Konferencję rozpoczęło krótkie filmowe przedstawienie dwóch pierwszych dni tegorocznej, dziesiątej edycji Festiwalu Filmowego Niepokorni. Niezłomni.Wyklęci. Arkadiusz Gołębiewski, dyrektor Festiwalu, podkreślił, że dziesiąta, jubileuszowa edycja nastręczna pytań o pewne podsumowania.

- Każdy pyta o podsumowania - my pytamy: co dalej? Festiwal rozrósł się, eksplodował wewnętrzną siłą i jest to wyzwanie dla nas. Festiwal potrafi skupić dużą grupę artystów z Polski i zagranicy, pokazuje to, że w tym temacie istnieje duży potencjał i wiele jeszcze jest do zagospodarowania

- powiedział Gołębiewski.

- Ktoś mówił mi, że kilka lat temu było to przedszkole, teraz jest to uniwersytet (...) Chcemy być miejscem, które będzie mocno wzmacniało sektor filmu historycznego, równolegle do pokazów filmowych odbywają się warsztaty, spotkania twórców

- dodał.

Prezydent Gdyni, Wojciech Szczurek wspomniał, że trzecia edycja Festiwalu - pierwsza, która odbyła się w Gdyni - była realizowana, gdy debata historyczna na temat Niezłomnych była w "zupełnie innym miejscu"

- Mieliśmy świadomość, że jest to nasza powinność, by wesprzeć realizację tego projektu. Wierzyliśmy, że będzie się on rozwijał w sposób organiczny. (...) Działania, które się tu odbywały, dziś sprawiły pewną oczywistość mówienia o trudnym okresie powojennym

- wskazywał Szczurek.

Filmoznawca dr Mateusz Werner mówiąc o kondycji polskiego kina historycznego, także w odniesieniu do twóczności europejskiej, zaznaczył, że można mówić o "ewolucji języka filmu historycznego w Polsce".

- Można powiedzieć o zmianie, która nastąpiła także dzięki platformie, jaką jest festiwal NNW. Artyści mogą spotykać się ze sobą, konkurować, owocuje to ewolucją jezyka filmowego. Mam refleksję, że rozrasta się część fabularna filmów dokumentalnych. Zajmuje ona coraz więcej miejsca w strukturze filmu.  Myślę, że sprzyja czas ku temu, rynek filmowy na tyle dojrzał, że ta tematyka przestała być kontrowersyjna, dziwaczna, peryferyjna, weszła do głównego nurtu. Można oczekiwać, że duże projekty fabularne poświęcone Pileckiemu czy Zaporze napotkają na przychylność podmiotów zajmujących się kinem fabularnym

- mówił dr Werner.

Mówiąc o poruszanym często temacie wielkiej produkcji, która trafi do zachodniego odbiorcy, dr Mateusz Werner zaznaczył, że "powinniśmy starać się przypominać wielkie doświadczenie historyczne w obrębie naszej widowni", podkreślając, że inna jest wrażliwość i jezyk filmów historycznych w różnych krajach.