Mucha sugeruje rezygnację Geblewicza

Olgierd Geblewicz / By Johannes Jansson/norden.org, CC BY 2.5 dk, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=25003823

  

Portal tvp.info i TVP3 Szczecin ujawniają coraz to nowe taśmy, na których prominentni działacze zachodniopomorskiej Platformy Obywatelskiej rozmawiają z biznesmenem Krzysztofem Kwapiszem. - Mamy do czynienia z taką sytuacją, która powinna zakończyć się natychmiastową rezygnacją Olgierda Geblewicza ze stanowiska marszałka województwa zachodniopomorskiego - komentował sprawę dla szczecińskiej TVP3 prezydencki minister Paweł Mucha.

W ostatnich dniach informowaliśmy na naszych stronach o spotkaniach, w których w restauracji "Sowa i Przyjaciele" brali udział prominentni działacze Platformy Obywatelskiej - w tym Olgierd Geblewicz (marszałek województwa zachodniopomorskiego), Stanisław Gawłowski (sekretarz generalny PO), Bartosz Arłukowicz (poseł, były minister zdrowia) - oraz biznesmen Krzysztof Kwapisz, prokurent spółki Echo Investment. W tym samym okresie radni PO zgodzili się na rozbudowę centrum handlowego Galaxy w Szczecinie, należącego do tej spółki, choć wcześniej byli przeciwni temu.

Portal tvp.info oraz TVP3 Szczecin ujawniły nagrania tych rozmów.

Pytany o komentarz w tej sprawie minister w Kancelarii Prezydenta, Paweł Mucha, odpowiada, że cała ta sprawa powinna "zakończyć się rezygnacją Olgierda Geblewicza ze stanowiska marszałka".

- To jest rzecz niebywała, tego typu rozmowa ne mieści się w żadnym standardzie relacji administracji samorządowej i biznesu

- podkreślił Mucha, który jest kandydatem PiS do sejmiku zachodniopomorskiego.

- Ja jestem absolutnie zawstydzony jako mieszkaniec Pomorza Zachodniego, dlatego że marszałek województwa nie powinien w ogóle w takiej formule uczestniczyć, w jakiejkolwiek rozmowie

- dodał.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: TVP3 Szczecin, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

UE gotowa opóźnić brexit?

zdjęcie ilustracyjne, / pixabay.com/TeroVesalainen

  

Unia Europejska przesunie brexit do lutego 2020 roku, jeśli premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson nie będzie w stanie przeforsować uzgodnionego porozumienia w Izbie Gmin w nadchodzącym tygodniu - podał "The Sunday Times".

Jak ujawniają źródła dyplomatyczne, opóźnienie miałoby być "ruchome", co oznacza, że Wielka Brytania może wyjść z UE wcześniej - 1 lub 15 listopada, grudnia lub stycznia - jeśli umowa zostanie ratyfikowana przed końcem najbliższego tygodnia.

Żadna decyzja nie zostanie podjęta, dopóki państwa UE nie ocenią szans na przyjęcie przez parlament porozumienia o warunkach wyjścia, czyli na pewno nie zapadnie przed wtorkiem. Natomiast jeśli Johnson będzie miał poważne kłopoty z przyjęciem umowy w Izbie Gmin lub jeśli posłowie wymuszą drugie referendum, wówczas kraje UE, a zwłaszcza Niemcy, będą naciskać na dłuższe przesunięcie, być może do czerwca przyszłego roku - podaje "The Sunday Times".

Cytowany przez gazetę Norbert Roettgen, przewodniczący komisji spraw zagranicznych Bundestagu i jeden z najważniejszych polityków chadeckiej partii CDU kanclerz Niemiec Angeli Merkel, opowiada się za dłuższym opóźnieniem. "Rada Europejska powinna teraz zdecydować o ostatnim, długim opóźnieniu, dając Wielkiej Brytanii czas na przygotowanie się do wszystkich możliwych rozwiązań, w tym drugiego referendum" - powiedział.

Antti Rinne, premier Finlandii, która sprawująca obecnie przewodnictwo w Radzie UE, będzie współpracował z przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem w celu przeprowadzenia w ciągu najbliższych kilku dni konsultacji z unijnymi rządami. On również powiedział, że zapewnienie dodatkowego czasu Wielkiej Brytanii jest sensowne.

Według źródeł dyplomatycznych najbardziej prawdopodobną opcją jest podjęcie decyzji, że trzymiesięczne opóźnienie brexitu, zgodnie z tzw. ustawą Benna, do 31 stycznia 2020 roku, jest czysto "technicznym przedłużeniem". Taka decyzja może nawet nie wymagać od przywódców UE zorganizowania dodatkowego szczytu w poniedziałek 28 października i mogłaby zostać uzgodniona w drodze wymiany listów ambasadorów w Brukseli - pisze "The Sunday Times".

UE będzie musiała natomiast zorganizować nadzwyczajny szczyt, jeśli konieczne będzie przesunięcie brexitu poza 31 stycznia 2020 roku, gdyby porozumienie utknęło w Izbie Gmin lub deputowani odrzucili je, nie podejmując decyzji w sprawie nowego referendum ani nie odwołując wniosku o wyjście z UE.

Jak podkreśla "The Sunday Times", głównym pytaniem dla UE, a zwłaszcza dla Francji, byłby "cel" kolejnego długiego opóźnienia. Amelie de Montchalin, francuska minister ds. europejskich, powiedziała gazecie "Journal du Dimanche", że "niepewność polityczna" musi się skończyć. "Powinniśmy przestać wierzyć, że w interesie wszystkich leży wstrzymanie wszystkiego na sześć miesięcy, a potem wszystko będzie lepiej" - powiedziała minister.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl