Te dane nie kłamią! Ubóstwo w Polsce będzie nadal spadać

/ Pixabay/ Geralt

  

Należy się spodziewać, że wskaźnik ubóstwa, zwłaszcza tego skrajnego, będzie w kolejnych latach nadal spadał – ocenił wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Bartosz Marczuk. Zwrócił uwagę, że mimo wzrostu gospodarczego wskaźnik ubóstwa do roku 2015 nie zmieniał się istotnie. "Dopiero rok 2016 i 2017 przynosi przełomom w tej sprawie. Widać to zwłaszcza w redukcji skrajnego ubóstwa wśród dzieci. W dwa lata udało się je zmniejszyć o 50 proc."

Biorąc pod uwagę to, że program "Rodzina 500 plus" jest kontynuowany, że pojawiają się nowe programy jak "Dobry start", że pojawiają się decyzje o podwyżce stawki godzinowej, że bezrobocie mamy na rekordowo niskim poziomie, mamy wzrost wynagrodzeń na poziomie 7,5 proc. w skali roku oraz prowadzimy odważną politykę społeczną, która ma pozwolić na godzenie ról zawodowych i rodzinnych, chodzi m.in. o program "Maluch plus", należy się spodziewać, że wskaźnik ubóstwa, zwłaszcza tego skrajnego, będzie dalej maleć

– podkreślił wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Bartosz Marczuk.

Zaznaczył, że życzyłby sobie, aby w Polsce nie było dzieci żyjących w skrajnym ubóstwie. "Wierzę, że przy tak prowadzonej polityce społecznej i gospodarczej uda się to zrobić nie na przestrzeni dziesiątek lat, ale raczej w szybkiej perspektywie" – mówił wiceminister.

Według niego oprócz programu "Rodzina 500 plus" wpływ na spadek ubóstwa w Polsce miał m.in. spadek bezrobocia, wzrost gospodarczy i wyższe dochody osiągane przez rodziny. "Widać jednak, że wskaźnik ubóstwa zmienił się wyraźnie po wprowadzeniu programu 500 plus. W 2015 r. poniżej egzystencji żyło około 700 tys. dzieci, a po dwóch latach jest ich mniej o ponad 300 tys. Te dzieci udaje się wyrwać z zaklętego kręgu ubóstwa. Największym wstydem Polski po 1989 r. było to, że bieda miała twarz dziecka" – stwierdził wiceszef resortu rodziny i pracy.

Zwrócił uwagę, że mimo wzrostu gospodarczego wskaźnik ubóstwa do roku 2015 nie zmieniał się istotnie. "Dopiero rok 2016 i 2017 przynosi przełomom w tej sprawie. Widać to zwłaszcza w redukcji skrajnego ubóstwa wśród dzieci. W dwa lata udało się je zmniejszyć o 50 proc." – mówił Marczuk.

Jego zdaniem kolejnym wyzwaniem dla polityki społecznej jest poprawa sytuacji osób starszych, zwłaszcza samotnie gospodarujących. Dodał, że chodzi tu głównie o Polaków otrzymujących najniższe świadczenia emerytalne. Przypomniał, że w 2017 r. nastąpił jednorazowy wzrost takich świadczeń o ponad 13 proc. (wynosi obecnie 1029,80 zł brutto). Minister zwrócił uwagę, że kolejną grupą, którą należałoby wesprzeć, są rodziny z osobą niepełnosprawną.

Eurostat podał, że w 2017 r. zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym było w Polsce 17,9 proc. dzieci. W porównaniu z danymi z zeszłego roku to spadek o 6 punktów procentowych. W ostatnich latach ubóstwo wśród dzieci najszybciej spadało na Łotwie i w Polsce. W tym roku w czołówce niepełnego jeszcze zestawienia (nie ma danych wszystkich krajów), które można wygenerować na podstawie danych dostępnych na stronie Europejskiego Urzędu Statystycznego, jest poza Polską również Rumunia. W tym drugim kraju ubóstwo wprawdzie spadło o ponad 7 punktów procentowych, ale i tak wynosi 41,7 proc.

