Brytyjczycy zmienili zdanie? Wrócił temat drugiego referendum w sprawie Brexitu

/ pixabay.com/daniel_diaz_bardillo/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

Brytyjczycy nie chcą opuszczać Unii Europejskiej? Jeśliby ogłoszono drugie referendum ws. pozostania lub opuszczenia UE, 52 proc. uczestników sondaży głosowałoby za kontynuacją członkostwa W. Brytanii we wspólnocie, a 48 proc. za wyjściem z Unii - wynika z danych opublikowanych przez Krajowe Centrum Badań Społecznych.

Dane te są średnią z sondaży przeprowadzonych w dniu 21 sierpnia i 10 września. Opublikowano je w momencie, gdy w brytyjskich mediach rozgorzała dyskusja ws. celowości drugiego referendum. Wywołały ją niepowodzenia gabinetu Theresy May w negocjacjach z Unią Europejską nt. warunków opuszczenia Unii.

Przedstawiciele Krajowego Centrum Badań Społecznych (NatCen) zaznaczyli w swym omówieniu wyników sondaży z sierpnia i września, że od czasu pierwszego referendum, jakie odbyło się 23 czerwca 2016 r., proporcje m. grupą zwolenników członkostwa w UE a grupą optującą za Brexitem zmieniły się tylko nieznacznie.

Wzrósł udział zwolenników pozostania UE, którzy prowadzą w sondażach, ale ich przewaga jest nieduża i nic nie wskazuje, by miała się zwiększyć

- ocenił prowadzący ten projekt w ramach NatCen (National Centre for Social Research), John Curtice.

Jego zdaniem, o ewentualnej przewadze decydują dziś głosy tych, którzy nie wzięli udziału w pierwszym referendum i teraz tego żałują. Jeśliby odbyło się drugie referendum, byliby przeciwko Brexitowi - wyjaśnił socjolog.

Z sondaży wynika, że wśród tych, którzy nie brali udziału w referendum 23 czerwca 2016 r. na dwóch zwolenników pozostania w UE przypada jeden zwolennik opuszczenia Wspólnoty.

Jeśliby udało się skłonić do głosowania tych, którzy nie głosowali w 2016 r., wpłynęłoby to oczywiście na wyniki referendum. Jest to bodaj największe wyzwanie

- ocenił Curtice.

Drugie referendum ws. opuszczenia Unii Europejskiej jest na razie wyłącznie hipotetyczne. Gabinet premier Theresy May i przedstawiciele instytucji europejskich wciąż bowiem pracują nad porozumieniem ws. Brexitu.

Brytyjskie propozycje przedstawione podczas nieformalnego szczytu UE w Salzburgu nie zyskały jednak dobrego przyjęcia pozostałych państw wchodzących w skład Rady Europejskiej. Unijna "27" dała negocjatorom z Londynu i Brukseli nieco ponad miesiąc na wypracowanie porozumienia. Jeśli uda się je osiągnąć, w listopadzie zostanie zorganizowany specjalny dodatkowy szczyt UE, na którym miałoby ono zostać potwierdzone.

Część analityków uważa, że wobec trudności w porozumieniu się z Unią Europejską, Wielka Brytania stoi w obliczu twardego Brexitu, czyli wyjścia z UE bez jakiegokolwiek porozumienia albo wobec konieczności rozpisania drugiego referendum na temat obecności Wielkiej Brytanii we Wspólnocie.

Za przeprowadzeniem drugiego głosowania opowiada się m.in. Partia Pracy. Lider partii, Jeremy Corbyn i jego zastępca Tom Watson sygnalizowali w miniony weekend gotowość poparcia drugiego referendum. Uzależnili to od woli członków partii.

We wtorek konwencja programowa Partii Pracy przyjęła propozycję stanowiska tego ugrupowania w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej, otwierającego drogę do odrzucenia rządowej propozycji porozumienia z UE w parlamencie, a nawet organizacji drugiego referendum w sprawie wyjścia ze Wspólnoty.

W czwartek Jeremy Corbyn i minister ds. Brexitu w labourzystowskim gabinecie cieni Keir Starmer spotkali się w Brukseli z unijnym negocjatorem Michelem Barnierem. Zaprezentowali tam swe stanowisko ws. negocjacji wokół wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

Po zakończeniu rozmów Corbyn tłumaczył mediom, że obie strony "oczywiście nie negocjowały" ze sobą Brexitu, a celem spotkania było jedynie przedstawienie stanowiska Partii Pracy odnośnie do toczących się negocjacji między rządem w Londynie a Unią Europejską.

Szef laburzystów zaznaczył także, że propozycja Partii Pracy zakłada m.in. pozostanie Wielkiej Brytanii w unii celnej, nawet po opuszczeniu UE. Takie rozwiązanie było wielokrotnie wykluczane przez premier Theresę May i rządzącą Partię Konserwatywną ze względu na wynikający z niego wymóg zachowania zbieżności brytyjskiego prawa z przepisami UE oraz zakaz negocjowania nowych porozumień handlowych z krajami trzecimi.

Brytyjska premier stoi na stanowisku, że referendum z 2016 r. jest wiążące.

Wielka Brytania rozpoczęła proces wyjścia z Unii Europejskiej 29 marca 2017 roku i powinna opuścić Wspólnotę 29 marca 2019 roku. Zgodnie z negocjowanym porozumieniem z UE o okresie przejściowym dotychczasowe zasady, w tym dotyczące swobody przepływu osób, będą obowiązywały do 31 grudnia 2020 roku.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ministerstwo Skarbu Państwa będzie przywrócone? Kwieciński: Rozproszony nadzór - jedną ze słabości

Henryk Kowalczyk usuwa tablicę z budynku ministerstwa, styczeń 2017 r. / fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Czy przywrócone zostanie ministerstwo skarbu? Zdaniem obecnego ministra finansów i rozwoju, Jerzego Kwiecińskiego, jest "wielce prawdopodobne, że w nowym układzie rządowym takie ministerstwo zostanie powołane". Podkreślił, że obecny model nadzoru nad spółkami Skarbu Państwa "nie najlepiej służby wykorzystaniu potencjału spółek w polskiej gospodarce".

W ostatnich dniach w mediach pojawiły się informacje o tym, że w nowym rządzie przywrócone zostanie ministerstwo Skarbu Państwa. Dziś pytany był o to przez Dorotę Kanię Jerzy Kwieciński, minister finansów, inwestycji i rozwoju.

- Mamy doświadczenia ostatnich 4 lat i prowadzone zarówno na poziomie rządowym, jak i eksperckim dyskusje. Kiedy był przygotowany program PiS na nowy okres, jedną ze słabości był problem silnego rozproszenia nadzoru nad spółkami, które nie co prawda dominują w polskiej gospodarce, ale odgrywają istotną rolę, są duże i mają znaczną siłę kapitałową. Kiedy jest rozproszony nadzór, trudno osiągnąć dobre efekty. To wielce prawdopodobne, że w nowym układzie rządowym takie ministerstwo [Skarbu Państwa] zostanie powołane. To zależy jednak od premiera

- powiedział w PR 24 minister Kwieciński.

Pytany o to, kto może objąć tekę ministra skarbu, powiedział, że "wróbelki ćwierkają i myślę, że to nie będzie wielkie zaskoczenie".

- Osobiście sądzę, że takie ministerstwo jest potrzebne. Obecny model nie najlepiej służy wykorzystaniu potencjału spółek w polskiej gospodarce

- dodał minister finansów.

Medialne spekulacje wskazują, że szefem resortu finansów mógłby zostać obecny wicepremier, Jacek Sasin.

Ministerstwo Skarbu Państwa zostało ostatecznie zlikwidowanie w marcu 2017 r., a swoją działalność zakończyło wraz z końcem roku 2016. Ostatnim ministrem był Henryk Kowalczyk. Zgodnie z wprowadzonym wówczas prawem, "kompetencje właścicielskie w odniesieniu do spółek z udziałem Skarbu Państwa wykonuje Prezes Rady Ministrów, który ma możliwość przekazania uprawnień do wykonywania praw z akcji innemu członkowi Rady Ministrów, pełnomocnikowi Rządu lub państwowej osobie prawnej, w tym jednoosobowej spółce Skarbu Państwa".  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Polskie Radio 24, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl