Skazany na 4 lata kandydatem Koalicji Obywatelskiej? Takie rzeczy tylko u totalnych!

/ Pixabay/ WilliamCho

  

Kandydat Koalicji Obywatelskiej Łukasz Podmostko zrezygnował z ubiegania się o funkcję radnego w Ostrołęce. Powodem jest... prawomocny wyrok, którego okres próby jeszcze trwa. Podmostko od września 2017 roku jest wiceprzewodniczącym lokalnego koła Nowoczesnej. A w 2013 roku został dwukrotnie skazany za oszustwa. Wyrok? 4 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 6 lat i 3 tys. zł grzywny.

"Nie udzielam już żadnych komentarzy. Zrezygnowałem i nie mam nic więcej do dodania" – powiedział PAP Łukasz Podmostko, który w wyborach samorządowych miał się ubiegać o mandat radnego Rady Miasta Ostrołęki z ramienia Koalicji Obywatelskiej. 

W liście do mieszkańców Ostrołęki kandydat Koalicji Obywatelskiej przeprasza za zaistniałą sytuację i tłumaczy, że się pomylił.

"Wydawało mi się, że nastąpiło zatarcie mojego wyroku i że mogę ubiegać się o mandat radnego. Jest jednak inaczej. Pomyliłem się i za zaistniałą sytuację bardzo przepraszam Mieszkańców oraz Koleżanki i Kolegów z Koalicji Obywatelskiej, których wprowadziłem w błąd swoim oświadczeniem o niekaralności"

- napisał.

O rezygnacji poinformował też na jednym z lokalnych serwisów internetowych.

Szef lokalnych struktur PO oraz kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Ostrołęki powiedział PAP, że nie wie jeszcze, jak w związku z wykreśleniem Podmostki z listy kandydatów zmieni się jej struktura i pozycje kolejnych kandydatów. Przyznał, że nie wiedział o wyroku ciążącym na Podmostce.

"Zostałem zaskoczony. Łukasz miał rekomendację Nowoczesnej. Wynikało, że nie ciążą na nim żadne zarzuty ani też wyrok"

– powiedział Popielarz. Dodał, że informację o sprawie Podmostki przyjął "z bólem".

Jak ustaliła PAP, Łukasz Podmostko został w 2013 roku dwukrotnie skazany za oszustwa. Za pierwszym razem sąd wymierzył mu 1,5 roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na 4 lata za wiele oszustw internetowych. W przypadku tego wyroku karalność się zatarła. Ciągle jednak trwa okres próby kolejnego wyroku za podobne przestępstwa. Mija on dopiero wiosną przyszłego roku, więc w wyborach samorządowych - zgodnie z prawem - Podmostko startować nie powinien.

W tej drugiej sprawie sąd w kwietniu 2013 roku skazał go za oszustwa na Allegro na 34 127,75 zł i w serwisie Ebay na 1620 zł. Skazany wystawiał tam towar, którego nie miał. Akt oskarżenia zawierał 25 zarzutów oszustw internetowych. Podmostko został za to skazany na 4 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 6 lat i na 3 tys. zł grzywny. Miał też zwrócić pokrzywdzonym wyłudzone pieniądze i pokryć koszty sądowe.

Rzecznik Sądu Okręgowego w Ostrołęce sędzia Marcin Korajczyk powiedział PAP, że okres próby w przypadku tego wyroku upływa 17 kwietnia 2019 roku. "W ramach wyroku w tej sprawie skazanemu zamieniono grzywnę na prace społeczne, ale tej kary Podmostko nie wykonał" - powiedział sędzia.

Zgodnie z prawem osoba skazana prawomocnym wyrokiem sądu na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe nie może kandydować w wyborach do czasu, kiedy zostanie wymazana z ewidencji Krajowego Rejestru Karnego. Jak poinformował PAP rzecznik prasowy Krajowego Biura Wyborczego Wojciech Dąbrówka, nie ma przy tym znaczenia, że kara została zawieszona.

Dąbrówka zaznaczył, że komisje wyborcze z założenia uznają oświadczenia kandydatów za wiarygodny dowód uprawniający do kandydowania. Jednak w razie wątpliwości komisja może skierować pytania do Krajowego Rejestru Karnego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nie cichną echa "afery taśmowej" w Austrii. Niemieckie media o "dalszych kontaktach", Rosja umywa ręce

Heinz-Christian Strache / By GuentherZ - Own work, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=20138217

  

Nie cichną echa skandalu, jaki wybuchł w Austrii po publikacji w piątek przez dwie niemieckie redakcje "Der Spiegel" i "Sueddeutsche Zeitung" nagrań wideo, na których wicekanclerz Austrii Heinz-Christian Strache oferuje państwowe kontrakty "inwestorce" z Rosji w zamian za pomoc w kampanii wyborczej w 2017 r. Kanclerz Austrii, Sebastian Kurz wyklucza, by w aferze brały udział służby specjalne obcych państw. Komisja Europejska zajęła stanowisko, iż "w pełni wierzy, że austriackie społeczeństwo i instytucje demokratyczne tego kraju poradzą sobie ze sprawą".

