Bartoszewski i czarty

Scena z „Fausta” - podczas nocy Walpurgii nobliwy, tytułowy bohater trafia w sam środek korowodu odrażających postaci, czarownic i czartów.

Scena z „Fausta” - podczas nocy Walpurgii nobliwy, tytułowy bohater trafia w sam środek korowodu odrażających postaci, czarownic i czartów. W niedzielę obchodził hucznie, w towarzystwie polityków PO, swoje urodziny Władysław Bartoszewski. Życiorysem swoim, odwagą i poświeceniem dla Polski, którą wykazał przez lata niewoli, mógłby obdzielić wielu. Tym większym smutkiem napawały hołdy jakie składali mu reprezentanci formacji, której jedynym sensem istnienia jest władza dla władzy. Gdy odę wygłaszał mu kumpel chłopców z WSI i oficerów GRU. Gdy o dobrze narodowym mówił człowiek, który swa politykę oparł na szczuciu i tworzeniu kozłów ofiarnych. Gdy składał mu gratulacje Michnik - którego nazwałbym obrońcą agentów i  komunistycznych zbrodniarzy - gdyby sąd mi tego nie zakazał. I nie mogłem wyjść z podziwu, jak degenerującą siłę ma formacja, zwąca siebie obywatelską - by sprowadzić jednego z najbardziej zasłużonych obywateli polskich do roli staruszka oskarżającego swoich przeciwników politycznych o pedofilie i nekrofilię. Nazywającego innych ludzi „bydłem”. Obdarzającego nienawiścią każdego kto zaszkodzi interesom Platformy. Ale czy można oczekiwać by diament, który wpadł do szamba, wionął różami?

Dawid Wildstein

Czytaj więcej jutro w „Gazecie Polskiej Codziennie”



 

Źródło:

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo