Kłopoty z unijnym budżetem. Kraje buntują się przeciw wzywaniu "na dywanik"

Jerzy Kwieciński / Fot. Aleksiej Witwicki

  

Polska stawiana jest jako przykład wśród krajów Unii Europejskiej - to puenta po unijnej konferencji w Chorwacji. O sukcesach gospodarczych naszego kraju mówi się już głośno, tak samo o tym, że negocjacje w sprawie unijnego budżetu nie skończą się przed wyborami do europarlamentu. Atmosfera gęstnieje, także za sprawą Unii, wywołującej "na dywanik" kolejne kraje, w tym Polskę.

Minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński wziął udział w konferencji "Days of the Regional Development and EU Funds", która odbywała się w chorwackim Szybeniku. Tematem konferencji był przede wszystkim nowy budżet Unii Europejskiej. Na konferencji spotkali się przedstawiciele rządów Chorwacji, Słowacji, Rumunii, Węgier, Słowenii i Malty, którzy odpowiadają za negocjacje nowego budżetu unijnego i polityki spójności. Z rządu chorwackiego, dodał, było aż 7 ministrów, a w sumie w konferencji wzięło udział kilkaset osób.

"Jako polski rząd prowadzimy skoordynowane działania na rzecz umocnienia pozycji naszego kraju na arenie międzynarodowej" - powiedział Kwieciński. Elementem tego jest wizyta premiera Mateusza Morawieckiego w USA, ale także jego wizyta w Chorwacji i zabieganie o sojuszników w kwestii korzystnych dla Polski rozwiązań w unijnym budżecie, zwłaszcza w polityce spójności.

"Byliśmy głównym gościem tego spotkania jako Polska" - zaznaczył Kwieciński. "Wszyscy się bardzo odwoływali do polskiego przykładu, wskazując, jak sobie dobrze radzimy i jakie mamy sukcesy gospodarcze" - dodał.

Minister inwestycji i rozwoju przyznał, że uczestnicy spotkania rozmawiali m.in. na temat absorbcji środków unijnych. "Wszystkie nasze kraje mają problemy ze spełnieniem zasady N+3 na koniec roku, zwłaszcza dotyczy to Rumunii i Chorwacji" - przyznał Kwieciński.

Zaznaczył, że Polska na tle innych krajów i tak wygląda bardzo pozytywnie, choć także kilka polskich regionów "ma z tym problem". Dodał zarazem, że "jest dla naszych wszystkich krajów bardzo ważne, żeby nie pokazywać krajom płatnikom, że nie potrafimy wydawać pieniędzy unijnych".

Tematem konferencji była też nowa perspektywa budżetowa UE, którą bardzo zainteresowane są wszystkie kraje uczestniczące w konferencji. Zwłaszcza, że inne kraje, takie jak Rumunia czy Chorwacja, są jeszcze bardziej zależne od funduszy europejskich i zależy im na tym, by ten wynik negocjacji był jak najlepszy.

Minister przyznał, że unijny komisarz ds. budżetu Guenther Oettinger nie był obecny, ale przedstawił swoje przesłanie na video. "Komisja Europejska ustami pana Guenthera Oettingera apelowała, by te negocjacje skończyły się możliwie najszybciej, przed wyborami do Parlamentu Europejskiego" - powiedział Kwieciński.

Jednak jak przyznaje, szanse na to, żeby negocjacje budżetowe zakończyły się przed wyborami do europarlamentu, są skromne. Po prostu nie widać gotowości po stronie beneficjentów budżetu, jak również po stronie innych krajów. Wielu krajom nie podoba się też, jak unijna komisja traktuje swoich członków.

"W korytarzowych rozmowach wszystkich bulwersował także stosunek Komisji Europejskiej w kwestii praworządności i wywoływanie na dywanik kolejnych krajów" - zaznaczył Jerzy Kwieciński. "To wywołuje olbrzymie zaniepokojenie, więc szanse na uzyskanie konsensusu w sprawie budżetu w takiej atmosferze raczej maleją niż rosną" - dodał.

Główną konkluzją konferencji jest - według Kwiecińskiego - uznanie, że kraje naszego regionu muszą się regularnie spotykać i rozmawiać na temat budżetu Unii Europejskiej. Kolejną okazją ma być, jak poinformował, spotkanie Grupy Wyszehradzkiej w rozszerzonym składzie (V4 plus 4) 23-24 października w Bratysławie. Nie wykluczone jest też spotkanie na poziomie premierów 29 listopada.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Przeżył wypadek, ale sąd wydał wyrok: ma umrzeć! Bliscy Francuza są przerażeni

/ Jan Środa/Gazeta Polska

  

Miał wypadek samochodowy, od 2008 r. jest podtrzymywany przy życiu, bliscy opiekują się mężczyzną. Ale stało się coś szokującego - na Vincenta Lamberta francuski sąd wydał wyrok: odłączenie od aparatury, wbrew woli rodziny. Powód?  Szpital Sewastopol Reims obawia się... przepełnienia.

Walkę o życie brytyjskiego chłopca Alfiego Evansa obserwował cały świat. Urodził się 9 maja 2016 r., jednak już po pół roku okazało się, że cierpi na nieznaną chorobę należącą do grupy tzw. schorzeń neurodegeneracyjnych, powodującą stopniowy zanik kolejnych funkcji mózgu.

Po roku leczenia, mimo sprzeciwu rodziców chłopca, lekarze postanowili się poddać. Wystąpili do sądu o zgodę na zaprzestanie intensywnej terapii i podtrzymywania życia. Sąd przyznał im rację. Wyrok podtrzymały Najwyższy Sąd Wielkiej Brytanii oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka, do których odwoływali się rodzice Alfiego. [polecam:https://niezalezna.pl/225170-ostatnie-pozegnanie-alfiego-evansa-byly-oklaski-kwiaty-slowa-o-wojowniku-i-bohaterze]

W tej nierównej walce z chorobą, Alfiego i jego rodzinę wspierał cały świat. Sam papież Franciszek wyraził chęć pomocy i apelował o umożliwienie rodzicom poszukania nowych form leczenia. Niestety i te apele nie dotarły do serc bezdusznych urzędników. Alfie został odłączony od aparatury 23 kwietnia 2018 roku. Tego samego dnia otrzymał włoskie obywatelstwo, by umożliwić mu leczenie w papieskiej klinice pediatrycznej Bambino Gesu. Wyrok Sądu Apelacyjnego jednak przekreślił nadzieje rodziców na uratowanie ich jedynego dziecka.

Alfie miał nie przeżyć bez aparatury, a walczył 5 dni. Okrzyknięty bohaterem i małym wojownikiem zmarł 28 kwietnia pozostawiając w żałobie nie tylko rodziców, ale prawie cały świat.

Tymczasem teraz, z bezdusznością francuskiego dla odmiany sądu, walczą bliscy Vincenta Lamberta, który w 2008 roku miał wypadek samochodowy. Obrażenia, jakich doznał, były na tyle rozległe, że od tamtej pory utrzymywany jest przy życiu za pomocą szpitalnej aparatury.

Sąd - wbrew woli rodziny - postanowił jednak odłączyć mężczyznę, a cała procedura ma być zrealizowana już jutro. 

Jak informują francuskie media, Lambert ma zostać odłączony od aparatury, gdyż szpital Sewastopol Reims obawia się... przepełnienia.

Na stronie „Pozwól mu żyć” przyrodni brat Vincenta Lamberta, David Philippon, zapewnia, że rodzina nie zaprzestanie walki o Vincenta.

„Dla nas ta decyzja jest ciosem, ale spróbujemy ją zablokować. Vincent Lambert jest osobą niepełnosprawną. Pani Buzyn (Minister Zdrowia) i inni starają się, aby umarł z głodu i pragnienia"

- stwierdził.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl