Federacja Rosyjska wykorzystuje Morze Czarne, by demonstrować swoją siłę we wschodniej części Morza Śródziemnego

- podkreślił rumuński minister na międzynarodowej konferencji zorganizowanej w Bukareszcie przez amerykański think tank Aspen Institute.

Uczestniczący w tym wydarzeniu szef rumuńskiej dyplomacji Teodor-Viorel Melescanu zapowiedział, że po objęciu rotacyjnej prezydencji w Radzie UE w styczniu 2019 roku jego kraj będzie koncentrował się m.in. na zwiększeniu cyberbezpieczeństwa i zwalczaniu gróźb konfliktu hybrydowego ze strony Rosji.

W osobnej rozmowie z agencją Reutera Fifor powiedział, że jeszcze w tym roku rząd w Bukareszcie zamierza ogłosić dwa duże przetargi na sprzęt wojskowy poza ogłoszonymi już planami zakupienia myśliwców i innego sprzętu. Nie ujawnił, czego będą dotyczyły dodatkowe przetargi.

Minister Melescanu podkreślił natomiast, że Rumunia od dwóch lat spełnia wymóg NATO przeznaczania co najmniej 2 proc. PKB na obronność, i zapowiedział, że kraj utrzyma ten poziom wydatkowania przez 10 lat.

Rumunia jest jednym z krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego, obok m.in. Polski, które zwiększyły swój budżet wojskowy, gdy NATO usiłuje stosować politykę odstraszania wobec agresywnego postępowania Rosji i w tym celu Sojusz chce modernizować swoje uzbrojenie - podkreśla Reuters.

Wiosną Bukareszt podpisał umowę na dostawę amerykańskich rakiet Patriot w ramach zintegrowanego systemu obrony powietrzne. Ponadto Rumunia wysłała swoich żołnierzy na dowodzone przez USA i NATO misje w Iraku i Afganistanie oraz pozwoliła na rozmieszczeniu na swoim terytorium elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej.