Co znowu wymyślił Putin? Teraz chce zmienić morza w... prywatne akweny!

Władimir Putin / kremlin.ru

  

Jak dowiedział się portal niezalezna.pl, kierowana przez Annę Fotygę misja Podkomisji Bezpieczeństwa i Obrony Parlamentu Europejskiego (SEDE) dwa tygodnie temu wróciła ze wschodniej Ukrainy, w tym położonego nad Morzem Azowskim Mariupola. To właśnie sytuacja w tym rejonie była jednym z tematów posiedzenia Podkomisji Bezpieczeństwa i Obrony Parlamentu Europejskiego. Anna Fotyga ujawniła, że Rosja zmierza do przekształcenia morza Azowskiego i morza Kaspijskiego w prywatne akweny wodne. „To element rosyjskiej taktyki wojskowej a Morze Azowskie jest w tej chwili tylko poligonem” - zwraca uwagę doradca prezydenta Ukrainy Konstantyn Jelisiejew.

- Pochodzę z Gdańska. Chociaż Zalew Wiślany leży daleko od Morza Azowskiego, to metody których Rosjanie od dawna używają do blokady portu w Elblągu są podobne. Z tego powodu zdecydowaliśmy się zbudować kanał przez Mierzeję Wiślaną, by trudności te przezwyciężyć” - mówiła Anna Fotyga.

Przewodnicząca Podkomisji Bezpieczeństwa i Obrony Parlamentu Europejskiego relacjonując spotkania w Mariupolu zwróciła uwagę, że w regionie zainwestowano dużo funduszy, w tym unijnych.

- Jest tam także wielu pełnych inwencji przedsiębiorców, ale ta przedsiębiorczość jest blokowana przez Rosję. Rosja próbuje przekształcić morza Azowskie i Kaspijskie w wewnętrzne akweny, ograniczając swobodę żeglugi –oceniła przewodnicząca SEDE.

Konstantyn Jelisiejew, główny doradca ds. polityki zagranicznej i zastępca szefa administracji prezydenta Petra Poroszenki podkreślił, że Rosja dąży do pełnej kontroli nad Morzem Czarnym i Morzem Azowskim.

- To element rosyjskiej taktyki wojskowej a Morze Azowskie jest w tej chwili tylko poligonem. Brak reakcji prowokuje Rosję do dalszej eskalacji konfliktu. Rosja testuje Zachód. Testuje także do działania na innych teatrach - w tym Morzu Bałtyckim czy Śródziemnym - ostrzegał dyplomata wymieniając przypadki naruszeń wód terytorialnych Łotwy i Estonii oraz słabą reakcję Zachodu.  

Jednocześnie Konstantyn Jelisiejew wezwał Unię Europejską, NATO oraz wszystkie kraje partnerskie do zaostrzenia sankcji wobec Kremla.

- Wzywam UE i kraje partnerskie NATO do wprowadzenia kolejnych sankcji wobec Rosji. Nadszedł najwyższy czas, by przejść od słów do czynów. Potrzebujemy działań ze strony UE i NATO - mówił Jelisiejew.

Przedstawiciel ukraińskiej administracji apelował również o zaprzestanie współpracy militarnej i technologicznej z Rosją. Dyplomata zauważył, iż od 29 kwietnia, kiedy to ukończono konstrukcję mostu kerczeńskiego, Rosja rozpoczęła aktywną blokadę Morza Azowskiego, wprowadzając nowe inspekcje na transport cargo przez cieśninę. Poddano im ponad 200 statków, a czas kontroli wydłużył się z dwóch godzin do sześciu dni. Rosjanie planują także budowę bazy marynarki wojennej.

- Mariupol i Berdiańsk są kluczowe dla transportu produktów z tego bardzo uprzemysłowionego regionu. Zubożenie  mieszkańców w intencji Rosjan na wywołać destabilizację i zamieszki - mówił Jelisiejew, wskazując, iż obroty ładunkowe portów spadły o 43 proc.

Jelisiejew wezwał do większego zaangażowania UE w regionie Mariupolu, które mogłoby poprawić sytuację społeczno-gospodarczą na tym obszarze i pomóc w redukcji bezrobocia.

- Ukraina de facto broni wschodniej flanki NATO,nie będąc jego członkiem. I dlatego proszę NATO o odwagę i przygotowanie planu działania, który umożliwi nam przystąpienie do jego struktur. Chcemy rozwiązać problem środkami politycznymi – nie chcemy wojny. Problemem jest brak woli, bo Rosja nie potrzebuje samego Donbasu, ale potrzebuje całej Ukrainy, by odbudować swoje imperium -zakończył ukraiński dyplomata.

Z kolei Luc Devigne, zastępca dyrektora ds. Europy i Azji z Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych podkreślił, że budowa mostu przez Cieśninę Kerczeńską jest kolejnym agresywnym krokiem łamiącym suwerenność Ukrainy.

W jego opinii, działania rosyjskie na Morzu Azowskim, w tym kontrole statków w Cieśninie Kerczeńskiej, utrudniają żeglugę do ukraińskich portów.

- Morze Azowskie łączy się z bezpieczeństwem Morza Czarnego, bezpieczeństwem euroatlantyckim, naszym bezpieczeństwem - mówiła Radoslava Stefanova, szefowa sekcji ds. Rosji i Ukrainy w głównej kwaterze NATO w Brukseli.

Parlament Europejski zajmie się sytuacją na Morzu Azowskim podczas sesji plenarnej w Strasburgu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, EKR

Tagi

Wczytuję komentarze...

Mniej wypadków z udziałem dzieci

Zdjęcie ilustracyjne / policja.pl

  

W pierwszym tygodniu roku szkolnego w 941 wypadkach drogowych zginęły 73 osoby, a 1283 zostały ranne - wynika z informacji przekazanych przez Komendę Główną Policji. Doszło także do 49 wypadków z udziałem dzieci w wieku od 7 do 17 lat - pięcioro z nich poniosło śmierć.

Z informacji przekazanej przez Biuro Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji wynika, że 2-6 września na drogach doszło do 941 wypadków, w których zginęły 73 osoby, a 1283 zostały ranne. Policjanci odnotowali również 6217 kolizji drogowych i zatrzymali 1166 kierowców jadących pod wpływem alkoholu. Dla porównania: w pierwszym tygodniu ubiegłego roku szkolnego doszło do 1020 wypadków, w których zginęło 117 osób, a 1256 zostało rannych. Odnotowano też wtedy 6372 kolizji drogowych.

Spośród wypadków drogowych, do których doszło w pierwszych pięciu dniach roku szkolnego, w 49 uczestniczyły dzieci i młodzież w wieku od 7 do 17 lat. Pięcioro z nich poniosło śmierć, a 109 zostało rannych. Policjanci odnotowali również 71 kolizji z udziałem dzieci i młodzieży.

W takim samym okresie ubiegłego roku doszło do 64 wypadków z udziałem dzieci i młodzieży w wieku 7-17 lat. Zginęło pięć osób, a 95 zostało rannych. Odnotowano też wtedy 83 kolizje drogowe.

"Biorąc pod uwagę wszystkie zdarzenia drogowe, liczby te wyglądają korzystniej, natomiast jeśli chodzi o zdarzenia drogowe z udziałem najmłodszych, to tutaj wypadków jest mniej, niestety zginęło tyle samo osób co w roku ubiegłym. Jest również nieco więcej osób rannych"

- powiedział podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. Jak dodał, liczby te pokazują utrzymującą się prawidłowość, że mniejsza liczba wypadków "nie przekłada się w sposób proporcjonalny na liczbę zabitych i rannych".

W ocenie podinsp. Kobrysia wynika to z tego, że Polacy jeżdżą z większą prędkością.

"Musimy zrobić wszystko, żeby przypomnieć Polakom, że powinni zdjąć nogę z gazu"

- powiedział.

Policjant przypomniał, że podstawowym błędem rodziców dowożących dzieci do szkoły "jest permanentny pośpiech". "

Często zbyt późno wyjeżdżają z domu, a w konsekwencji pośpiechu próbują właściwie podjechać samochodem "do szatni". Ten pośpiech powoduje również, że rodzice zatrzymują się przed przejściem dla pieszych - rzekomo na chwilę, co powoduje, że dziecko czasem wysiada bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd" - opisał Kobryś.

"Rodzice absolutnie powinni parkować w miejscu dozwolonym, dalej od szkoły i wypuścić dziecko z samochodu od strony chodnika, dodatkowo je asekurując, a nie siedzieć podczas wysiadania dziecka za kierownicą" - dodał.

KGP przypomina, że od 2 do 6 września policjanci prowadzili działania pod nazwą "Bezpieczna droga do szkoły", w czasie których pilnowali, by uczestnicy ruchu przestrzegali w pobliżu szkół przepisów ruchu drogowego. Policjanci ruchu drogowego od sierpnia skierowali do zarządców dróg 1,3 tys. wniosków o zmianę nieprawidłowego oznakowania w pobliżu szkół.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl