Na konferencji prasowej Płażyński poinformował, że w 2017 r. gdańska straż miejska wystawiła 32 tys. mandatów (na kwotę ponad 2,4 mln zł), a rok wcześniej - 19 tys. (na kwotę 1,3 mln zł).

To pokazuje pewne priorytety, które sobie ustala obecne kierownictwo straży miejskiej w Gdańsku. My uważam, że to jest takie błędne koło, które nie buduje zaufanie wśród mieszkańców Gdańska, bo nie o to chodzi, żeby nie karać tych, którzy dokonują wykroczeń, którzy źle parkują, którzy zaśmiecają, ale chodzi o to (…), żeby to nie był system, który tak naprawdę opiera się przede wszystkim na wystawianiu możliwie dużej ilości mandatów i tak naprawdę służący po prostu łataniu dziury budżetowej w mieście Gdańsku - powiedział.

Oświadczył, że chciałby "te priorytety znacząco w Gdańsku zmienić" podkreślając przy tym że według niego, „straż miejska w Gdańsku i jest bardzo potrzebna".

Ale ona jest potrzebna wtedy, kiedy będzie wykonywać te swoje podstawowe funkcje, do których wykonywania tak naprawdę została powołana. To nie ma być maszynka do karania mieszkańców Gdańska za wszystko i wszędzie. To nie ma być maszynka, która pod presją swoich przełożonych powoduje, że strażnicy czują się zobligowani do tego żeby jak najwięcej tych mandatów wystawiać - mówił.

Dodał, że w jego opinii straż miejska „powinna przede wszystkim zajmować się bezpieczeństwem mieszkańców".

Chcielibyśmy, aby (…) to rady dzielnic w dużej mierze, wspólnie z władzami Gdańska i z komendantem straży miejskiej, decydowały o tym, w jaki sposób w konkretnych dzielnicach mają być te priorytety ustalane - powiedział Płażyński.

Dodał, że chciałby, by straż miejska co roku przedstawiała raporty dotyczące swoich działań radom dzielnic, które byłyby „instytucją kontrolną".

Chcielibyśmy skierować tą siłę strażników miejskich (…) z wypisywania mandatów na pilnowanie naszego miasta. Chcemy, żeby przede wszystkim zajmowali się patrolowaniem, sprawami bliskimi mieszkańcom. Chcielibyśmy, żeby straż miejska w poważnym zakresie zaczęła pilnować porządku wieczorami i w nocy" - powiedział Płażyński dodając, że szczególnie w weekendy, wieczorami i nocą, strażnicy mogliby patrolować Śródmieście oraz m.in. obszar Oruni, Świętego Wojciecha i Przymorza Wielkiego.

 

Płażyński ocenił też, że straż miejska jest „kolejnym przykładem dziurawego wiadra, z którego wyciekają środki finansowe". Jako przykład podał dwudniowe wyjazdowe szkolenie dla kierownictwa gdańskiej straży, które odbyło się we wrześniu ub.r., a w którego programie znalazło się 45 minut przeznaczonych na szkolenie, a pozostały czas - jak określił Płażyński, był „wyjazdem wypoczynkowym". „Chciałbym, aby pieniądze w Gdańsku zaczęły być traktowane, jak pieniądze nas wszystkich, żeby każda złotówka była oglądana kilka razy, a nie wyrzucana w błoto" - powiedział Płażyński.