Wojciech Czuchnowski bije na alarm. Na łamach „Gazety Wyborczej” opublikował artykuł, z którego wynika, że „po reportażu TVN (...) prokuratura wznowiła śledztwo przeciwko rozmówcy telewizji”.

Kim jest tajemniczy rozmówca? Chodzi o Krzysztofa Zborowskiego, którego według dziennikarza „Wyborczej” dotknęły najpoważniejsze konsekwencje po emisji reportażu TVN.

„Kilka tygodni po emisji materiału Zborowski zostaje zatrzymany na polecenie prokuratury w Poznaniu. Śledczy stawiają mu zarzuty wielomilionowych nadużyć przy zakupie w 2010 r. przez Eneę udziałów w spółce obsługującej łącze energetyczne z Białorusią. Sprawa jest o tyle dziwna, że już raz – w latach 2012-13 – śledztwo w tej sprawie było prowadzone. Umorzono je, bo według ekspertów transakcja była dla Enei korzystna i dziś przynosi zyski [...] Z materiałów uzyskanych przez „Wyborczą” wynika, że powrót do sprawy przeciw Zborowskiemu był odwetem za jego udział w reportażu TVN.” - czytamy na łamach „Gazety Wyborczej”.

Tymczasem zupełnie inne światło na postać Zborowskiego rzuca artykuł Doroty Kani ukazujący kulisy funkcjonowania tzw. układu radomskiego, którego sieć powiązań ujawniła na łamach „Gazety Polskiej”.

Poniżej obszerne fragmenty tekstu i wątki dotyczące Zborowskiego. To właśnie nad jego losem tak rozczula się Wojciech Czuchnowski:

„Listopad 2012 roku, Kozienice. Trwa uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod budowę nowego bloku w Enei. Na uroczystości są premier Donald Tusk, marszałek sejmu Ewa Kopacz, minister skarbu Mikołaj Budzanowski oraz prezes Enea Wytwarzanie Krzysztof Zborowski, bliski znajomy Jana Burego. Zborowski został prezesem Elektrowni Kozienice w 2008 r., a w 2010 roku wiceprezesem zarządu do spraw wytwarzania w spółce akcyjnej Enea S.A. Był również wiceprezesem spółki córki Elko Trading i członkiem rady nadzorczej Elektrociepłowni Białystok.
Trzy miesiące po uroczystości wmurowania kamienia węgielnego Krzysztof Zborowski nieoczekiwanie podał się do dymisji. W kolejnych latach – jak wynika z rejestru spółek – na brak pracy nie narzekał. Był w spółce, w której prezesem była Irena Zborowska, a we władzach zasiadał Michał Wilamowski, syn Andrzeja Wilamowskiego (Irena Zborowska zasiadała także w spółkach razem z Wilamowskim seniorem).
O Krzysztofie Zborowskim zrobiło się głośno, gdy w sierpniu 2011 roku poseł PiS Marek Suski ujawnił w sejmie zdjęcie, na którym widnieli Jan Bury, Zenon Daniłowski i Krzysztof Zborowski. Byli oni na ekskluzywnej kolacji. „Za publiczne pieniądze. 15 tysięcy 700 złotych rachunek za kolację w ekskluzywnym hotelu. Pan minister Bury po prostu chlał w hotelu za publiczne pieniądze” – mówił z trybuny sejmowej poseł Suski.
Rachunek został opłacony z karty Elektrowni Kozienice – ustaliliśmy, że Krzysztof Zborowski, będąc prezesem Enei Wytwarzanie i wiceprezesem Enei S.A, chętnie korzystał ze służbowej karty kredytowej. Wydatki były często zaskakujące. Przykładowo: Krzysztof Zborowski dbał o swój wizerunek, stąd zapewne liczone w tysiącach złotych zakupy w sklepach z konfekcją męską i obuwiem w jednym z najdroższych sklepów w stolicy światowej mody Mediolanie. Po zakupy jubilerskie prezes Zborowski jeździł do Monachium, podobny zakup zrobił też w Toronto w Kanadzie, gdzie wydał na ten cel kilka tysięcy dolarów, zabezpieczając transakcję służbową kartą kredytową. Natomiast bywając w Izraelu, potrafił jednorazowo wydać za jedną noc usługi hotelowej kilkanaście tysięcy złotych, a przebywając w 2012 roku na Lazurowym Wybrzeżu w słonecznym Cannes, za usługę hotelową zapłacił około 5 tys. złotych. Tańsze były polskie hotele – jedna noc powyżej tysiąca złotych. Rachunek za pobyt w SPA w alpejskiej wiosce wyniósł ponad 7 tys. złotych.
Prezes najwidoczniej dbał też o restauratorów. Oprócz słynnej już kolacji w Kazimierzu Dolnym, w innych miejscach rachunki sięgały jednorazowo 5 tys. złotych. Słone rachunki były też wystawiane przez cukiernie – jednorazowo za ciastka prezes Zborowski płacił nawet ponad 1000 złotych. Bywało, że zamówienia w cukierni realizowane były przez trzy dni z rzędu. Być może właśnie zamiłowanie do słodyczy skutkowało wizytą u stomatologa za około 7 tys. złotych.
Pieniądze wykorzystane ze służbowej karty kredytowej były zwracane na rachunek służbowy, jednak warto podkreślić, że korzystał on ze służbowego limitu kredytowego do celów prywatnych” - czytamy na łamach „Gazety Polskiej”.

Pojawia się również wątek zarzutów dla Zborowskiego:

„W lipcu 2015 roku Krzysztof Zborowski został prezesem Radomskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej Radpec spółka akcyjna, której większościowym akcjonariuszem jest Gmina Miasta Radomia. Prezydentem miasta był już Radosław Witkowski, który przed objęciem mandatu był posłem Platformy Obywatelskiej.
W styczniu 2017 roku Enea zaproponowała niezwykle ważną dla miasta inwestycję w radomską energetykę. – Sprawę ewentualnej współpracy ze spółką Radpec zapoczątkował list intencyjny, który przesłaliśmy do władz miasta. Dotyczył on budowy i uruchomienia pilotażowej, niezwykle sprawnej instalacji opartej na czystych technologiach węglowych. Miasto odniosłoby korzyści, a przede wszystkim nie byłoby wzrostu opłat za energię – mówi nam Piotr Kutkowski, rzecznik prasowy Enei.
Doszło do spotkania władz Enei oraz prezydenta miasta Radosława Witkowskiego, była również prowadzona korespondencja.
W ostatnim piśmie Enea zaproponowała objęcie akcji Radpecu lub objęcie udziałów w nowej spółce celowej, która miałaby być powołana do realizacji inwestycji. Na to pismo nie było już odpowiedzi, doszło natomiast do podwyżek opłat za energię.
– Prezydent Witkowski i prezes Zborowski odrzucili propozycje Enei i przystąpili do bardzo kosztownej modernizacji sieci ciepłowniczej. Zaproponowali program, na który potrzeba 500 mln zł, podczas gdy spółka Radpec jest warta około 170 mln zł. Zastanawiamy się, skąd prezes Zborowski pozyska inwestorów na tę inwestycję w sytuacji, gdy ma zarzuty o działanie na szkodę poprzedniej firmy, w której pracował, czyli Enei – mówi nam Marek Szary, szef klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości w Radomiu. ” - czytamy w artykule Doroty Kani.