Akcję po raz trzeci zorganizowali wolontariusze ze schroniska dla zwierząt w Białymstoku. Parada wyruszyła sprzed pomnika psa Kawelina na białostockich Plantach i przeszła parkowymi alejkami. W marszu wzięli udział byli czworonożni podopieczni schroniska i nie tylko; były wśród nich starsze i młodsze psy adoptowane już kilka lat temu, jak i te, które nowe domy mają od kilku miesięcy.

Kierowniczka schroniska Anna Jaroszewicz powiedziała PAP, że z punktu widzenia pracowników jak i wolontariuszy tej placówki, "Parada adopciaków" to okazja do spotkania się z psami, którymi się zajmowali. "To taki dzień radości zobaczyć te wszystkie, kiedyś bezdomne a dziś uśmiechnięte psy. To pokazuje, że to, co robimy, ma sens" - mówiła. Dodała, że to takie "rodzinne spotkanie pełne rozmów, ale też wielu wzruszeń".

Jak podkreśliła Jaroszewicz, akcja ma też zwrócić uwagę na bezdomne psy, które wciąż czekają w schronisku na nowy dom. "To taki sygnał do osób, które widzą paradę, że schroniskowy pies może być piękny i mądry, że może być prawdziwym przyjacielem" - dodała.

Opiekunowie psów, z którymi rozmawiała dziennikarka PAP podkreślali, że adopcja to była właściwa decyzja i że takiego psa nie oddaliby nigdy. Ola, która blisko rok temu wzięła ze schroniska ponadroczną suczkę Mantę mówiła, że to nie była trudna decyzja, a pies jest pełnoprawnym członkiem rodziny. Dodała, że Manta miała swoje przyzwyczajenia, bała się w różnych sytuacjach, ale - jak mówiła - "nie ma rzeczy nie do pokonania".

W białostockim schronisku przebywa obecnie ok. dwustu psów. Jaroszewicz powiedziała, że ich liczba ostatnio się utrzymuje na tym poziomie ale zwróciła uwagę, że - biorąc pod uwagę ostatnie lata - adopcji jest coraz więcej. Dodała, że też coraz więcej osób decyduje się adoptować starszego psa. "To cieszy najbardziej, że te nasze staruszki znajdują dom, bo one najbardziej potrzebują ciepła i miłości" - podkreśliła.

"Spacer adopciaków" to jedna z akcji tej placówki. Organizowane są też np. spacery i biegi z psami ze schroniska, wolontariusze uczestniczą też w miejskich imprezach