W opublikowanej dziś na stronie Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych rozmowie szef polskiego rządu był pytany m.in. o możliwe sposoby wzmacniania polskiej niepodległości.

"Warunkiem niepodległości jest podmiotowość. To, czego najbardziej potrzebujemy, to sprawne, ambitne państwo, które poprzez swoją gospodarkę, administracyjną skuteczność, potencjał militarny i międzynarodowe sojusze zapewni nam bezpieczeństwo i optymalne warunki rozwoju. Polska musi mieć także zdolność do oddziaływania na rzeczywistość geo­polityczną, zarówno na poziomie regionalnym, europejskim, jak i globalnym"

- odpowiedział Morawiecki.

Zwrócił uwagę, że po 1989 r. udało się doprowadzić do uzyskania przez Polskę członkostwa w Unii Europejskiej i NATO, co - w zgodnej ocenie polskich elit - stanowiło element polskiej racji stanu.

"Dzisiejszy świat stawia jednak przed nami nowe, często trudniejsze wyzwania. Silny sojusz transatlantycki i UE to zawsze będą dwa filary polskiego bezpieczeństwa, rozwoju i aktywności międzynarodowej, musimy z nich dobrze korzystać, ale także działać szerzej i prowadzić bardziej proaktywną politykę zagraniczną w dużo bardziej skomplikowanym świecie" - powiedział premier.

Morawiecki został też zapytany o relacje Polski z Rosją oraz warunki, na których możliwe byłoby dokonanie ich "resetu".

Jak podkreślił, Polska jest "adwokatem realistycznej polityki względem Rosji, której celem jest obrona pokoju i bezpieczeństwa w Europie". Tymczasem - zauważył polski premier - "Rosja jest państwem wszczynającym w Europie wojny i w swojej polityce zagranicznej uciekającym się do agresji zbrojnych".

"To jest państwo zagrażające pokojowi i torpedujące poszukiwania dialogu i porozumienia nawet na minimalnym, pozapolitycznym, adresowanym do dzieci i młodzieży, międzyludzkim poziomie. W tej sytuacji naprawdę trudno sobie wyobrazić jakikolwiek reset" - stwierdził.

Dlatego - według Morawieckiego - "oczywistym warunkiem powrotu Rosji do grona cywilizowanych państw jest zaprzestanie agresywnej polityki względem sąsiadów, przestrzeganie prawa międzynarodowego i zaakceptowanie reguł demokratycznego świata w zakresie polityki międzynarodowej". "Takiej zmianie rosyjskiej polityki jesteśmy gotowi sprzyjać, ale nie osiągniemy tego celu, zapominając z kim dziś mamy do czynienia" - zaznaczył.

Premier polemizował też w rozmowie z "Polskim Przeglądem Dyplomatycznym" z przekonaniem o braku różnicy między polityką wewnętrzną a zagraniczną.

"Fakt, że media często umiędzynarodawiają różne wypowiedzi, nawet te o charakterze lokalnym, nie zmienia w żadnym stopniu tego, że politycy odpowiadają przed własnymi wyborcami, a nie przed redakcjami zagranicznych dzienników i samozwańczymi rzecznikami zagranicznych elit, a tym bardziej politykami reprezentującymi obce państwa lub ich interesy. Kontekst międzynarodowy w kluczowych sprawach ma znaczenie, ale w przypadku fundamentalnych reform wewnętrznych nie może być decydujący. Żadne patriotyczne elity, z szanowaną tradycją państwowości, sobie na to nie pozwolą – niezależnie od równoleżnika"

- powiedział Morawiecki.