O orzeczeniu poinformowała dziś PAP rzecznik częstochowskiej policji podkom. Marta Ladowska.

W grudniu zeszłego roku częstochowska policja otrzymała zgłoszenie, że na jednym ze stoisk na targu staroci na Rynku Wieluńskim ktoś handluje metalowymi tabliczkami ze znakami i napisami propagującymi faszyzm. Policjanci zabezpieczyli sześć sztuk takich przedmiotów. Oferował je mieszkaniec Bytomia Marian N.

Podczas przeszukania jego mieszkania mundurowi znaleźli 25 podobnych tabliczek, a do tego zapalniczki i scyzoryki ze znakiem swastyki. Na tabliczkach są np. napisy "Heil Hitler", "Waffen SS" i godło III Rzeszy. Nie były to przedmioty historyczne, wyprodukowano je współcześnie. Marian N. nie wyjaśnił, skąd je ma.

W czerwcu częstochowska prokuratura oskarżyła N. o posiadanie i prezentowania w celu rozpowszechniania materiałów propagujących ustrój faszystowski i nawoływanie w ten sposób do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych i wyznaniowych. Może za to grozić grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.

W toku śledztwa policjanci i prokurator wyjaśniali wszystkie okoliczności tej sprawy. Znacząca dla postępowania była między innymi opinia biegłego, co do treści utrwalonych na zabezpieczonych przedmiotach

– przypomniała podkom. Ladowska.

Kluczowe znaczenie w postępowaniu miała opinia biegłej z zakresu kryminalistyki lingwistycznej, która przeanalizowała każdy z zabezpieczonych przedmiotów. Jak wcześniej podawała prokuratura, biegła uznała, że było to bezpośrednie i publiczne propagowanie i upowszechnianie faszystowskiego ustroju państwa. Zaznaczyła, że przedmioty, które oferował Marian N., zawierały wyrazy, związki wyrazowe, wizerunki i symbole jednoznacznie kojarzące się z hitlerowskimi Niemcami.

Biegła dodała, że nie było to prezentowanie i upowszechnianie totalitarnego ustroju w celach badawczo-naukowych lub działalności artystycznej, a także edukacyjnej lub kolekcjonerskiej. Marian N. w śledztwie nie przyznał się do zarzucanych mu przestępstw. Według niego handel takimi przedmiotami jest w Polsce legalny. Twierdził też, że nie propagował ustroju faszystowskiego.

Orzekając o winie oskarżonego, sąd skazał go na 1,6 tys. zł grzywny. Zadecydował też o przepadku zarekwirowanych przedmiotów. Wyrok nie jest prawomocny.