Dziennikarz "Wyborczej" przed sądem

/ By Szczebrzeszynski [Public domain], from Wikimedia Commons

  

Sąd Okręgowy w Białymstoku zdecyduje, czy dziennikarz relacjonujący wydarzenia związane z wycinkami w Puszczy Białowieskiej w miejscu objętym zakazem wstępu do lasu działał w stanie wyższej konieczności, wyłączającym bezprawność. Wyrok odwoławczy ma być ogłoszony za dwa tygodnie.

Chodzi o dziennikarza białostockiego oddziału "Gazety Wyborczej" Macieja Chołodowskiego i relacjonowanie przez niego tzw. spaceru obywatelskiego przeciwników wycinki. Odbył się on 27 maja 2017 roku w okolicach Czerlonki (nadleśnictwo Hajnówka) pod hasłem "Otwórzmy puszczę". Część uczestników spaceru legitymowała Straż Leśna, bo odbywał się on w miejscu objętym czasowym zakazem wstępu do lasu.

Strażnicy wylegitymowali również dziennikarza. Nie zastosował się on do żądania opuszczenia tego miejsca, więc postawili mu zarzuty z kodeksu wykroczeń. W marcu sąd w Hajnówce uznał, że rzeczywiście doszło do naruszenia przepisów kodeksu wykroczeń, ale jednocześnie przyjął, że działo się to w stanie wyższej konieczności, choć dziennikarz – w ocenie sądu I instancji – swoim zachowaniem przekroczył granice tego stanu. Sąd od wymierzenia kary odstąpił i zwolnił obwinionego od kosztów postępowania.

Apelacja złożył obrońca. Chce uniewinnienia. Mec. Ewa Arcisz przypominała przed białostockim sądem okręgowym, w jakiej sytuacji odbywał się ów spacer obywatelski. Podkreślała, że zadaniem dziennikarza było relacjonowanie tego wydarzenia, przedstawienie jego celu i stanowisk uczestników. Przyznała, że nie ma wątpliwości, że obwiniony przebywał wtedy w miejscu objętym czasowym zakazem wstępu, a na żądanie strażników leśnych – miejsca tego nie opuścił.

Podkreślała jednocześnie, jaką rolę spełniają dziennikarze i jakie są ich zadania wobec społeczeństwa. W jej ocenie podstawowym błędem sądu I instancji było przyjęcie, że, relacjonując wydarzenie, Chołodowski wcale nie musiał iść dalej z uczestnikami spaceru i mógł swoją relację – bez szkody dla materiału prasowego – napisać na podstawie już zebranych informacji.

"Sąd nie uzasadnił tego w żaden racjonalny sposób. Nie wskazał, na czym oparł takie przypuszczenie" – mówiła mec. Arcisz. Przywoływała inne protesty przeciwników wycinki w Puszczy Białowieskiej, w trakcie których dochodziło do ostrych spięć czy użycia siły przez interweniujące służby. Media relacjonowały te wydarzenia dzięki temu, że były na miejscu. Podkreślała, jakie znaczenie ma pełna relacja prasowa.

Maciej Chołodowski również zwrócił uwagę, że sąd I instancji nie określił precyzyjnie, co uważa za zebranie pełnego materiału dziennikarskiego. Podkreślał, że od początku spaceru obywatelskiego było wiadomo, że najważniejsza dla relacji część będzie na jego końcu, gdzie były planowane wystąpienia organizatorów i uczestników. "Stąd moja obecność była niezbędna, jeżeli chodzi o uczciwość relacji dziennikarskiej" – mówił.

Mówił też, że kiedy strażnicy leśni wyrywkowo legitymowali i spisywali dane uczestników marszu (w tym jego), atmosfera i reakcje obu stron stały się nerwowe. Mówił, że w każdej chwili mogło w tej sytuacji dojść do przemocy czy aktów agresji, więc również z tego powodu – biorąc pod uwagę rzetelność relacji – nie mógł odstąpić od wykonywania dziennikarskich obowiązków, mimo wezwania do opuszczenia tego miejsca. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Spora pomyłka brytyjskich linii lotniczych. Samolot, który leciał do Niemiec, wylądował w Szkocji

Zdjęcie ilustracyjne / By Lasse Fuss - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=17982603

  

Brytyjskie linie lotnicze British Airways (BA) przeprosiły za pomyłkę, w wyniku której samolot, który miał rozkładowo polecieć do Duesseldorfu w Niemczech, wylądował... w szkockim Edynburgu.

BBC informuje, że najprawdopodobniej załoga, która przyszła w poniedziałek do pracy, błędnie zasugerowała się dokumentami z poprzedniego dnia, kiedy ten samolot leciał do stolicy Szkocji. Pasażerowie nie kryli zaskoczenia, kiedy po wylądowaniu piloci powitali ich w Edynburgu.

Połączenie z londyńskiego lotniska City było wykonywane na zlecenie BA przez niemiecką firmę WDL Aviation. Operator podkreślił, że "w żadnym momencie bezpieczeństwo pasażerów nie było narażone na niebezpieczeństwo", i potwierdził, że "po niezamierzonym postoju w Edynburgu pasażerowie (...) dolecieli do Dusseldorfu".

Samolot doleciał do Duesseldorfu z niespełna czterogodzinnym opóźnieniem. Linie BA przeprosiły pasażerów. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl