"Góral" wraca na ring! Adamek kontra Miller w Chicago

Tomasz Adamek / twitter.com/BorekMati

  

W grudniu bokser Tomasz Adamek skończy 42 lata, ale nie porzucił marzeń o zdobyciu pasa mistrza świata w wadze ciężkiej. Aby przybliżyć się do realizacji celu, jutro w Chicago musi pokonać Jarrella Millera. W opinii ekspertów faworytem jest 30-letni Amerykanin.

Adamek na ostatniej konferencji prasowej podkreślał, że ma dobre wspomnienia z Chicago, bowiem właśnie tutaj, w 2005 roku, zdobył pas mistrza świata WBC w kategorii półciężkiej. Walcząc ze złamanym nosem wygrał z Australijczykiem Paulem Briggsem. Później polski pięściarz był jeszcze czempionem w junior ciężkiej, zaś pojedynek o mistrzostwo globu w ciężkiej przegrał z Ukraińcem Witalijem Kliczką. Od tej walki minęło siedem lat, ale Adamek nie zamierza rezygnować...

"Jestem w wysokiej formie - szybki, sprytny, lubię uderzać i nie stoję w miejscu. A jeśli pokonam Millera, wówczas dostanę coś większego niż ta walka" - stwierdził Adamek, a tym "czymś" ma być pojedynek o pas tzw. regularnego mistrza świata federacji WBA.

W trakcie przygotowań na Florydzie miał bardzo dobrych sparingpartnerów, rywalizował z byłym czempionem WBC Bermanem Stivernem oraz byłym pretendentem do mistrzowskich tytułów Bryantem Jenningsem.

Eksperci, m.in. trenerzy oraz obecni i dawni bokserzy z USA i Polski, doceniają ambicję Adamka, ale stawiają na sporo młodszego i bardzo silnego, wręcz brutalnego w ringu Millera, który będzie cięższy zapewne o 35-40 kilogramów od Polaka; w ostatniej walce ważył 138 kg, z kolei "Góral" zazwyczaj nieznacznie przekracza 100 kg.

"Nie lekceważę Adamka, mam dla niego szacunek, ale to zawodnik słabszy ode mnie. Nie ma żadnych szans ze mną. Znokautuję Polaka" - przyznał "Big Baby" Miller.

Na zawodowych ringach Adamek wygrał 53 razy i poniósł pięć porażek, a Miller odniósł 21 zwycięstw, m.in. nad Mariuszem Wachem, zaś zremisował w 2013 roku z Joeyem Dawejko. Nigdy nie przegrał. Ich potyczka w Chicago została zakontraktowana na 12 rund, na czym zależało polskiemu bokserowi. Ekipa Amerykanina optowała za 10-rundową walką.

Na tej samej gali (noc z soboty na niedzielę czasu polskiego) dojdzie także do walk np. mistrza świata IBF wagi półciężkiej Artura Beterbijewa z Callumem Johnsonem czy mistrza świata WBA kategorii super koguciej Daniela Romana z Gavinem McDonnellem oraz Jessiego Vargasa z Thomasem Dulorme o pas WBC Silver w półśredniej.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Co przemilczano w produkcji Sekielskich? W "Końcu systemu" o agenturalnej przeszłości bohaterów filmu

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/CC0/Senlay

  

Trzech bohaterów filmu braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu" - Alfreda Cybulę, Jana A. oraz Eugeniusza M. - łączy jeden wspólny mianownik. Wszyscy trzej byli zarejestrowani jako tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa. Tej informacji w filmie jednak próźno szukać. Prof. Jan Żaryn w programie Doroty Kani "Koniec systemu" mówił o zasadzie "korek, rozporek i worek", stosowanej bezwzględnie w komunistycznej bezpiece. - Chodziło o alkoholizm, wszelkie formy rozpusty, jak pederastia czy posiadanie nieślubnych dzieci, oraz pieniądze, które są pewną formą uznania przez SB, że po rozpoznaniu danego kapłana można mu zaproponować duże pieniądze – wszystko po to, aby księża stali się posłusznymi narzędziami - tłumaczył historyk.

Znajdujące się w Instytucie Pamięci Narodowej dokumenty dotyczące księży – Alfreda Cybuli, Jana A. oraz Eugeniusza M.- bohaterów filmu Sekielskich, mają wspólny mianownik – byli zarejestrowani jako tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa. Informacje na temat duchownych trafiły do zajmującego się walką z Kościołem Katolickim Departamentu IV komunistycznego MSW.

Jan A. został zarejestrowany przez Służbę Bezpieczeństwa jako TW „Paweł”. W jego teczce znajduje się informacja o skłonnościach duchownego do młodych dziewcząt, jednak o tym w dokumencie nic nie ma.

W zasobach IPN znajdują się także dokumenty dotyczące kolejnych bohaterów filmu Tomasza Sekielskiego – księdza Alfreda Franciszka Cybuli – zarejestrowanego jako TW „Franek” oraz Eugeniusza M. - zarejestrowanego jako TW „Sikorski”. Wymienieni księża utrzymywali homoseksualne kontakty z ministrantami; o swoich traumatycznych przeżyciach ich ofiary – już jako dorośli mężczyźni -opowiedzieli w filmie.

Z dokumentów dotyczących Alfreda Franciszka Cybuli (ur. 10 sierpnia 1940 – zm. 21 lutego 2019 r.) wynika, że został on zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „Franek” 28 listopada 1969 roku na zasadzie dobrowolności do zagadnień dotyczących kleru. Materiały dotyczące ks. Cybuli – jak czytamy w notatce SB – zostały 21 lutego 1990 roku „komisyjnie zniszczone we własnym zakresie ze względów operacyjnych” .

Ksiądz Cybula od 1981 roku utrzymywał bliskie kontakty z Lechem Wałęsą, podobnie ksiądz Henryk Jankowski - w filmie jest pokazana scena obalenia jego pomnika w Gdańsku i jest on wymieniony w kontekście księdza Cybuli. Według ustaleń historyków, ksiądz Henryk Jankowski został zarejestrowany przez Służbę Bezpieczeństwa jako kontakt operacyjny.

W rozmowie z Dorotą Kanią w programie "Koniec systemu", prof. Jan Żaryn stwierdził, że "nie tylko Wałęsa wiedział o agenturalnej przeszłości ks. Cybuli". 

- Przypomnijmy, że jako pierwsza komisja, która weszła na teren akt SB składała się z takich osób, jak Bogdan Kroll, prof. Jerzy Holzer historyk z PAN, historyk prof. Andrzej Ajnenkiel i Adam Michnik, ówczesny poseł OKP oraz jednocześnie redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”. Ta czwórka zdobyła pewną wiedzę, którą będzie do końca życia obciążona. Ta decyzja, i kolejnych ludzi, którzy weszli do tych akt, mogła uzdrowić nasze życie społeczno-polityczne. Tamci ludzie podjęli decyzję, że będzie można wykorzystać różne postawy z przeszłości do tego, żeby wygrywać w bieżącym życiu politycznym. Niezależnie od tego, czy widzieli wszystkie akta, to przez to, że zdecydowali się wykluczyć innych w latach '90, my Polacy nie mieliśmy odpowiedniej wiedzy. Próba lustracji nie powiodła się nie dlatego, że była źle przygotowana, tylko dlatego, że ówczesna strona posiadająca władze nie dopuściła do tego

- powiedział prof. Żaryn.

Wcześniej gość Doroty Kani tłumaczył zasady działania bezpieki przy werbowaniu duchownych i zobowiązywania ich do współpracy. Powiedział o stosowanej - najpierw przez UB, potem przez SB - zasadzie "korek, rozporek i worek".

-  To były zasady brutalnie nazwane przez aparat bezpieczeństwa. Chodziło o alkoholizm, wszelkie formy rozpusty, jak pederastia czy posiadania nieślubnych dzieci oraz pieniądze, które są pewną formą uznania przez SB, że po rozpoznaniu danego kapłana można mu zaproponować duże pieniądze – wszystko po to, aby księża stali się posłusznymi narzędziami

- ocenił Jan Żaryn.

Więcej o tym, co zostało przemilczane w filmie Sekielskich - w tekście Doroty Kani w środowym wydaniu tygodnika "Gazeta Polska" - NIE PRZEGAP

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: telewizjarepublika.pl, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl