Po co Schetyna pojechał do Merkel? „To próba zahamowania tego, co się dzieje w Polsce”

/ twitter.com/SchetynadlaPO

  

Jeśli ktoś chce widzieć Żyda w plastelinowym ,,Farmazonie'' - to go zobaczy. ,,Tak jak powiedział marszałek Goering ,,kto jest Żydem w moim ministerstwie - to ja decyduję''. W wypadku państwa z ,,Gazety Wyborczej'' to oni rozdzielają etykietki, które pozwalają zrobić z filosemity - antysemitę, i odwrotnie. To paradoksalne, ale to co się naprawdę dzieje nie ma na tu większego wpływu. To, co chcieli tam zobaczyć - zobaczyli''. O podziale kraju na ,,dwie Polski'' i szopce, która może nas zaskoczyć mówi dla portalu Niezależna.pl satyryk i publicysta, Marcin Wolski.

Mieliśmy niedawno ciekawą sytuację: premier udał na dyskrecjonalne rozmowy I prezes SN, która już nie jest pierwszym prezesem (ale nadal przychodzi do pracy), a potem okazuje się, że nic z tych negocjacji nie wynikło, poza dekonspiracją ,,tajności'' - czy to nie jest pewnego rodzaju zakiwanie się - takie negocjacje ze środowiskiem, które nie chce żadnego dialogu?

Po pierwsze - musielibyśmy wiedzieć, czy nie było to na przykład rozważane gdzieś w kierowniczych gremiach i czy nie była to - powiedzmy sobie - rozmowa sondażowa… No, ale polityka zawsze składa się z aktów jawnych oraz rozmów niejawnych; jeżeli potraktujemy, że to były rozmowy sondażowe to nie widzę w tym nic dziwnego, i to jest absolutnie uprawnione. Zresztą to jest ta paradoksalna sprawa, bo - nazwijmy - ta prawa strona jest gotowa do kompromisów; ona ma ciągle wyciągniętą rękę... Natomiast ja oglądam to również w wymiarze towarzyskim; ja jestem gotów z każdym - moim byłym kolegą, czy nawet przyjacielem siąść do stołu! To z tamtej strony jest blok - ponieważ zostałem zaetykietkowany jako wróg wolności i wszystkiego co słuszne.

Grzegorz Schetyna pojechał do Angeli Merkel i stawał przed kanclerz Niemiec w dniu, gdy trwał atak Polskę w Parlamencie Europejskim - to przypadkowa zbieżność dat?

Czy to bezpośrednio ma związek? Nie sądzę, żeby to był aż taki automatyzm, natomiast oczywiście wpisuje się to w jeden i ten sam proces, który można by nazwać próbą zahamowania tego, co się dzieje w Polsce - zmian, resetu - jakkolwiek to nazwiemy. Ale ja jestem optymistą i moim zdaniem jest to próba z góry skazana na niepowodzenie i obawiam się, a raczej mam nadzieję, że wywrzeć to może - patrz przykład Węgier - skutek odwrotny do zamierzonego.

Co Pan przez to rozumie?

To znaczy, że po prostu wywoła konsolidację narodu a potem może kilku państw, co nie znaczy, że nie ma wciąż jakiegoś obszaru negocjacji. No ale jeśli był pewien tego typu obszar, to ostatnio pani Gersdorf go zniszczyła.

Choć miało to być dyskrecjonalne i premier wyszedł z inicjatywą wyjścia pokojowego z tej całej sytuacji - to chyba nie było ono możliwe do osiągnięcia?

To jest sytuacja, taka klasyczna, kiedy np. gramy w pokera - to nie może nam się karta przewrócić i nie możemy pokazać przeciwnikowi tego, co mamy w zanadrzu. A prawda jest oczywiście głębsza i polega na tym, że istnieją ogromne siły, którym zależy na tym, żeby jednak ta wojna trwała. Podejrzewam, że różne rzeczy były w obszarze negocjacyjnym i sądzę, że choć już nie teraz, ale wcześniej realne było napisanie prośby przez panią Gersdorf w swoim czasie do prezydenta. I może mogłaby być tym I prezesem do 2020 roku, a nawet na następną kadencję - więc komuś zależało, żeby tej zgody nie było.

Opozycja upatruje, poprzez swój główny organ prasowy - ,,Gazetę Wyborczą'' - i kilku antyrządowych publicystów w pewnej plastelinowej figurce postać Żyda, gdy tymczasem była to karykatura ,,Farmazona'', uczestnika KOD.

Wie pani - to jest tak jak powiedział marszałek Goering ,,kto jest Żydem w moim ministerstwie - to ja decyduję''. W wypadku państwa z ,,Gazety Wyborczej'' to oni rozdzielają etykietki, które pozwalają zrobić z filosemity - antysemitę, i odwrotnie. To paradoksalne, ale to co się naprawdę dzieje nie ma na tu większego wpływu. To, co oni chcieli tam zobaczyć - zobaczyli. Zresztą pani Holland poszła dalej: stwierdziła, że wszystkie figurki, które prezentuje pani Barbara Piela są antysemickie, że wszystkie te figurki są ,,podszyte jadowitym antysemityzmem'' czy coś w tym rodzaju. Mam takiego kolegę, kiedyś nawet przyjaciela, i przykładowo jest rozmowa: ,,no i jak tam, piękna pogoda'' - i jest ładnie, rzeczywiście. A on mówi: ,,ech, ta wasza pisowska mentalność!''… Po prostu: nie ma już zdań neutralnych. Ba - co więcej - gdyby ten facet powiedział to samo, że jest piękna pogoda i ja bym się z nim zgodził - to on by stwierdził, że jest to złośliwa perwersja, która ma jego szykanować i sprowokować. Po prostu pewne sprawy zaszły tak daleko…

Czyli zgody nie ma i już nie będzie? Usłyszałam fragment Pana rozmowy o podziale u nas na dwie Polski. A może nie ma dwóch, tylko wielu środowiskom zależy, żeby tak było? Czy gdy jedni kupują ,,GW'', a drudzy ,,Nasz Dziennik'' to już nie ma szans na dialog?

Podziały są rzeczą naturalną. Przeżyliśmy czasy, kiedy byłem jedynym w przedziale kolejowym, który nie kupował ,,Nie'', ale ono już zniknęło… Więc to się oczywiście może nie tyle skończyć, bo zawsze pozostaną ludzie zapiekli. Sądzę, że życie spowoduje, iż pewne postawy same się zracjonalizują - jeżeli oczywiście uda się obecnie rządzącym wygrać kolejną kadencję, no to wtedy te kalkulacje na szybką zmianę, i jeszcze w warunkach państwowego mecenatu, zaczną być mało wyraźne. Tak, jak gdzieś we wczesnych latach pięćdziesiątych straciliśmy ,,nadzieję'' na trzecią wojnę i trzeba było podjąć jakiś modus vivendi z komunizmem. No więc pewnie nas nie polubią, ale być może będą musieli przyjąć do wiadomości, że istnieje znaczna, a może przeważająca część Polaków, która chce mieć taki kraj a nie inny.

Czy będzie na nowy rok wspólna szopka w TVP, i kooperacja - Pana teksty do spółki z figurkami z plasteliny w wykonaniu Barbary Pieli?

Za dużo pani ode mnie żąda, ale powiem tylko, że zawarłem już znajomość z tą panią i bardzo wysoko cenię jej produkcje. Co więcej, nawet to jej powiedziałem, że poza oczywiście walorami plastycznymi i tak dalej, posiada rzadką umiejętność satyrycznego skrótu, i już bez wnikania w merytoryczne treści -uważam, że jest to precyzyjne i celne. I nawet, gdyby to robił mój wróg - też byłbym pełen najwyższego podziwu, bo jest to bardzo ciekawe. Jeżeli uda nam się coś wspólnie zrobić, a mam pomysł oczywiście, choć go nie zdradzę, to będzie to prawdziwa przyjemność.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nie mógł uwierzyć w to, co widzi. Na paczce papierosów było zdjęcie... jego amputowanej nogi

Zdjęcie ilustracyjne / fot. pixabay.com

  

Osiadły w Metzu we wschodniej Francji Albańczyk rozpoznał na opakowaniu tytoniu zdjęcie swojej... amputowanej nogi, umieszczone jako ostrzeżenie przed nikotynizmem i szkodliwością palenia. 60-latek przeszedł amputację po obrażeniach w strzelaninie.

Zdjęcie charakterystycznych blizn po dokonanej w 1997 roku amputacji nogi na wysokości uda umieszczono na paczce tytoniu do samodzielnego skręcania papierosów w charakterze ostrzeżenia bez zgody Albańczyka.

"To nie jest kwestia pieniędzy. Szukamy drogi jaką zdjęcie trafiło na opakowanie. Głęboko rani to godność mojego klienta"

- powiedział adwokat Albańczyka Antoine Fittante.

Zdjęcie miało zostać zrobione podczas konsultacji medycznej w centrum ortopedycznym, w którym Albańczyk usiłował załatwić sobie protezę. Ale nigdy nie wyraził zgody na jego wykorzystanie.

Według mediów w Lotaryngii rozpoznał je syn, kiedy rok temu nabył w Luksemburgu tytoń do skręcania. Przywiózł opakowanie do domu. Cała rodzina jest przekonana, że na ostrzegawczej fotografii widać blizny ojca.

Fittante napisał do szpitala, żeby sprawdzić, jak doszło do udostępnienia zdjęcia obrażeń pacjenta. Kontaktuje się również z Komisją Europejską, ponieważ to ona nakazała umieszczanie tego typu ostrzeżeń na opakowaniach wyrobów tytoniowych w całej Unii Europejskiej.

Według adwokata zwykle wyciąga się zdjęcia z baz danych, które są weryfikowane i publikacja następuje za zgodą przedstawionych na nich osób.

O podobnej sprawie niecałe dwa tygodnie temu pisała włoska prasa. 100 mln euro odszkodowania domaga się mieszkaniec Włoch, który znalazł na paczkach papierosów zdjęcie zmarłej przed laty żony, zrobione gdy leżała zaintubowana w szpitalu.

Adwokat Włocha złożył pozew przeciwko wielkiemu koncernowi tytoniowemu, domagając się zadośćuczynienia, na co producent papierosów odpowiedział, że zdjęcia pochodzą ze zbiorów utworzonych na mocy europejskich i krajowych przepisów, a koncern "nie ma żadnej swobody działania" w ich wyborze. Koncern zasugerował wtedy zwrócenie się do Komisji Europejskiej bądź włoskiego resortu zdrowia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl