Taśm Onetu ciąg dalszy. Dogadywał się z Rosją w sprawie gazociągu? „To jest profesjonalny zdrajca”

/ restauracja Sowa i Przyjaciele Fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska

  

Portal Onet.pl ujawnił nagranie rozmowy w restauracji „Sowa i Przyjaciele” ówczesnego prezesa BZ WBK Mateusza Morawieckiego, szefa PKO BP Zbigniewa Jagiełły, prezesa PGE Krzysztofa Kiliana oraz jego zastępcy Bogusławy Matuszewskiej. Podczas jednego z wątków rozmowy, dotyczącego budowy gazociągu Jamał 2, a także sprawy budowy mostu energetycznego z Kaliningradu, Zbigniew Jagiełło nazwał ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego „profesjonalnym zdrajcą”.

Onet zadedykował ujawnione przez siebie nagrania Mateuszowi Morawieckiemu. Jednakże to, co znajduje się na taśmach, zamiast kompromitować obecnego premiera, dostarcza porażającej wiedzy o funkcjonowaniu państwa teoretycznego za czasów koalicji PO - PSL.

Jeden z wątków prowadzonych w restauracji rozmów wyraźnie pokazuje, jaką swobodę w realizowaniu swoich zamiarów miała Federacja Rosyjska.

Bliski znajomy Tuska Krzysztof Kilian opowiadał o skandalicznych decyzjach ówczesnego ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego. 

Według niego Budzanowski dogadywał się z Rosją w sprawie budowy gazociągu Jamał 2, a także w sprawie budowy mostu energetycznego z Kaliningradu. Kilian wspomniał też o kwestii pomocy publicznej dla LOT. 

Oceniał on m.in., że przyjmowanie przez Polskę warunków Rosjan w sprawie gazociągu Jamał 2 było niedopuszczalne.

Zdaniem Kiliana Tusk nie wiedział o poczynaniach Budzanowskiego, w co nie uwierzył Mateusz Morawiecki.

Wówczas Kilian rozwinął ten wątek, uzupełniając go informacjami na temat pomocy publicznej dla LOT-u.

Kilian: Posłuchaj, a co myślisz, że jak było z LOT-em? Jest pytanie na Radzie Ministrów, czy udzielono pomocy publicznej spółce PLL LOT? Nie, nie udzielono. Kończy się rada ministrów. (...) [Ministrowie] dalej gadają, co zrobić z tym LOT-em. Nagle przychodzi ktoś tam do tego Donalda i mówi: Właśnie parę dni temu minister skarbu podpisał i przelał gotówką 400 mln zł od jakiejś spółki, Agencji Rozwoju Przemysłu, czy tam skądś, do LOT-u. 400 baniek. Donald mało zawału serca nie dostał. To, co mówił o Budzanowskim - nie do powtórzenia. Szczęśliwie było to już bardzo późno w nocy, więc nie mogli go zawołać. Więc go nie chcieli wołać, bo by [Donald] go chyba zabił. Następnego dnia się uspokoił, wszystko jest ok. To się jakoś rozjechało. Ale Donald nie wie jeszcze jednej rzeczy, o której ja wiem: że dzień po wzięciu tych 400 mln zł w PLL LOT wypłacono natychmiast premie, a dopiero w następnej kolejności zaspokojono roszczenia. Ale jeżeli ja o tym wiem, to pewnie z 500 osób o tym wie. Rozumiesz?

- tłumaczył Kilian zdumionemu Morawieckiemu.

Jagiełło: To znaczy, że to jest profesjonalny zdrajca.

Matuszewska: On jest kompletnie niemerytoryczny, on jest głupi.

Kilian: Ruscy nas bardzo ładnie rozgrywają.

Jagiełło: Dlaczego trzyma się takich gości?

- pytał zdziwiony szef PKO BP.

Matuszewska - A tego to nie wiemy, bo nie ma innych.

Kilian - Raz że nie ma innych, nikt nie chce iść do roboty, a ci co chcą iść, to są jeszcze gorsi.

Więcej ciekawych wątków rozmowy w restauracji „Sowa i Przyjaciele” znajdziecie w najbliższym wydaniu tygodnika "Gazeta Polska".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kto zostanie premierem Izraela?

/ PublicDomainPictures; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Prezydent Izraela Reuwen Riwlin rozpoczął konsultacje z przywódcami wszystkich partii politycznych, które po wyborach z 17 września dostały się do Knesetu, na temat ich rekomendacji na nowego szefa rządu.

W dużej mierze pełniący ceremoniale funkcje prezydent Izraela ma za zadanie wybrać polityka mającego największe szanse na utworzenie stabilnego rządu koalicyjnego. Choć zazwyczaj jest to zwykła formalność, tym razem Riwlin odgrywa kluczową rolę, gdy po wyborach wynik wskazuje, że żaden z czołowych kandydatów - ani dotychczasowy premier Benjamin Netanajhu, ani były szef sztabu generalnego Benny Gantz - nie uzyskał zdecydowanej większości mandatów, aby móc tworzyć koalicję

- zwraca uwagę agencja Associated Press.

"W tej sytuacji prezydent będzie bardzo, ale to bardzo zaangażowany w szczegóły. Będzie prosił o jasne odpowiedzi" - oświadczył w izraelskim radiu wojskowym główny doradca prezydenta Harel Tubi. "Myślę, że tym razem konsultacje zmieni w rozmowy, dzięki którym będzie można przedstawić inne możliwości, o których opinia publiczna jeszcze nie słyszała"

- dodał Tubi, nie precyzują o co dokładnie chodzi.

Centrolewicowy sojusz Niebiesko-Białych Gantza zdobył w wyborach 33 mandaty w liczącym 120 miejsc Knesecie, a prawicowy Likud Netanjahu 31 mandatów. Żadna z tych partii nie może zebrać większości parlamentarnej ze swoimi tradycyjnymi mniejszymi sojusznikami.

Decydującym czynnikiem wydaje się być były minister obrony Awigdor Lieberman i osiem miejsc, które zdobyła jego partia Nasz Dom Izrael (Israel Beitenu). Lieberman żąda szerokiego rządu jedności narodowej z dwiema głównymi partiami, czyli sojuszem Niebiesko-Białych i Likudem, który jest świecki; Lieberman wyklucza udział w rządzie ultraortodoksyjnych partii żydowskich. Wydaje się, że wyłania się tu kompromis między Niebiesko-Białymi a Likudem, choć oba ugrupowania nalegają, by stanąć na czele takiego rządu. Sprawą komplikuje odmowa Niebiesko-Białych zawarcia koalicji z Likudem na czele z Netanjahu, któremu grozi oskarżenie o korupcję

- wskazuje AP.

Pierwszym krokiem wyjścia z impasu są konsultacje prowadzone w rezydencji prezydenta, gdzie każda z partii jest proszona o przedstawienie swoich rekomendacji dotyczących nowego szefa rządu. Likud stracił poparcie w stosunku do kwietniowych, również przedterminowych wyborów, i przy obecnych warunkach może liczyć, ze swoimi tradycyjnymi sojusznikami, na 55 mandatów.

 

Uzyskując poparcie naturalnych i prawdopodobnych sojuszników Gantz może liczyć zaś na 57 mandatów. Jest to jednak wciąż za mało do uzyskania większości 61 miejsc w Knesecie i utworzenia większościowej koalicji rządowej.

 

Gantz będzie zatem potrzebował poparcia Zjednoczonej Listy partii arabskich, która po wyborach jest trzecią co do wielkości siłą z 13 mandatami. Ale Zjednoczona Lista tradycyjnie powstrzymywała się od otwartego popierania kandydata na premiera. Partie arabskie nigdy nie zasiadały w izraelskim rządzie, a jej lider Ajman Odeh, twierdzi, że zamierza zostać liderem opozycji w przypadku powstania rządu jedności. Odeh nie wykluczył jednak udzielenia swojej rekomendacji Gantzowi, aby udaremnić powstanie kolejnego rządu pod przywództwem Netanjahu, który oskarża mniejszość arabską w Izraelu o to, że jest "piątą kolumną" zagrażającą państwu. Byłby to pierwszy raz od 1992 r., kiedy partie arabskie odegrałyby rolę w procesie tworzenia rządu

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl