CZYTAJ WIĘCEJ: Spotkanie polityków PO ze skorumpowanym biznesmenem. A po nim zgoda na budowę sklepu

Zdaniem redaktora naczelnego "Gazety Polskiej" CBA powinno sprawdzić powiązania szefów szczecińskiej Platformy z Krzysztofem Kwapiszem oraz z jego otoczeniem.

To jest używanie radnych jak kelnerów. Biznesmen sobie zażyczył i oni głosują. W zupełnie niewybredny sposób mówi jak mają się zachowywać - taki już absolutnie poniżający dla samorządów i dla państwa polskiego, nie do zacytowania - jak powinni się zachować, żeby to głosowanie przeszło

- powiedział Tomasz Sakiewicz.

Poziom załatwiania tej sprawy jest dramatyczny i powinien być potężnym ostrzeżeniem dla wszystkich samorządów i świata politycznego

 - dodał.

Tu nie chodzi o to, że [biznes - red.] nie może wpływać na świat polityczny. Powinien wpływać, tylko to powinno się odbywać publicznie, w debacie, ale na pewno nie w taki sposób, że jakiś pan sobie coś zażyczył, a oni [samorządowcy - red.] muszą słuchać. To jest system niemalże feudalny

- wskazał. 

Pytany, czy nie można wykluczyć, że takich sytuacji było więcej, Sakiewicz odparł, że "sposób rozmowy świadczy o tym, że to jest niestety typowa rozmowa i można przypuszczać, że takich rozmów, w całej Polsce odbywa się dużo" - ocenił. 

System deweloperski jest systemem bardzo mocno korupcyjnym i załatwianie zgód na budowę, czy zmianę planu zagospodarowania przestrzennego, odbywało się bardzo niejasny sposób i rodzi podejrzenia o korupcję

- zaznaczył Tomasz Sakiewicz.

Nagle wystrzeliwują majątki - i to nie chodzi o majątki deweloperów, bo wiadomo, że oni nie pracują charytatywnie. Chodzi o majątki urzędników państwowych, czy samorządowych, które nagle i nieoczekiwanie stają się wielkie

- powiedział.

Jako przykład przedstawił sprawę którą opisywała "Gazeta Polska".

CZYTAJ WIĘCEJ: „Gazeta Polska” ujawnia tajemnicę mieszkań Adama Michnika

Skąd nagle ogromny majątek architekta warszawskiego, Michała Borowskiego, za którego - jak się potem okazało - Michnik "zaparkował" dwa mieszkania

- pytał Sakiewicz.

Skąd urzędnik samorządowy ma gigantyczny majątek, sięgający dziesiątków milionów? To nie jest jedyny przykład. Takich urzędników samorządowych, którzy nagle mają duży majątek jest bardzo wielu

- ocenił naczelny "Gazety Polskiej".  

Pytany o to, co w styku biznesu i polityki jest najbardziej niebezpieczne, odparł, że - korupcja, ale wskazał, ż"nie chodzi o to, żeby biznes nie załatwiał ze światem polityki swoich spraw".

Jakoś to robić musi, bo przecież zarówno kształt ustaw, czy decyzje administracyjne powinny być korzystne dla wszystkich, również dla biznesu 

- wskazał.

Chodzi jednak o to, żeby to się odbywało jawnie, w ramach przepisów, a nie w ten sposób, że używa się radnych, jak "ścierki"

- zakończył Tomasz Sakiewicz.