Kto głównym rywalem Lubawskiego?

Ratusz w Kielcach / By Dawid Galus [CC BY-SA 3.0 pl (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)], from Wikimedia Commons

  

B. trener kadry Polski piłkarzy ręcznych europoseł Bogdan Wenta, szef świętokrzyskiej Platformy Obywatelskiej poseł Artur Gierada, b. raper i producent muzyczny, poseł niezrzeszony Piotr Liroy-Marzec – to główni rywale w niedzielnych wyborach ubiegającego się o piątą kadencję prezydenta Kielc, Wojciecha Lubawskiego.

Od kwietnia było wiadomo, że urzędujący od 2002 r. w Kielcach bezpartyjny Lubawski (startuje z własnego komitetu Porozumienie Samorządowe) ma poparcie w najbliższych wyborach samorządowych Zjednoczonej Prawicy, ale dopiero pod koniec sierpnia ogłosił on swój start. Jak tłumaczył PAP, musiał "przede wszystkim sobie udowodnić", że jest potrzebny Kielcom, bo jego "osobisty interes nie jest związany z tym, żeby być dalej prezydentem".

Nie chcę wygłaszać krytycznych uwag o moich konkurentach, ale uznałem, że powinienem dalej startować i na pewno +po stole+ tej władzy nie powinienem oddawać

– podkreślił.

Program wyborczy 64-letniego Lubawskiego zawiera kilkadziesiąt propozycji podzielonych na trzy filary: "Rodzina", "Bezpieczeństwo" i "Nowe technologie". Najważniejsze rozwiązania dotyczą budowy w mieście jednego żłobka rocznie, uruchomienia publicznej wypożyczalni rowerów i budowy kolejnych ścieżek dla rowerzystów, przebudowy 59 miejskich ulic, coroczną dotację w wysokości miliona złotych na poprawę infrastruktury Rodzinnych Ogródków Działkowych, budowy kilkudziesięciu mieszkań socjalnych rocznie oraz utworzenia Inteligentnego Systemu Transportowego porządkującego ruch kołowy w mieście.

Lubawski i kandydaci do Rady Miasta z jego komitetu zobowiązali się "do wytrwałego lobbingu u polityków i władz centralnych na rzecz realizacji przez instytucje państwowe" czterech inwestycji: utworzenia lotniska w Obicach, budowy wschodniej obwodnicy Kielc, remontu dworca kolejowego z uwzględnieniem parkingu nad torami oraz budowy fragmentu drogi krajowej nr 74 w Kielcach.

Do tej pory Lubawski trzykrotnie wygrywał w I turze głosowania. Jak podkreślił, jeżeli teraz nie wygra w I turze, będzie miał kłopot w kolejnej. - Jeśli dojdzie do drugiej tury będzie to mobilizować pozostałych kandydatów. To jest oczywiste. To, że praktycznie nikt z prawej strony nie będzie wystawiał kandydata, daje mi argumenty do tego, aby powalczyć - żeby to rozstrzygnąć tak, jak w ostatnich trzech wyborach – ocenił.

Według sondaży przeprowadzonych m.in. przez IBRiS oraz ośrodek "Dobra Opinia", w II turze głosowania rywalem Lubawskiego może być europoseł wybrany z listy PO, b. zawodnik i trener reprezentacji Polski w piłce ręcznej Bogdan Wenta (w jednym z sondaży nawet wyprzedził urzędującego prezydenta). O mandat ubiega się z własnego komitetu "Projekt Świętokrzyskie", który wystawia kandydatów na radnych różnych szczebli do samorządu w całym województwie.

Jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem kampanii, 56-letni Wenta zawarł porozumienie z wymienianym wcześniej jako potencjalny kandydat w wyborach prezydenta Kielc przedsiębiorcą Kamilem Suchańskim, który został liderem jednej z list wyborczych do rady miasta komitetu Wenty.

Wysoko w rankingach przedwyborczych są także: kandydat Koalicji Obywatelskiej, szef świętokrzyskiej PO poseł Artur Gierada oraz b. raper i producent muzyczny, lider stowarzyszenia "Skuteczni", poseł niezrzeszony (wcześniej Kukiz'15) startujący z poparciem partii "Wolność" Piotr Liroy-Marzec (komitet "Wolność w Samorządzie").

Kolejny kandydat, także radny, prezes stowarzyszenia "Czas na Kielce" 49-letni Krzysztof Adamczyk (popierany przez PSL, startuje z partyjnego komitetu) wśród priorytetów swojego programu wyborczego wymienił odbudowę potencjału intelektualnego w Kielcach i zatrzymanie wyjeżdżającej z miasta młodzieży, powołanie rady gospodarczej dla lepszego dialogu z przedsiębiorcami, promocję walorów turystycznych Kielc.

Siódmy kandydat w wyborach na prezydenta Kielc to 54-letni Arkadiusz Jelonek (komitet "Bezpartyjni Samorządowcy"), członek Stowarzyszenia na Rzecz Nowej Konstytucji Kukiz’15 i Stowarzyszenia Rolników i Konsumentów Kukiz’15 (wcześniej działacz ruchu Kukuz'15).

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Zatrważający odsetek deklarujących chęć sprzedania głosu. Socjologowie wskazują na... niski wynik

/ pixabay.com/@janeb13

  

Z opublikowanego we wtorek sondażu Filii Gallupa wynika, że „11 proc. ankietowanych dorosłych obywateli Bułgarii jest gotowych sprzedać swój głos w nadchodzących w niedzielę wyborach samorządowych”. Socjologowie zgodnie wskazują, że to względnie niski odsetek.

81 proc. ankietowanych twierdzi, że nigdy nie sprzedałoby głosu, a 8 proc. nie jest w stanie zdecydować. 

Wśród tych, którzy z pewnością udadzą się na wybory, odsetek przyznających się do gotowości sprzedaży głosu wynosi jedną dziesiątą. Spekulacją jest szacowanie, ilu w rzeczywistości jest gotowych głosować za pieniądze lub pod przymusem, gdyż nie wszyscy przyznają się do tego

- wynika z badania.

Najwyższy odsetek osób deklarujących gotowość do sprzedaży głosu występuje w najuboższych grupach ludności, w tym wśród Romów, którzy stanowią według szacunków ok. 20 proc. ludności Bułgarii.

W środowisku romskim gotowość do sprzedaży głosu wynosi ok. 40 proc. Według autorów badania gotowość ta najwyższa jest wśród młodych i, jak wskazują socjolodzy, wynika z sytuacji demograficznej i coraz silniejszej gettoizacji Romów.

Innym czynnikiem zniekształcającym wyniki wyborów jest głosowanie pod przymusem. Odnotowano je w małych miejscowościach z jednym przeważającym pracodawcą, niezależnie czy jest to przedsiębiorstwo prywatne czy samorządowe. W ostatnich latach sygnalizowano wiele przypadków, kiedy miejscowej ludności grożono zamknięciem zakładu lub niewypłaceniem pensji za „nieprawidłowe” wyniki wyborów.

Cena głosu w obecnych wyborach według Gallupa wynosi 150-200 lewów (75-100 euro). Minimalna płaca w Bułgarii obecnie to 510 lewów (255 euro).

Zjawisko kupowania głosów pojawiło się w Bułgarii zaraz po transformacji politycznej z 1989 r. Objęło romskie dzielnice i małe miejscowości. Na początku rozdawano tam żywność, a później pieniądze. W niektórych dzielnicach romskich masowo umarzano rachunki za prąd. W środowiskach romskich pojawili się tzw. dealerzy, sterujący głosowaniem. Trudno powiedzieć, czy z dużych sił politycznych są takie, które nie korzystałyby z tej praktyki.

Kilka lat temu parlament zmienił kodeks karny i wprowadził penalizację sprzedaży i kupna głosu. Obecnie każdy spot wyborczy w radiu i telewizji obowiązkowo powinien kończyć się sformułowaniem: „Kupno i sprzedaż głosu są przestępstwami”. Według socjologów w pewnym stopniu ograniczyło to skalę zjawiska, ale jest ono dalekie od zniknięcia.

Sondaż przeprowadzono wśród 796 pełnoletnich obywateli w okresie od 4 do 11 października. Głosować na określonego kandydata za pieniądze praktycznie jest gotowych ok. 600 tys. z 5,5 mln obywateli uprawnionych do głosowania.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl