Szefowa resortu rodziny i pracy Elżbieta Rafalska poinformowała, że w kraju zarejestrowano wzrost wskaźnika urodzeń, który jest najwyższy od 20 lat.

- Liczba urodzeń w 2017 r. to było ponad 402 tys. i takiej liczby urodzeń nie było od wielu lat. To, co jest ważne, to wskaźnik dzietności, który wyniósł 1,45; to jest wzrost wskaźnika o ponad 12 proc. i to jest najwyższy wskaźnik od 20 lat. Analizując liczbę urodzeń, musimy pamiętać o tym, że znacząco w Polsce zmniejsza się populacja kobiet będących w wieku rozrodczym. Ten spadek będzie się pogłębiał do 2024 r. i potem nastąpi odbicie. Pytanie o to, na ile „500 plus” poprawia dzietność Polaków, powinno być pytaniem, co by się działo, gdyby nie było „500 plus”. Trzeba też poczekać, aż minie pełen rok, żeby odnieść to do wskaźnika dzietności. Wskaźnik dzietności, gwarantujący prostą zastępowalność pokoleń to jest 1,21. Mieliśmy 1,29 w 2015 r., a mamy 1,45. Naprawdę lepiej mieć 1,45-1,50 niż 1,20 – tłumaczyła minister Rafalska.

Ponadto szefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej wyjaśniła, że pieniądze ze świadczenia „500 plus” nie są jedynym czynnikiem powodującym, że ludzie decydują się na powiększenie rodziny.

- Pamiętajmy, że poczucie bezpieczeństwa materialnego rodziny daje nam to, co się dzieję też na rynku pracy. To, że możemy podjąć zatrudnienie, mamy najniższą stopę bezrobocia w ostatnich 26 latach, mamy rosnące wynagrodzenia i mamy do tego politykę wspierania i to rodziny po prostu odczuwają - powiedziała.

Jak poinformowała, mniej rodzi się pierwszych dzieci, więcej drugich, ale - co ciekawe - najwięcej od wielu lat rodzi się dzieci trzecich i kolejnych.

- Nie jest prawdą, że dzieci rodzi się więcej w rodzinach, gdzie rodzice nie pracują. Więcej rodzi się tam, gdzie rodzice pracują i są pewni swojej sytuacji. Mogą oni swoim dzieciom zagwarantować lepsze warunki – tłumaczyła minister.