Nie to mieszkanie, nie ta cena, nie ta gazeta. Czuchnowski w krainie czarów

/ Piotr Galant/ Gazeta Polska

  

Wojciech Czuchnowski jednak napisał, a "Gazeta Wyborcza" opublikowała, tekst o mieszkaniu, które Tomasz Sakiewicz kupił - o zgrozo! - na kredyt. Miała być sensacja, wyszła plątanina mało istotnych faktów z domysłami i plotkami. - Pomylili mieszkanie, pomylili cenę, pomylili gazetę - skomentował portalowi niezalezna.pl Tomasz Sakiewicz. Dobitnie artykuł Czuchnowskiego ocenił prof. Sławomir Cenckiewicz, który na twitterze napisał: "ale cienizna!".

Wczoraj zapowiadaliśmy, że „Gazeta Wyborcza” szykuje, a konkretnie redaktor Wojciech Czuchnowski, tekst o mieszkaniu Tomasza Sakiewicza. I rzeczywiście - dzisiaj na łamach pisma kierowanego przez Adama Michnika ukazał się artykuł opisujący pewne mieszkanie w Krakowie. Miało być jednak o lokalu należącym do Sakiewicza.

CZYTAJ WIĘCEJ: „Wyborcza” szykuje atak na Sakiewicza. Wysłali pytania, ale… Chyba ktoś coś źle im doniósł

Nie warto wdawać się w analizę poszczególnych zdań publikacji Czuchnowskiego. Zbyt wiele tam domysłów czy plotek. Wprawdzie autor powołuje się na wpis do księgi wieczystej, ale...

- Tekst w "Gazecie Wyborczej" to klasyczny Monty Python. Pomylili mieszkania, sądząc, że opisują moje, opisali moich sąsiadów, mieszkanie należące do Kościoła

- podkreśla w rozmowie z niezalezna.pl Tomasz Sakiewicz.

- A wpis do księgi wieczystej, który nie wiadomo czy dotyczy mnie, czy kogoś innego, na pewno nie dotyczy ceny, bo tam może być tylko wysokość zabezpieczenia, które zazwyczaj jest dwa razy większe niż wartość mieszkania

- dodaje.

- Pomylili też gazetę. Ponieważ tekst "Wyborczej" o sytuacji "Gazety Polskiej Codziennie" dotyczył spółki, w której nie jestem w zarządzie i nie mam żadnego wpływu na wypłacanie pensji

- tłumaczy redaktor naczelny "Gazety Polskiej".

Oczywiście, niektóre media podchwyciły sensację wyssaną z "Wyborczej". Ale bez zaskoczenia - kolportowania przez "Newsweeka" podobnych rewelacji można było się spodziewać.

Jest jeszcze jedna ciekawostka. W tekście Czuchnowski pisał o mieszkaniu, a w tytule na portalu wyborcza.pl nagle okazało się, ze Sakiewicz jest właścicielem "zabytkowej willi". Takie cuda!

Całą "aferę" najtrafniej chyba podsumował prof. Sławomir Cenckiewicz.


A przy okazji warto przypomnieć tekst Anity Gargas, która siedem lat temu opisywała pewną tajemniczą sprawę. Związaną z... mieszkaniami Adama Michnika!

To początek artykułu:

Centralne Biuro Antykorupcyjne od początku swojego istnienia było na celowniku „Gazety Wyborczej”. Ale – jak podała „Gazeta Polska Codziennie” – wściekłe ataki na CBA za prześwietlanie oświadczeń majątkowych Michała Borowskiego, byłego Naczelnego Architekta Warszawy i byłego szefa Narodowego Centrum Sportu, poza ideologiczną nienawiścią do tej instytucji miały swoje drugie dno. Nastąpiły wtedy, gdy CBA odkryło, że Borowski ma dwa mieszkania, które zataił w oświadczeniach. Oba nabył na swoje nazwisko dla redaktora naczelnego „Wyborczej” Adama Michnika.

Adam Michnik i Michał Borowski to przyjaciele od wielu lat. Jak pisała „GW”, matka przyszłego naczelnego architekta Warszawy, mieszkająca w Szwecji Maria (Miriam) Borowska, pomagała KOR-owi, w którym działał Michnik.

Obecnie panowie mieszkają obok siebie w centrum Warszawy, w jednej z najbardziej luksusowych części miasta (al. Przyjaciół, al. Róż).

Dlaczego ukrył mieszkania Michnika

Jak powiedział nam Michał Borowski, dziesięć, dwanaście lat temu redaktor naczelny „Wyborczej” poprosił go o kupno dwóch mieszkań. Dał mu na nie pieniądze.

Borowski nabył je na swoje nazwisko. Transakcja odbyła się bowiem w ramach tzw. umowy powiernictwa. Oznacza ona, że Borowski jest formalnym właścicielem obu lokali. Pierwszego – w Poznaniu w oficynie odnowionej starej kamienicy, drugiego – w centrum Warszawy, niedaleko pl. Na Rozdrożu.

Dlaczego szef „Wyborczej” zwrócił się z taką prośbą do przyjaciela? Borowski nie chce o tym mówić. – Nie ma to w ogóle żadnego znaczenia dla sprawy – uważa.

Tutaj archiwalny tekst można przeczytać w całości

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

W Hadze o zbrodniach w Birmie

gmach Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze / OSeveno; https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/deed.en

  

Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze wyraził zgodę, aby jego prokuratorzy wszczęli śledztwo w sprawie wypędzenia muzułmańskiej mniejszości Rohingja z Birmy do Bangladeszu i ustalili, czy była to zbrodnia przeciw ludzkości.

W 2017 roku ponad 700 tysięcy Rohingjów uciekło do Bangladeszu przed przemocą ze strony birmańskich sił zbrojnych oraz buddyjskich milicji. Jak wynikało z ustaleń misji rozpoznawczej ONZ, podczas ucieczki Rohingjowie padali ofiarą masowych zabójstw oraz gwałtów zbiorowych, dokonywanych przez birmańskie wojsko. Działania władz Birmy wobec Rohingjów spotkały się z powszechnym potępieniem na świecie. Władze birmańskie zaprzeczają jednak, by miały tam miejsce czystki etniczne.

Pierwszy wniosek prokuratury w tej sprawie pojawił się w kwietniu 2018 roku. Wówczas prokurator MTK Fatou Bensouda zwróciła się do sędziów o otwarcie wstępnego śledztwa wyjaśniającego, czy deportacje Rohingjów były zbrodnią przeciwko ludzkości i czy jurysdykcja MTK obejmuje tę sprawę, skoro Birma nie jest członkiem Trybunału. Sędziowie argumentowali, że członkostwo Bangladeszu w MTK oraz transgraniczny charakter deportacji były wystarczającymi podstawami do uznania, że MTK ma prawo zająć się tą sprawą.

We wrześniu 2018 roku MTK uznał, że jest uprawniony do zbadania sprawy.

"Jurysdykcja Trybunału w zakresie zbrodni przeciwko ludzkości obejmuje sprawę domniemanej deportacji ludności Rohingja z Birmy do Bangladeszu, ponieważ miała częściowo miejsce na terytorium państwa będącego stroną (tj. Bangladeszu - PAP)"

- argumentowali wówczas sędziowie.

W czwartkowym oświadczeniu MTK stwierdził, że prokuratorzy otrzymali pozwolenie na zbadanie czynów, które mogą kwalifikować się jako powszechne lub systematyczne zbrodnie przeciwko Rohingjom, w tym deportacji, zabójstw oraz prześladowań ze względu na pochodzenie etniczne lub wyznanie.

MTK jest drugim sądem międzynarodowym, który bada domniemane zbrodnie przeciwko Rohingja. W poniedziałek Gambia wniosła do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (MTS) pozew przeciwko Birmie w sprawie ludobójstwa na mniejszości muzułmańskiej. MTS jest najwyższym sądem ONZ do rozstrzygania sporów między państwami.

Zanim rozpoczęła się ucieczka Rohingjów, ich liczbę w Birmie szacowano na około milion. Stanowili oni większość w leżącym na zachodzie tego kraju stanie Arakan (Rakhine). Według ONZ są oni jedną z najbardziej prześladowanych mniejszości etnicznych na świecie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl