Król elegancji umarł w łagrze

  

7 października 1943 r. w sowieckim łagrze w Kotłasie, w obwodzie archangielskim, 900 km na północny wschód od Moskwy, z głodu i wycieńczenia zmarł Eugeniusz Bodo, aktor, piosenkarz, reżyser, scenarzysta, producent filmowy, jedna z największych gwiazd polskiego kina przedwojennego.

Występował w najważniejszych filmach dwudziestolecia międzywojennego: „Czy Lucyna to dziewczyna?”, „Paweł i Gaweł”, „Piętro wyżej”; zaśpiewał największe przeboje: „Ach, śpij kochanie”, „Umówiłem się z nią na dziewiątą”, „Już taki jestem zimny drań”. Występował w słynnych warszawskich kabaretach: Qui Pro Quo czy Morskim Oku. Przed wybuchem wojny był u szczytu popularności, uwielbiany przez kobiety, zdobył tytuł „króla elegancji”. Wylansował tweedowe marynarki z luksusowego sklepu Old England. Otworzył przy ul. Foksal w Warszawie kawiarnię Cafe Bodo. Kiedy wybuchła wojna wyjechał do Lwowa, gdzie pracował w zespole Tea-Jazz, prowadzonym przez Henryka Warsa. W 1941 r. Bodo został aresztowany przez NKWD, pod zarzutem szpiegostwa. Jego dalsze losy długo pozostawały nieznane. W PRL-u oficjalna wersja jego śmierci głosiła, że zastrzelili go Niemcy po wkroczeniu do Lwowa. Dopiero Stanisław Janicki (autor programu „W starym kinie”) dotarł do wspomnień muzykologa polskiego pochodzenia Alfreda Mirka, który w 1943 r. w więzieniu NKWD na moskiewskich Butyrkach zetknął się z Bodo.

Aktor był tam już od dwóch lat, po aresztowaniu we Lwowie, przewieziono go do Moskwy, ale w więzieniu nikt go nie przesłuchiwał, jakby o nim zapomniano. W chwili spotkania z Mirkiem był w ciężkim stanie, bardzo osłabiony, nerki odmawiały mu posłuszeństwa. Aby oszukać głód, pił duże ilości wody z solą. Pewnego dnia został zabrany z celi. Kilkanaście miesięcy później Alfreda Mirka wywieziono do łagru i tam spotkał więźnia, który był świadkiem śmierci polskiego aktora. W kotlaskim łagrze lekarze zdiagnozowali u Bodo pelagrę. Był wyniszczony, chory i wychudzony. W raporcie lekarskim napisano o „ciastowości nóg, skórze łuszczącej się na całym ciele, licznych odparzeniach w okolicy pośladków i zwiotczeniu mięśni”. Zmarł 7 października 1943 roku. Obozowy lekarz wpisał do rejestru zgon z powodu gruźlicy płuc i pelagry. Ciało wrzucono do zbiorowego grobu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: dzieje.pl,culture.pl, Za winy niepopełnione (Stanisław Janicki)
Tagi

Wczytuję komentarze...

Kumulacja jak na loterii! Nagrody nie będzie

zarekwirowana przez policję amunicja / lubelska.policja.gov.pl

  

Pijany, poszukiwany przez policję, a do tego z zakazem prowadzenia pojazdów, a w domu nielegalna amunicja! Trzeba przyznać, że takiej kumulacji nie spodziewali się nawet mundurowi. Policjanci zatrzymali 38-latka, który kierował pod wpływem alkoholu, mając zakaz prowadzenia pojazdów i był już poszukiwany do odbycia kary. Jak się dodatkowo okazało, mężczyzna posiadał w domu 180 sztuk amunicji bez wymaganego pozwolenia. Podróżująca z nim 39-latka również usłyszała zarzuty. Podejrzana jest o posiadanie znacznej ilości narkotyków oraz znieważenie i naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza.

Jak się dowiedzieliśmy, do zdarzenia doszło przed kilkoma dniami, na terenie Białej Podlaskiej. W środku nocy na ulicy Terebelskiej policjanci Zespołu Patrolowo-Interwencyjnego zatrzymali do kontroli drogowej BMW. Od siedzącego za kółkiem mężczyzny wyczuli zapach alkoholu. Badanie potwierdziło, że kierowca znajduje się pod jego wpływem. Dodatkowo podał on nieprawdziwe dane osobowe. Policjanci nie dali się zwieść nieprawdziwym informacjom i ustalili dane personalne kierowcy. Okazało się, że jest to 38-letni mieszkaniec Białej Podlaskiej.

W trakcie prowadzonych czynności mundurowi potwierdzili, że mężczyzna posiada zakaz prowadzenia pojazdów oraz poszukiwany jest do odbycia kary pozbawienia wolności. Dodatkowo w aucie ujawnili saszetkę, wewnątrz której znajdowały się narkotyki: marihuana, amfetamina i mefedron.
- relacjonuje policja.
 
39-letnia pasażerka auta również posiadała przy sobie woreczki foliowe z białym proszkiem. Po przeprowadzeniu wstępnego badania okazało się, że jest to amfetamina. Z zabezpieczonych u pary środków odurzających można byłoby sporządzić około 380 porcji narkotyków.
 
Zarówno 39-latka jak też jej 38-letni kompan zatrzymani zostali do wyjaśnienia. W trakcie wykonywanych w sprawie czynności, bialscy kryminalni w miejscu zamieszkania mężczyzny, ujawnili dodatkowo 180 sztuk amunicji myśliwskiej, na którą ten nie posiadał zezwolenia.
- informuje policja.
 
Z naszych ustaleń wynika, że wczoraj Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej na wniosek Policji i Prokuratury zastosował wobec 38-latka środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu. Mężczyźnie grozi kara do 10 lat Odpowie także za popełnione wykroczenia.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, lubelska.policja.gov.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl