Sędzia Igor Tuleya nie szczędził komplementów środowisku totalnej opozycji w postaci Obywateli RP za ich zaangażowanie polityczne, za to, że dostrzegają „zagrożenie sprawiedliwości w Polsce”, występują w obronie konstytucji i niezależności sędziów. Chwalił także sędziów, którzy angażują się politycznie. Zdaniem Tulei sędziowie aktywnie biorą udział w debacie na temat wymiaru sprawiedliwości, a ich udział będzie liczniejszy. Wspominał także „ostatnie sukcesy” sędziów i zaliczył do nich stanowisko NSA sprzeciwiające się niektórym rekomendacjom KRS do SN. Podkreślił przy tym, że jest to cenne, bo KRS został wybrany – jego zdaniem – niekonstytucyjnie, a postawę byłej pierwszej prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf uznał za heroiczną.

Później jednak Tuleya zaskoczył, ponieważ o części środowiska wyraził się krytycznie. Zauważył, że problem z postawami sędziów wobec prawa nie jest czymś nowym. Środowisko sędziowskie też jest podzielone. Tuleya mówił o swoich spostrzeżeniach i podzielił sędziów na tych, którzy opowiedzieli się za reformami i to jest ok. 200 sędziów. – Są oni obecnie urzędnikami, nie sędziami, siedzą w Ministerstwie Sprawiedliwości – mówił. Są także – jego zdaniem – sędziowie funkcyjni, prezesi i wiceprezesi, którzy dostali nominacje w ostatnim czasie, to też jest ok. 200 osób. Do tego dochodzą sędziowie w KRS i ci ubiegający się o stanowiska w SN, to ogółem – jak wyliczył Tuleya – ok. 500 osób, które popierają reformy. Wyjaśniał, że zostali „skuszeni stanowiskami, podwyżkami itd.”. Druga grupa sędziów – jak dalej wyliczał – to sędziowie skupieni w stowarzyszeniach sędziowskich, np. Iustitia, liczące ok. 3 tys. sędziów i ci mają opowiadać się przeciw, a pozostali sędziowie są… obojętni i nie angażują się w spór.

Cały tekst znajduje się w weekendowym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"