Wyjaśniła, że pogarszająca się koniunktura w polskim mleczarstwie spowodowana jest m.in. trudnościami ze sprzedażą naszych produktów na rynku chińskim. Jak mówiła, nie wiadomo dlaczego spadło zapotrzebowanie, ale "należy domniemywać, że ci, którym jest bliżej (Nowa Zelandia"), zaproponowali niższe ceny" - powiedziała.

Produkcja europejska rośnie, a rynków zbytu nie przybywa. Nie udało się także zwiększyć sprzedaży na rynek kanadyjski po podpisaniu umowy CETA. Również załamały się rynki azjatyckie. W związku z tym wkraczamy obszar kryzysu - podkreśliła dyrektor PIM.

"Mam nadzieję, że uda się wydyskutować, co w takiej sytuacji robić" - powiedziała Maliszewska, dodając, że dla Polski jest niezwykle istotne, jak zachowa się Wielka Brytania podczas Brexitu, czy będzie on faktycznie "twardy". Podkreśliła, że Polska jest żywotnie zainteresowana dalszą współpracą z tym krajem, gdyż bardzo wiele produktów jest sprzedawanych właśnie w Wielkiej Brytanii.

Problem zbliżającej się dekoniunktury zasygnalizował też specjalista z Departamentu Analiz Ekonomicznych Credit Agricole Bank Polska Jakub Olipra. Analityk zwrócił uwagę, że przez ostatnie dwa lata na światowym rynku mleka zaszły głębokie zmiany, zmienność cen produktów mleczarskich wzrosła do niespotykanych dotąd rozmiarów.

Po zniesieniu kwotowania produkcji mleka (od kwietnia 2015 r.), Unai Europejska stała się dużym producentem tego surowca determinującym sytuację na światowym rynku, natomiast znaczenie Nowej Zelandii maleje. O ile w 2015 r. zniesienie limitów produkcyjnych w Unii spowodowało spadek cen produktów mleczarskich, to rok później było to impulsem do ich wzrostu.

Zdaniem Olipry, coraz większy wpływ na rynek mleka mają zmiany klimatyczne, co widać było na przykładzie Nowej Zelandii, Australii czy Argentyny, gdzie okresy suszy przeplatały się z nadmiernymi opadami. Prawdopodobieństwo występowania ekstremalnych warunków pogodowych rośnie, co będzie wpływało na duże wahania cen produktów mlecznych na świecie. Jego zdaniem nieodłącznym elementem tego rynku są spekulacje.

Ponadto zauważalne jest też spowolnienie światowego popytu na te wyroby, m.in. ze strony dużych importerów: Chin, Rosji, Meksyku, Algierii i Filipin.

W ocenie ekspertów banku Credit Agricole, rynek mleka na świecie wchodzi w spadkową fazę cyklu, która potrwa prawdopodobnie do czwartego kwartału 2019 r. Niewiadomą są jednak warunki klimatyczne u światowych eksporterów oraz co się stanie z zapasami mleka w proszku zgromadzonymi w ramach interwencji przez KE.

Eksperci szacują, że cena skupu mleka w Polsce spadnie z 140 zł za 1000 litrów prognozowanych na koniec 2018 r. do 135 zł/1 hl pod koniec 2019 r.

W Serocku pod Warszawą trwa trzydniowe Forum Spółdzielczości Mleczarskiej. Jest to jest największą tego typu impreza w krajach Europy Środowo-Wschodniej, uczestniczy w niej wielu znawców branży mleczarskiej z kraju i z zagranicy.