Wiosną 2013 r., kiedy nagrano rozmowę, ówczesny rząd koalicji PO-PSL zatrząsł się w posadach. Zmagał się m.in. z problemami związanymi z reformą NFZ oraz ze zmianami w OFE, określanymi wówczas jako skok na pieniądze milionów Polaków

- czytamy w tvp.info

Równolegle pojawił się wówczas problem w związku z referendum dotyczącym odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska prezydenta Warszawy. Wizerunkowe problemy sprawiły, że politycy PO byli zmuszeni do pilnego działania na rzecz odzyskania poparcia społecznego.

Na nagraniu słyszymy Sławomira Nowaka oraz doradcę Platformy, Szymona Milczanowskiego, a także mężczyznę o imieniu Filip. Temat pogawędki dotyczy działań, które mogłyby sprawić, by Platforma Obywatelska wygrała kolejne wybory.

Poniżej prezentujemy zapis kolejnej rozmowy, opublikowany na portalu tvp.info.

Nowak: Co Merkel takiego zrobiła, że w półtora roku odbudowała 15 proc. poparcia? 

Milczanowski: Wzięła się do roboty. 

Nowak: Może by kogoś zapytać w Niemczech tam? 

Milczanowski: Myślę, że pracuje, to jest duża różnica. 

Nowak: Ok, pracuje, no ale bez przesady, coś tam musiało być, coś nie jest tak, że premier będzie dzisiaj od poniedziałku do soboty wszędzie w Polsce, codziennie w innym miejscu. 

Milczanowski: A jak wygrał wybory? Wsiadł w autobus… 

Nowak: Ok, ale to są triki, to są triki, to nie jest prawdziwa robota, to są wisty na koniec kampanii, to nie jest na półtora roku roboty. 

Milczanowski: Tylko że ludzie muszą widzieć, że on (Tusk – przyp. red.) ciężko pracuje.

W dalszym fragmencie rozmowy uczestnik spotkania, do którego na nagraniu zwracano się Filip, proponuje Nowakowi podział wyborców Platformy Obywatelskiej na pięć grup. Dalej Filip wskazuje, że wielu wyborcom wystarcza to, że Tusk tylko „pojawi się” w danym miejscu i ludzie będą go popierać

- podaje tvp.info

Nowak: I tam, i tutaj ludzie też szukają, no to dobrze, jeżeli nie jesteśmy w stanie dać im chleba, to dajmy im igrzyska, to w takim razie co możemy dla nich wymyślić tutaj, tak? Jeżeli to bezrobocie nie będzie tak bardzo odczuwalnie spadało na zasadzie: zobaczcie spadło o połowę… ludzie tego oczekują. 

Filip: Co znaczy ludzie? Bo ja jestem fanem, co Szymonowi pokazywałem już mnóstwo razy, podziału elektoratu Platformy przynajmniej na pięć obszarów. No i dla każdego z tych obszarów coś innego jest ważnego. Jeżeli ktoś kocha premiera, a jest taka grupa ludzi, którzy, moja mama, niezależnie czy premier by jej zlikwidował emeryturę, czy nie, ona i tak powie, że jest najfajniejszy. Jest grupa, która wierzy ideowo w program, pewnie najmniejsza, dla której też się liczy… 

Nowak: Dzisiaj opozycja nie ma programu, żadna partia europejska nie ma programu. 

Filip: Jest grupa ludzi tzw. realistów, czyli nie pamiętam jak oni się będą nazywali, tych którzy mówią „głosuję na Platformę, bo nie chcę żeby jakiś tam oszołom”… 

Nowak: Mniejsze zło. 

Filip: No i są ci, którzy powoli zaczynają odchodzić, ci którzy są „mikrozawiedzeni” bo im się robota wali lokalnie, albo ci, którzy są po prostu zniesmaczeni rządem. Rząd przepalił, już któryś rok, szósty, działa, te same twarze, nic się nie zmieni itd., itd. 

Milczanowski: Coraz gorzej… 

Filip: No i moim zdaniem dla każdej z tych grup jest pytanie, co można pokazać? Że dla grupy pod tytułem „zakochani w premierze” to wystarczy, że premier (Tusk – przyp. red.) pojawi się w kilku miejscach w Polsce i ci ludzie powiedzą „biorę”. Dla ludzi, którzy są zniesmaczeni rządem, pytanie, czy możemy uruchomić jakąś alternatywną twarz, która pokaże: to nadal jest Platforma, ale to nie są już te twarze, które im się w jakiś sposób przejadły.