrzanymi. Troje z podejrzanych dodatkowo zobowiązano do wpłaty poręczenia majątkowego w kwotach 7 lub 10 tys. zł.

W przypadku siódmej osoby - głównego organizatora procederu, prokurator skierował do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie. Sąd podjął jednak decyzję, że mężczyzna może opuścić areszt po wpłaceniu 100 tys. zł kaucji. Prokurator odwołał się od tej i złożył wniosek, by - do czasu rozpatrzenia odwołania, mężczyzna pozostał w areszcie: sąd przychylił się do tego wniosku.