"Solidarność" obok udzielania poparcia Sochańskiemu zezwoliła także na używanie jej znaku graficznego na materiałach wyborczych kandydata.

Sochański powiedział dziś dziennikarzom, że bardzo wysoko ceni sobie poparcie związku.

- Z "Solidarnością" jestem związany w różnym charakterze przez długi czas. Byłem, jak parę milionów ludzi w Polsce, członkiem NSZZ "Solidarność" jeszcze w 1980 r. (…) Później działałem w podziemnych strukturach związku po wprowadzeniu stanu wojennego. Długo i twardo negocjowałem z "Solidarnością", gdy byłem prezydentem Szczecina, a ostatnio chociaż można powiedzieć, że to już kilkanaście lat trwa, jako adwokat jestem bardzo często pełnomocnikiem i członków "S" i osób pokrzywdzonych w czasie stanu wojennego

 – powiedział Sochański.

Według niego, poparcie ze strony "S" to wyraz uznania, ale również wyraz nadziei związku na dialog społeczny, a - jak zaznaczył - "spraw do załatwienia jest sporo".

- Z tych, o których ja wiem tj. z całą pewnością kwestia siedziby dla ratownictwa medycznego w Szczecinie - niewątpliwie miasto ma interes w tym, żeby to ratownictwo medyczne w Szczecinie istniało i żeby miało odpowiednią siedzę. To jest sprawa historycznej stołówki, świetlicy BHP w Stoczni Szczecińskiej - kwestia jej odpowiedniego odnowienia użytkowania jako miejsca, w którym zrodziły się Porozumienia Sierpniowe

 – dodał.

Sochański podkreślał, że Szczecin nie może być traktowany wyłącznie jako przedsiębiorstwo.

- Jest to wspólnota mieszkańców. Wspólnota, która zakłada również uczciwy rozdział kosztów. Sprawiedliwe i uczciwe ceny za usługi komunalne, ale również sprawiedliwe płace we wszystkich sferach budżetowych poczynając od urzędu miasta, pracowników pomocy społecznej, ale także nauczycieli. (…) Moim celem jest takie ustalenie tych wynagrodzeń, by ludzie, którzy pracują dla miasta czuli się sprawiedliwie wynagradzani

 – dodał Sochański.

Przewodniczący zachodniopomorskiej "S" Mieczysław Jurek zaznaczył, że związek rozmawiał z Sochańskim na kilka "palących" tematów. Obok kwestii związanych z siedzibą pogotowia ratunkowego i historycznej świetlicy Jurek wymienił także m.in. potrzebę prowadzenia dialogu społecznego. Według szefa "S", obecny prezydent miasta i kandydat w nadchodzących wyborach Piotr Krzystek od kilku lat nie rozmawia ze związkowcami, delegując do kontaktów z nimi swoich urzędników.

- Kolejną ważną sprawą jest szeroko rozumiane odrodzenie przemysłu, nie tylko stoczniowego, różnych działalności, dlatego że do tej pory niestety system polegał na tym jak wyprowadzić ze Szczecina, jak sprzedać, jak firmy przenieść do innych regionów w Polsce

 – mówił Jurek.

Jak zaznaczył, "bez sprzyjającego klimatu wszystkich władz, łącznie z prezydentem miasta to się nie uda".

- I dlatego liczę na to i poprzedziłem to wielogodzinnymi rozmowami z panem Sochańskim, że będziemy się spotykać, będziemy rozmawiać i będziemy działać. Mamy pomysły jak to zrobić i mamy wolę żeby to zrobić

 – dodał szef zachodniopomorskiej "S".