Rekordowa liczba chętnych do głosowania w Warszawie! Zainteresowanie dopisaniem do listy rośnie

Tysiące osób dopisano do spisu wyborczego w Warszawie / fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska

  

Do dziś do spisu wyborców w Warszawie dopisało się blisko 16 tys. osób; to ponad trzykrotnie więcej niż przed wyborami samorządowym w 2014 r. - poinformował rzecznik stołecznego ratusza Bartosz Milczarczyk. Podkreślił, że liczba ta może jeszcze wzrosnąć.

Milczarczyk został spytany przez Polską Agencję Prasową o to, ile osób zgłosiło chęć głosowania w Warszawie.

- 15 785 osób na wczoraj. Pewne będzie tych osób więcej. Z dnia na dzień widzimy coraz większe zainteresowanie chęcią dopisania się do rejestru wyborców

 - powiedział.

Jak dodał, liczba osób które dopisały się w poszczególnych dzielnicach jest proporcjonalna do ich wielkości.

- Czyli dużo osób dopisuje się na Mokotowie, na Ursynowie, na Pradze Południe, na Woli

 - wymieniał.

Dopytywany, czy liczba osób chcących głosować w stolicy jest porównywalna z poprzednimi wyborami samorządowymi, Milczarczyk odparł, że w tym roku zainteresowanie jest znacznie większe.

- Podczas tamtych wyborów dopisały się 4354 osoby. Tutaj już mamy zdecydowanie, kilkukrotnie większą liczbę

- zaznaczył.


Wniosek o wpisanie do stałego rejestru wyborców składa się w urzędzie gminy; powinien on zawierać nazwisko, imię (imiona), imię ojca, datę urodzenia oraz numer PESEL wnioskodawcy. Do wniosku dołącza się kserokopię ważnego dokumentu stwierdzającego tożsamość wnioskodawcy, pisemną deklarację, w której podaje on swoje obywatelstwo i adres stałego zamieszkania na terytorium Polski. Stałe zamieszkanie oznacza, że stale przebywa się w określonej miejscowości pod konkretnym adresem z zamiarem przebywania w tym miejscu w przyszłości.

Przepisy prawa wyborczego nie określają terminu, do jakiego należy złożyć wniosek o wpisanie do rejestru wyborców. Trzeba jednak pamiętać, że wójt, burmistrz lub prezydent miasta wydaje decyzję w tej sprawie w terminie 3 dni. Stąd też wskazane jest, aby złożenie wniosku nie nastąpiło w przeddzień wyborów.

Wybory samorządowe odbędą się 21 października. Dwa tygodnie później, 4 listopada przeprowadzona zostanie druga tura głosowania tam, gdzie w pierwszej nie zostanie wybrany wójt, burmistrz lub prezydent miasta. Do drugiej tury przechodzi dwóch kandydatów, którzy otrzymali najlepszy wynik. Wybieranych będzie blisko 47 tys. radnych gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich oraz blisko 2,5 tys. wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Prawdziwy horror holenderskiej rodziny. Były członek sekty Moona więził ich przez 9 lat!

/ pasja1000

  

Holenderski sąd przedłużył o dwa tygodnie areszt mężczyźnie, który przez 9 lat przetrzymywał w zamknięciu na farmie w Holandii siedem osób. Jak podaje holenderska prasa, zatrzymany to 58-letni Austriak Josef B., prawdopodobnie były członek sekty Moona. Sześcioro rodzeństwa w wieku od 18 do 25 lat oraz ich schorowany ojciec, mieszkało w całkowitej izolacji. Młodzi ludzie zostali odnalezieni zamknięci w ukrytym pokoju w domu na farmie. Ojciec rodzeństwa najprawdopodobniej przeszedł udar.

Josef B. podejrzany jest o bezprawne pozbawienie wolności oraz szkodzenie zdrowiu swych ofiar. Agencja dpa poinformowała, że aresztowany także został 67-letni ojciec przetrzymywanej rodziny.

Według telewizji RTV Drenthe Josef B., z wykształcenia cieśla, mieszkał samotnie w Austrii do 2010 roku. Potem przeprowadził się do Holandii i osiadł w wiosce Ruinerwold, gdzie wydzierżawił farmę. To tam przez 9 lat przetrzymywał siedem osób - sześcioro rodzeństwa i ich schorowanego ojca.

Holenderska prasa podała, że Josef B. prawdopodobnie był członkiem tzw. Kościoła Zjednoczeniowego, powstałego w Korei Południowej, znanego też jako sekta Moona. Informacje te potwierdził w austriackiej gazecie "Kronen Zeitung" jego brat Franz B., który przyznał, że Josef B. należał do sekty, nie wymienił jednak jej nazwy.

Wiele wskazuje na to, że Josef B. i przetrzymywana przez niego rodzina znali się od pewnego czasu. Niektóre źródła twierdzą, że byli sąsiadami w pobliskim Hasselt i że najstarszy syn w rodzinie w przeszłości był pracownikiem Josefa B.

Holenderska agencja ANP przytacza słowa Wima Koetsiera, rzecznika Federacji Uniwersalnego Pokoju (UPF), który powiedział, że ojciec przetrzymywanej rodziny w latach 80. był członkiem sekty Moona, a następnie założył własną "grupę" z kimś innym.

Policja otrzymała informację w sprawie sytuacji na farmie w miniony weekend. Według lokalnych mediów jeden z synów z przetrzymywanej rodziny uciekł i poprosił o pomoc w pobliskiej kawiarni. Jej pracownik powiedział RTV Drenthe, że zaniedbany, zdezorientowany 25-latek przyszedł do kawiarni i powiedział, że nie był na zewnątrz od dziewięciu lat.

Widać było, że nie miał pojęcia, gdzie jest, ani co robić

- opowiadał szef lokalu Chris Westerbeek. 

Powiedział, że uciekł i pilnie potrzebuje pomocy.

Następnie wyszło na jaw, że sześcioro rodzeństwa w wieku od 18 do 25 lat oraz ich schorowany ojciec, mieszkało w całkowitej izolacji. Młodzi ludzie zostali odnalezieni zamknięci w ukrytym pokoju w domu na farmie. Ojciec rodzeństwa najprawdopodobniej przeszedł udar.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl