Z listem przez stulecia. Poczta Polska w okresie zaborów i walk o niepodległość

Załadunek poczty na parostatek w Pińsku. Na nadbrzeżu widoczny samochód pocztowy polski fiat 508. W tle most stalowy/fot. NAC

  

Podział terytorialny Polski pomiędzy trzy państwa ościenne – Austrię, Prusy oraz Rosję – stworzył zupełnie nową sytuację. Poczta straciła charakter narodowy i została podporządkowana zaborcom. Infrastrukturę dawnej poczty koronnej oraz poszczególnych poczt partykularnych włączono do sieci pocztowej zaborców. Poczta na zajętych terenach pełniła również rolę administracyjno-policyjną i stanowiła podstawę funkcjonowania oraz komunikacji administracji cywilnej czy wojskowej, wprowadzonej na każdym z trzech wydzielonych terytoriów.

Podczas nocy zaborów mieliśmy dwa momenty, kiedy można było mówić o ograniczonej, ale jednak samodzielności państwowej. To czasy Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego. Te mini „państewka polskie” otrzymały prawo do tworzenia polskich instytucji, a więc także i Poczty.

Ograniczona samodzielność

Księstwo Warszawskie, choć politycznie uzależnione od Francji, w znacznym stopniu było prawnopaństwowym kontynuatorem Rzeczpospolitej przedrozbiorowej. Władcą został sprzymierzeniec Napoleona ze Związku Reńskiego, Fryderyk August. Księstwo otrzymało od cesarza Napoleona konstytucję i stało się ostoją polskości, łączącą tradycje z nowymi wzorcami francuskimi. Fryderyk August w 1808 r. wydał specjalny dekret zatytułowany „Regulamin pocztowy dla Księstwa Warszawskiego”. Organizacją Poczty zajął się Administrator Generalny, Ignacy Zajączek, i szybko rozpoczął jej reformę. Wkrótce instytucja mogła poszczycić się 250 placówkami pocztowymi (pocztamtami i ekspedycjami), a wprowadzenie poczt wozowych, kariolkowych, konnych i dyliżansowych skróciło czas dostarczania korespondencji. Także czasy Królestwa Polskiego okazały się dla Poczty łaskawe. Formalnie podlegała ona Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji, a kierował nią Dyrektor Generalny Poczty. Personel pocztowy tworzyli pocztmistrzowie, ekspedytorzy kierujący stacjami pocztowymi, sekretarze i pisarze. Poczta była jedną z lepiej funkcjonujących instytucji Królestwa. Jednak po upadku Powstania Listopadowego władze rosyjskie odebrały jej autonomię podporządkowując Głównemu Zarządowi Pocztowemu Cesarstwa. Chociaż Rosjanom nie zależało na rozbudowaniu sieci na zabranych terenach, to jeszcze w czasach styczniowej insurekcji nadal funkcjonowało tam ponad 300 placówek i z górą 6,2 tys. wiorst traktów pocztowych. Dzięki zabiegom Aleksandra Wielopolskiego, próbującego repolonizować aparat administracyjny, władze rosyjskie zgodziły się w 1860 r. na przywrócenie Poczcie autonomii. W tym samym roku ukazał się pierwszy polski znaczek, wśród filatelistów znany jako Numer 1. Udało się umieścić na nim wizerunek orła. Co ciekawe, choć był to orzeł dwugłowy, to dostał białe, symboliczne ubarwienie.

Poczta Powstańcza

Okres powstań stanowił niezwykle ważny i burzliwy czas dla pracowników Poczty, których włączono w struktury powstańcze. Poczta Polska została podporządkowana wydziałowi cywilnemu Rządu Tymczasowego, a potem wydziałowi administracji i policji Rządu Narodowego. Funkcjonowała więc jako ważna instytucja w pierwszym polskim państwie podziemnym.

 Co ciekawe, kiedy wybuchały powstania narodowe, do służby pocztowej włączali się także kolejarze. Funkcjonowała również Poczta Obywatelska, składająca się z patriotów chcących przysłużyć się ojczyźnie. Niektórzy pocztowcy walczyli z bronią w ręku w oddziałach powstańczych, inni tworzyli tajne Biura Ekspedycji, dostarczali powstańcom korespondencję i paczki. Biura takie powstawały najczęściej w sklepach, prywatnych domach, magazynach handlowych. Wszystko oczywiście funkcjonowało w warunkach pełnej konspiracji. Posługiwano się zaszyfrowanymi adresami. Specjalni kurierzy, tzw. galopeni, przemierzali setki kilometrów nim dotarli do oddziałów powstańczych. Opracowano tajny system przewozu pism i gazet Rządu Narodowego. Pracownicy poczty zajmowali się również przesyłaniem informacji na temat ruchów wrogich wojsk.

Dyrektorem Poczty był członek Rządu Narodowego - Roman Żuliński, który podlegał bezpośrednio dyrektorowi wydziału spraw wewnętrznych powstańczego kontrwywiadu. Żuliński, znakomity nauczyciel matematyki, został przez Rosjan powieszony wraz z Romualdem Trauguttem w 1864 r. na stokach Cytadeli Warszawskiej.

Klęska Powstania Styczniowego oznaczała ponowne odebranie Poczcie Polskiej autonomii. Włączona znów w struktury administracji rosyjskiej, funkcjonowała jako Okręg Pocztowy Zachodni. W okresie poprzedzającym wybuch I wojny światowej na terenie Królestwa działało 770 placówek pocztowych i 1489 skrzynek pocztowych.

Wielka Wojna i walki o niepodległość

Podczas I wojny światowej rola i znaczenie Poczty wzrosło, pełniła ona nie tylko funkcję cywilną, ale przede wszystkim – wojskową. Stała się też ważnym narzędziem do zdobywania i przenoszenia informacji. Dla Polaków zaczynał się czas niezwykły. Stawką była Niepodległa. Zdawano sobie sprawę, jak ważna dla funkcjonowania państwa jest jego administracja, więc choć Polski jeszcze nie było, to jej obywatele, korzystając niejako z wojennej zawieruchy, starali się tworzyć zręby urzędów. Poczta funkcjonowała jeszcze w strukturach państw zaborczych, ale np. po opuszczeniu Królestwa przez Rosjan w lecie 1915 r. i zajęciu tych obszarów przez Niemcy i Austro-Węgry, działający w Warszawie Komitet Obywatelski Miasta Stołecznego Warszawy utworzył Pocztę Miejską, wolną od zwierzchnictwa zaborcy. Podobne placówki powstawały także w innych miastach. Równolegle funkcjonowała Poczta Polowa, związana z formacjami wojskowymi, m.in. z Legionami polskimi. Słynna Poczta Polowa Legionów posiadała swoje pieczęcie, druki i znaczki. Te ostatnie drukowano w Zakładach Graficznych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

 

Kolumna samochodów Poczty Polskiej podczas kampanii wrześniowej/fot. NAC

Poczta Polska przetrwała czasy zaborów. I chociaż wielokrotnie ulegała przekształceniom, włączana w struktury państw zaborczych nie straciła pierwotnego charakteru instytucji służebnej wobec interesów polskich. Zasilana przez kadry wybitnych fachowców, ludzi oddanych sprawie narodowej, dotrwała do 1918 r., by rozpocząć nowy etap budowy swoich struktur w realiach Niepodległej.

 

 

Artykuł powstał przy współpracy z Pocztą Polską

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Ambasador USA w Polsce utarła nosa Tuskowi! O co poszło? Mosbacher postanowiła mu coś wyjaśnić

Donald Tusk / Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Georgette Mosbacher w reakcji na słowa Donalda Tuska postanowiła udzielić mu przyspieszonej lekcji historii, geopolityki i dyplomacji w jednym. Wcześniej Tusk ostro krytykował działania polskiego rządu ws. konferencji bliskowschodniej.

Na Twitterze ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher napisała, że „konferencja bliskowschodnia była wspólnym przedsięwzięciem na rzecz społeczności międzynarodowej”. Podkreśliła też, że było to wydarzenie historyczne, a do swojego wpisu dołączyła hasztag, oznaczając w nim szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska.

„#WarsawSummit był wspólnym przedsięwzięciem na rzecz społeczności międzynarodowej. Polska powinna być doceniona za zgromadzenie przedstawicieli krajów z całego świata, którzy rozmawiali o promowaniu pokoju i bezpieczeństwa #BliskiWschod. To było historyczne wydarzenie #DonaldTusk”.
- napisała Mosbacher.

Wpis ambasador USA w Polsce to reakcja na słowa Donalda Tuska, który pytany w środę w TVN 24 o rezultaty ubiegłotygodniowej konferencji bliskowschodniej w Warszawie, ostro zaatakował polski rząd.

Nie wiem, jaka była intencja polskiego rządu, że zdecydował się tę usługę dla Waszyngtonu w Warszawie zrealizować. Usługę, tak, co do tego nie ma wątpliwości, interesu Polski tutaj nie widzę, może poza tym, że liczono na jakieś względy u prezydenta Trumpa w związku z tą usługą.
- mówił Tusk.

W organizowanej w dniach 13-14 lutego konferencji poświęconej sprawom pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie wzięli udział przedstawiciele ok. 60 krajów. Do Warszawy przyjechali m.in. wiceprezydent USA Mike Pence, sekretarz stanu Mike Pompeo, premier Izraela Benjamin Netanjahu, szefowie dyplomacji Wielkiej Brytanii, Włoch, Węgier, a także kilku krajów arabskich.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl