„Każdy mecz w tym turnieju był ważny, ale kiedy w półfinale pokonaliśmy 3:2 Stany Zjednoczone, byłem dziwnie spokojny, że wrócimy do Polski ze złotymi medalami, a spotkanie z Brazylią okaże się tylko formalnością. I tak faktycznie było. Trener Heynen mówił nam, że jesteśmy bardzo dobrą drużyną i spisujemy się świetnie, ale gramy… słabiej niż Amerykanie. I kiedy ich zwyciężyliśmy, wszystko w nas puściło. Wtedy już wiedzieliśmy, że jesteśmy lepsi od Brazylii i wygramy z nią w finale”

– stwierdził Nowakowski.

Niespełna 31-letni zawodnik nie ukrywa, że ogromną rolę w ponownym zdobyciu przez biało-czerwonych mistrzostwa świata miał właśnie belgijski szkoleniowiec.

„Vital Heynen jest szalonym ekstrawertykiem, czyli moim zupełnym przeciwieństwem. To jednak naprawdę bardzo inteligentny gość, który chyba przeczytał mnóstwo książek na temat psychologii oraz ludzkiej psychiki i doskonale zdawał sobie sprawę jak trafić do danej osoby. Mnie przejrzał od razu, zorientował się jakim jestem typem i wiedział, że nie przepadam za rozmowami, dlatego… za wiele do mnie nie mówił”

– powiedział.