W piątek niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung" i tygodnik "Der Spiegel" opublikowały nagrania wideo, na których wicekanclerz Austrii Heinz-Christian Strache oferuje państwowe kontrakty "inwestorce" z Rosji w zamian za pomoc w kampanii wyborczej w 2017 r. Celem miało być kupno gazety "Kronen Zeitung", która miałaby wspierać jego ugrupowanie. FPOe miałaby "spłacać" dług dostępem do publicznych kontaktów.

Strache w sobotę podał się do dymisji i zrezygnował z funkcji szefa współrządzącej w kraju FPOe. Kanclerz Austrii Sebastian Kurz zapowiedział przeprowadzenie jak najszybciej przedterminowych wyborów parlamentarnych.

Politycy Austriackiej Parii Wolności (FPOe) Heinz-Christian Strache i Johann Gudenus zapewniali, że po ich ujawnionym przez niemieckie media spotkaniu z domniemaną krewną rosyjskiego oligarchy na Ibizie nie mieli już z tą kobietą żadnych kontaktów.

Powołując się na nagrania audio znajdujące się w ich poosiadaniu, "Spiegel" i "SZ" twierdzą, że Gudenus, który po ujawnieniu nagrania z Ibizy złożył funkcję szefa klubu parlamentarnego FPOe i w ogóle odszedł z partii oraz zapowiedział złożenie mandatu parlamentarzysty, zarówno przed spotkaniem na Ibizie, jak i później kontaktował się z człowiekiem, który występował jako zaufany rosyjskiej inwestorki - domniemanej krewnej rosyjskiego oligarchy Igora Makarowa, przedstawiającej się jako Alona Makarowa.

Chodzi m.in. o nagranie audio ze spotkania Gudenusa z owym człowiekiem pod koniec sierpnia 2017 r., najprawdopodobniej w Wiedniu. Znów omawiano wtedy - jak pisze "Spiegel" - "wątpliwe interesy" między obu stronami. Zaufany Rosjanki mówi, że chce ona, by politycy FPOe upewnili ją, jeśli chodzi o sprawę koncernu budowlanego Strabag, o której rozmawiano na Ibizie.

"Spiegel" przypomina, że na Ibizie Strache (który po ujawnieniu afery złożył wszystkie urzędy polityczne, w tym urząd wicekanclerza Austrii i szefa partii) roztaczał przed domniemaną rosyjską inwestorką perspektywę kontraktów na budowę dróg - kosztem koncernu Strabag. Podkreślał, że kiedy FPOe będzie współrządzić, Strabag nie dostanie już żadnych kontraktów państwowych. Miałyby one przypaść owej Rosjance.

Austriacki kanclerz Sebastian Kurz w poniedziałkowym wywiadzie dla dziennika "Bild", zasugerował kto - jego zdaniem - może stać za skandalem z nagraniami wideo, które doprowadziły do kryzysu rządowego w jego kraju. Jednocześnie raczej wyklucza udział obcych służb specjalnych w aferze.

- Jesteśmy małym krajem. Dlaczego jakaś tajna służba miałaby to robić?

 - pyta retorycznie Kurz.

- Jeśli mówimy o metodach, to przypominają one (metody) Tala Silbersteina, doradcy socjaldemokratów w kampanii wyborczej w 2017 roku. Uważam, że to on może za tym stać. Stosował podobne metody na całym świecie

 - wskazał kanclerz. Tal Silberstein jest izraelskim specjalistą od marketingu politycznego, zaangażowanym pośrednio w kampanię przed wyborami w Austrii w 2017r.  

Od afery odcięła się Rosja. Rzecznik prezydenta Władimira Putina, Dmitrij Pieskow, powiedział, że nie może skomentować pojawienia się nagrania, ponieważ - jak ocenił - "nie dotyczy to Federacji Rosyjskiej, prezydenta ani rządu" tego kraju.

"Nie wiemy dokładnie, kim jest ta kobieta - czy jest ona narodowości rosyjskiej, czy jest obywatelką Rosji" - wskazał Pieskow.

- Jest to historia, która nie ma i nie może mieć żadnego związku z nami

 - zapewnił rzecznik rządu. 

Z kolei Komisja Europejska wyraziła stanowiska, że austriackie społeczeństwo i tamtejsze instytucje poradzą sobie ze sprawą. 

- Nie uważamy, że komentarze z naszej strony są konieczne. Mamy pełne zaufanie do społeczeństwa Austrii i tamtejszych instytucji demokratycznych, że uporządkują tę sprawę

 - powiedział na konferencji prasowej w Brukseli rzecznik Komisji Europejskiej Margaritas Schinas.

Jak podkreślił, instytucja, którą reprezentuje, śledzi doniesienia o tym, że lider partii politycznej został nagrany podczas negocjacji w sprawie uzyskania dostępu do mediów w zamian za fundusze od strony trzeciej, która "w jasny sposób nie miała na sercu europejskiego interesu".

FPOe, Wolnościowa Partia Austrii, ugrupowanie o profilu nacjonalistycznym i eurosceptycznym, uzyskało w wyborach do austriackiego parlamentu w 2017 r. trzeci wynik (26 proc. poparcia). Weszło wraz ze zwycięską Austriacką Partią Ludową w koalicje rządzącą.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl