Poznań Maraton - będzie rekord?

/ pixabay.com/SAM7682

  

Ponad pięć tysięcy zawodników zgłosiło się do 19. edycji Poznań Maraton, który rozegrany zostanie 14 października. Organizatorzy liczą nie na rekord frekwencji, który padł w ubiegłym roku (6362 biegaczy na mecie), ale na rekord trasy.

O dobre wyniki ma się postarać elita maratonu, w której nie brakuje znanych nazwisk. W stolicy Wielkopolski po raz kolejny wystartuje m.in. Kenijczyk Kyeva Cosmas, do którego należy rekord trasy (2:11.43), ustanowiony siedem lat temu.

- Cosmas później kilkakrotnie startował w naszej imprezie, ale nie udało mu się zbliżyć do tego wyniku. Z tego co wiemy, w tym roku jest w bardzo dobrej dyspozycji. Elitę poprowadzi pacemaker Szymon Kulka, który wygrał m.in. poznański półmaraton - wyjaśnił dyrektor zawodów Łukasz Miadziołko.

Jego zdaniem faworytką wśród pań będzie Białorusinka Anastazja Iwanowa, zwyciężczyni tegorocznego Orlen Warsaw Marathon i piąta zawodniczka ostatnich mistrzostw Europy. Jej rekord życiowy wynosi 2:27.24 - to rezultat dużo lepszy od rekordu trasy (2:31.55).

- Nie zabraknie też zawodniczek z Etiopii, Kenii, ale my liczymy na Polki - przede wszystkim Agnieszkę Gortel-Maciuk i Arletę Meloch, która 11 razy plasowała się na podium w Poznaniu - podkreślił.

Na najlepszych zawodników czekają nagrody pieniężne: 12 tysięcy złotych za zwycięstwo oraz dodatkowe 10 tysięcy za pobicie rekordu trasy.

Maraton w stolicy Wielkopolski otrzymał certyfikat Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych "IAAF Road Race Bronze Label". Aby otrzymać taki dokument trzeba poddać się weryfikacji, ale też co roku musi być on odnawiany.

- To jest potwierdzenie najwyższej jakości organizacyjnej i spełnienia wszystkich wymogów biegów ulicznych, jakie IAAF stawia organizatorom. Tylko kilka imprez w Polsce posiada taki certyfikat, który co roku trzeba odnawiać. Tak więc podczas najbliższej edycji będzie obecny delegat IAAF. By go uzyskać, trzeba spełnić wiele wymogów - najważniejsze to odpowiednia elita sportowa, w której muszą znaleźć się zawodnicy z minimum sześciu państw, którzy w ostatnich trzech latach osiągnęli odpowiednie wyniki. Do tego kwestie związane z zabezpieczeniem trasy, z zabezpieczeniem medycznym, antydopingiem, a także musi być przeprowadzona transmisja na żywo w internecie. IAAF natomiast nie stawia żadnych wymogów odnośnie frekwencji - wyjaśnił Miadziołko.

A ta prawdopodobnie będzie niższa niż przed rokiem - w tym samym czasie było zgłoszonych ok. siedem tysięcy biegaczy, teraz jest ich o blisko dwa tysiące mniej.

- Nas cieszy to, że nasz maraton staje się coraz bardziej międzynarodowy, bowiem mamy zgłoszonych uczestników z blisko 40 krajów, a rok temu było ich 26. Być może pomógł nam w tym wspomniany certyfikat, który daje uczestnikom gwarancję dobrej organizacji - zaznaczył dyrektor zawodów.

Tradycyjnie już nie zabraknie imprez towarzyszących. Na Międzynarodowych Targach Poznańskich, gdzie zlokalizowana jest meta biegu, odbędą się Targi Poznań Sport Expo. Uczestnicy zawodów będą mogli wziąć udział w prelekcjach na temat zdrowego trybu życia, diety oraz właściwego przygotowania się do maratonu.

Start do maratonu wyznaczono na godz. 9.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Rosjanie zajmują gruzińskie terytoria

/ Maciej Korkuć

  

W gruzińskiej wsi Gugutiantkari w pobliżu granicy administracyjnej między Gruzją a regionem Cchinwali (Osetia Południowa) pojawiły się nowe bariery, ustawiane tam przez nielegalne i wspierane przez Rosję władze tego regionu - podała rosyjska sekcja BBC.

W piątek miejsce to wizytowali akredytowani w Gruzji ambasadorowie i przedstawiciele korpusu dyplomatycznego. Mieszkańcy Gugutiantkari narzekają, że przez „borderyzację” nie mogą zebrać urodzaju ze swoich pól.

„Spalono mi dom 12 sierpnia (2008 r.). Chodziłem tam potem, zbierałem urodzaj, ale od jutra to wszystko będzie za ogrodzeniem i nie będziemy mogli tam trafić” - mówi jeden z mieszkańców wioski Giwi Razmadze.

Za nielegalną granicą pozostały ziemie co najmniej dwóch rodzin.

„Bardzo ważne jest, by korpus dyplomatyczny, nasi partnerzy i cały świat zobaczyli na własne oczy, co oznacza rosyjska okupacja; nie tylko jej następstwa, które pogarszają sytuację związaną z bezpieczeństwem, ale jak wpływa ona na sytuacją humanitarną i pogarsza sytuację konkretnych rodzin i ludzi”

- powiedziała wiceminister spraw zagranicznych Gruzji Lasza Darsalia.

Podczas wizyty w Gugutiantkari zagraniczni dyplomaci, wśród których byli przedstawiciele Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, zaapelowali do Rosji o wycofanie jej wojsk z terytorium Gruzji.

„Naród ukraiński stoi ramię w ramię z narodem gruzińskim. Ukraina po raz kolejny wyraża wsparcie dla suwerenności i integralności Gruzji” - powiedział cytowany przez BBC pierwszy sekretarz ukraińskiej ambasady w Tbilisi Petro Bohdan.

W piątek zaniepokojenie w związku ze wznowionym procesem "borderyzacji" nieuznawanej przez społeczność międzynarodową separatystycznej Osetii Płd. wyraził polski resort dyplomacji. Wezwał on Rosję do "natychmiastowego zaprzestania nielegalnych działań przeciwko Gruzji”.

Proces "borderyzacji", trwający nieprzerwanie od 2011 r., poważnie wpływa na sytuację ludności mieszkającej w pobliżu linii okupacyjnej (ABL) i skutkuje dalszym ograniczeniem swobodnego przepływu osób i towarów

- wskazało polskie MSZ.

Jak oceniono, to "kolejne nielegalne działanie de facto władz regionu Cchinwali/Osetii Południowej nie tylko pogarsza i tak już dramatyczną sytuację humanitarną miejscowej ludności, ale także stwarza poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa i stabilności w terenie".

Polskie MSZ wezwało jednocześnie Rosję do "natychmiastowego zaprzestania nielegalnych działań przeciwko Gruzji i wypełnienia wszystkich zobowiązań wynikających z Porozumienia Pokojowego z 2008 r., w tym wycofania sił wojskowych na pozycje sprzed wojny rosyjsko-gruzińskiej, cofnięcia uznania niepodległości należących do Gruzji regionów Cchinwali/Osetii Południowej i Abchazji oraz zapewnienia nieograniczonego dostępu pomocy humanitarnej do obu regionów".

W 2008 r., po agresji Rosji na Gruzję, niepodległość ogłosiły separatystyczne regiony - Abchazja i Osetia Południowa. Układ o sojuszu i partnerstwie strategicznym z obydwoma separatystycznymi regionami Gruzji zawarła Rosja. W ślad za nią oba samozwańcze państwa zostały uznane przez Wenezuelę, Nikaraguę i Nauru. Pozostali członkowie wspólnoty międzynarodowej uznają obie republiki za część Gruzji. Sama Gruzja uważa Abchazję i Osetię Płd. za swe tereny pod rosyjską okupacją.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl