Joanna Lichocka, posłanka Prawa i Sprawiedliwości, mówiła, że ciekawa jest całość taśm, ponieważ jej zdaniem pokazują one "złodziejstwo i zdradę ludzi Platformy".

- Zdradę podstawowych polskich interesów. O czym bohater tego nagrania, Krzysztof Kilian, mówi wprost. O urzędującym wówczas ministrze skarbu w rządzie Donalda Tuska mówi: to jest zdrajca. I że to jest zdrajca, który współpracuje, rozmawia z Rosjanami, nie informując o tym premiera, że podpisuje umowę, memorandum na kolejne połączenie gazowe z Rosją bez akceptacji, bez wiedzy premiera - tak twierdzi Krzysztof Kilian

 - relacjonowała parlamentarzystka.

Na uwagę prowadzącej, że materiały ujawnione przez Onet zaczęły funkcjonować jako "taśmy Morawieckiego",

Lichocka odparła: "To są taśmy Tuska". Jej zdaniem ich ujawnienie wynika z "desperacji obozu postkomunistycznego, który próbuje uderzyć w bardzo popularnego Mateusza Morawieckiego" - dodała, podkreślając, że premier jest "ogromnym atutem" obozu rządzącego.

- Można się spodziewać jakichś kolejnych wrzutek, jakichś kolejnych fikcyjnych zarzutów

- stwierdziła Lichocka.

- Natomiast tam (na nagraniach) premier Morawiecki wypada bardzo dobrze, jako dobrze znający rzeczywistość, diagnozujący ją. Jedna jest rzecz, która świadczy o nim nie najlepiej: rzeczywiście, w trakcie tej rozmowy, tak mniej więcej od połowy, coraz częściej używa słów wulgarnych. Ale moim zdaniem on się po prostu dostosował do poziomu rozmówcy

 - oceniła Lichocka.