Najniższy poziom zagrożenia ubóstwem w ubiegłym roku wystąpił w Czechach, gdzie było na nie narażone 14,2 proc. dzieci. W Danii było to 14,5 proc., w Finlandii i Słowenii – 15,1 proc. Polski wynik 17,9 proc. jest lepszy niż zanotowała Francja – 22,3 proc., Belgia – 22 proc. czy Szwecja – 19,4 proc. Bardzo podobny do polskiego, ale nieco wyższy rezultat, 18 proc. zagrożonych ubóstwem dzieci, zanotowali Niemcy.

Z danych Eurostatu wynika, że dzieci są w większym stopniu zagrożone ubóstwem niż reszta społeczeństwa UE. W Polsce sytuacja poprawia się jednak stopniowo, ale najbardziej w ostatnim roku. Na przykład w 2008 r. problem biedy i wykluczenia dotykał około 33 proc. dzieci, w 2012 r. – 29,3 proc., w 2015 r. było to 26,6 proc., a w 2016 r. – 24,2 proc.

Osoby zagrożone ubóstwem lub wykluczeniem społecznym spełniają przynajmniej jeden z trzech warunków: żyją na granicy ubóstwa (czyli mają do dyspozycji mniej niż 60 proc. średniego dochodu w danym kraju), mają ciężką sytuację materialną (nie mogą np. opłacić rachunków lub ogrzać mieszkania) albo żyją w gospodarstwach domowych o tzw. bardzo niskiej intensywności pracy. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Moskwa tłumaczy się z groźnego incydentu

Zdjęcie ilustracyjne / Автор: Maxim Maksimov - http://russianplanes.net/EN/ID51728, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=16187177

  

Strona rosyjska przekazała władzom Korei Płd., że rosyjski samolot nie miał zamiaru naruszać jej przestrzeni powietrznej i że doszło do tego prawdopodobnie z powodu problemu technicznego – powiedział dzisiaj urzędnik pałacu prezydenckiego w Seulu Jun Do Han.

Według niego attache wojskowy Rosji w Seulu wyraził we wtorek "głębokie ubolewanie" z powodu incydentu. Prawdopodobnie błąd techniczny sprawił, że rosyjski samolot znalazł się w miejscu, do którego nie planował lecieć – miał powiedzieć przedstawiciel Moskwy urzędnikowi resortu obrony Korei Płd.

"Rosja przekazała, że jej ministerstwo obrony natychmiast rozpocznie dochodzenie i poczyni konieczne kroki" - oświadczył Jun na konferencji prasowej.

We wtorek władze Korei Płd. poinformowały, że rosyjski samolot wczesnego ostrzegania typu A-50 naruszył przestrzeń powietrzną tego kraju nad wyspami Dokdo na Morzu Japońskim, do których pretensje rości sobie również Tokio. Dwa rosyjskie bombowce Tu-95 i dwa chińskie H-6 miały natomiast bez ostrzeżenia wlecieć w strefę identyfikacji obrony powietrznej Korei Płd.

Zarówno Korea Płd., jak i Japonia poderwały myśliwce, by przechwycić rosyjskie i chińskie samoloty. Piloci południowokoreańscy oddali w kierunku rosyjskiego A-50 setki strzałów ostrzegawczych – informowały władze w Seulu, które przekazały Rosji oficjalny protest w tej sprawie.

"Moskwa oświadczyła, że gdyby samolot leciał pierwotnie wytyczoną trasą, do incydentu by nie doszło" - powiedział Jun. Dodał, że Rosja chce utworzenia planu współpracy kryzysowej z lotnictwem Korei Płd., by w przyszłości podobne incydenty się nie zdarzały.

"Rosja przekazała, że szanuje międzynarodowe i krajowe prawa Korei Płd. oraz że wtargnięcie nie było zamierzone. Ma nadzieję, że dwustronne stosunki z Koreą Płd. będą się rozwijać i nie będzie to utrudnione z powodu tej sprawy"

- zaznaczył urzędnik pałacu prezydenckiego w Seulu.

Rosyjskie i chińskie samoloty brały we wtorek udział w pierwszym wspólnym patrolu powietrznym tych dwóch krajów w rejonie Azji i Pacyfiku. Według resortu obrony ChRL patrol nie był wymierzony w żaden inny kraj, a chińskie maszyny nie naruszyły niczyjej przestrzeni powietrznej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl