Tak jak się spodziewaliśmy, Trybunał Sprawiedliwości UE rozpatrzy w trybie przyspieszonym pytania prejudycjalne sędziów Sądu Najwyższego z 2 sierpnia i jest realne zagrożenie, że może uznać za nieważne ustawowo uchwalone polskie prawo. Co Pan o tym sądzi?

To nie ulega wątpliwości, że chcą ingerować w polskie przepisy, ale to nic nie zmienia.  Zastanawia tu ,,dziwna zbieżność czasowa'', bo pan Schetyna - przewodniczący totalnej opozycji jedzie do pani Angeli Merkel w tym samym dniu i naradza się z nią w Berlinie. Ciekawe czy dyskutował o tym, czy już może rozwiązać struktury Platformy Obywatelskiej i czy rozmawiali o tym, co powiedział Rafał Trzaskowski - że trzeba zamrażać pieniądze dla Polski w budżecie unijnym. To dość skandaliczna zbieżność dat tych dwóch wydarzeń i bardzo symboliczna. Jak widać polska racja stanu nie wszystkich ,,totalnych'' obejmuje. W mojej ocenie rząd będzie się ustosunkowywał na pewno do tych zastrzeżeń, będzie bronił polskich racji ustrojowych i prawnych przed Trybunałem Sprawiedliwości. Wydaje mi się, że to jest jednak naruszenie praworządności przez Komisję Europejską, naruszenie przepisów traktatowych i rozpaczliwa próba w pogoni za straconym czasem.

Czyli uważa Pan, że spieszą  się z decyzją aby koniecznie jeszcze w tej kadencji PE zakwestionować skutecznie nasze legalne ustawy? 

Tak, bo przecież Komisja Europejska w tym składzie i komisarze, już w maju przyszłego roku to nie będą ci sami ludzie. Moim zdaniem takie było założenie szkodzenia Polsce i od początku apelowałem, żeby gonić pana Timmermansa, bo on jest wrogiem polskiego interesu narodowego, tak jak pan Verhofstadt i to jest wyłącznie z ich strony tzw. ściema - bo ostatecznie podjęli decyzję ukarania Polski i Węgier w pierwszej kolejności za to, że środowiska lewicowo-liberalne tutaj przestały rządzić. Szkoda, że komisarze i Komisja Europejska nie domagają się  - wprost - przywrócenia ministrów z Platformy Obywatelskiej i tamtego rządu, no i może jeszcze prezydenta Komorowskiego również. Wydaje mi się, że takie agresywne, prowokacyjne działania Fransa Timmermansa i reszty tego towarzystwa mogą raczej spowodować, że poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości z 45 proc. wzrośnie do 54 proc., bo my nie lubimy dyktatu, poniżania i pogardzania. Jest rzeczą oczywistą, że każdy kraj ma prawo reformować swój wymiar sprawiedliwości.

Każdy kraj, ale poza Polską i Węgrami…

Naszego prawodawstwa nie obejmuje kompetencja Komisji Europejskiej i nie ma takiego zapisu w traktatach czy w innych przepisach unijnych, że sędziowie mają orzekać do 70. czy do 75 roku życia, a nie do ukończenia 65 lat. Tym bardziej że poprzednio, za Platformy i PSL-u, kiedy ich rząd podnosił wiek emerytalny dla wszystkich - wtedy Komisja Europejska nie reagowała. A więc widać wyraźnie, że tu chodzi kompletnie o coś innego, niż o kwestie praworządności, bo powtarzam: to nie podlega kompetencji komisarzy. Jestem ciekaw, czy pani Bieńkowska z PO również głosowała przeciwko Polsce po raz kolejny, a to warto by wiedzieć i mieć jasność, za co ona tam bierze pieniądze i stałoby się jasne, skąd takie uporczywe trzymanie się stołków.

Liczy Pan, że obecni komisarze nie będą już mieli w nowo wybranej KE żadnego wpływu?

Ten skład Komisji Europejskiej zostanie zmieciony w przyszłym roku przez falę konserwatywnych nastrojów. Unia Europejska nie może być IV Rzeszą Niemiecką po prostu czy też IV Rzeszą Europejską pod hegemonią Niemiec. Tu zatracono już wszelkie pozory przyzwoitości, bo skala przekraczania swych kompetencji, skala manipulacji, nacisków KE i naruszania suwerenności państw przekracza wszelkie normy. Przypomnijmy - Polska nie podpisała jako jeden z krajów Paktu Praw Podstawowych, zachowała własną suwerenność w tym zakresie podobnie jak Brytyjczycy - ale nie robi to żadnego wrażenia na Komisji Europejskiej. Widać wyraźnie, że obecni przywódcy - te tak zwane elity eurobiurokratów prowadzą ku zagładzie projekt Wspólnoty Europejskiej. Ich wściekłość budzą pielęgnowane w Polsce wartości chrześcijańskie, konserwatywne, i że trwa nawrót do poczucia wspólnoty narodowej, odrzucenia koncepcji Sorosa - ,,otwartych społeczeństw'' - więc postanowili to po prostu ukarać.

Jaki wpływ ma George Soros na Komisję Europejską?

Wpływy  George'a Sorosa w Komisji Europejskiej są bardzo duże; jednak w Polsce system przestrzegania praworządności ma się wyjątkowo dobrze, natomiast wymiar sprawiedliwości i wielu sędziów funkcjonuje w sposób kompromitujący i fatalny. Mamy na co dzień wyroki motywowane politycznie, o czym świadczy choćby uzasadnienie wyroku - jak to miało miejsce w przypadku uniewinnienia wcześniej skazanej małżonki prezydenta Poznania, pana Jaśkowiaka, za używanie słów wulgarnych publicznie. Teraz ją uniewinniono w drugiej instancji, motywując to wyłącznie czysto politycznie.

Czy zadawanie pytań prejudycjalnych w każdej sprawie to wybieg, który ma na celu zablokowanie wykonywanie prawa w Polsce - i co wtedy?

Komisja Europejska nie może nam, parlamentowi polskiemu, dyktować, jakie ma ustawy wycofać, a jakie przyjąć, więc to jest naruszenie i nawoływanie do naruszenia Konstytucji w Polsce w tej sferze. Ten dyktat nie może paraliżować wymiaru sprawiedliwości i np. uniemożliwiać sądzenia groźnych bandytów i gangsterów, ponieważ to jest suwerenna decyzja Sejmu, zagwarantowana w Konstytucji polskiej. Tam jest zapis, że wiek sędziów to jest domena ustawowa.

Premier Morawiecki chciał się porozumieć z sędzią Gersdorf, jednak zdaniem byłej I prezes SN ma być tak, jak ona sobie życzy - tzn. sędziowie ze stanu spoczynku mają wrócić do orzekania, a jej funkcja I prezesa SN ma trwać do 2020 roku. 

Ta część kasty sędziowskiej pozostaje w świadomości, że oni są panami życia i śmierci, i że ich nie dotyczy prawo - bo stoją ponad prawem i mają cechy boskości, i że są najwyraźniej ,,izbą najwyższą'' -  wyższą niż Sejm i Senat skoro mówią, co władza ustawodawcza, wykonawcza i co prezydent ma robić. Wszystkim dyktują swoje racje i wychodzi na to, że nie chcą jakiegokolwiek dialogu. Mimo, że premier wykazał dobrą wolę i skłonność do pewnego kompromisu - do łagodzenia sytuacji -  to widać, że część kasy sędziowskiej nie chce brać zakładników. Oni po prostu w tym amoku antyrządowym i w swojej wściekłości z utraconych przywilejów zapomnieli o swojej roli - a jest nią służba w obronie interesów polskich obywateli, a nie obrona swoich przywilejów i megalomanii.

Ale ci sędziowie nie tracą przywilejów, przecież mają w stanie spoczynku nadal bardzo duże pieniądze, o jakich przeciętny Kowalski może tylko pomarzyć. Tracą jedynie moc orzekania, czyli rząd dusz…

Owszem;  przechodząc w stan spoczynku również dostają duże pieniądze, czyli 75 proc. uposażenia, ale nie chcą się pogodzić z tym, że to nie oni dyktują warunki  - po prostu. Jednak ponad 80 proc. społeczeństwa tych zmian chce! Cały czas twierdzę, że Komisja Europejska zrobiłaby prościej, gdyby domagała się - i to by było bardziej klarowne dla Polaków - przywrócenia ministrów rządu Platformy Obywatelskiej i PSL-u. To widać, że chodzi o obalenie rządu, który reprezentuje polską rację stanu i domaga się szacunku od eurobiurokratów.

Czy Polacy, którzy chcą reformy sądów od tylu lat, nie powinni zademonstrować w jakiś spektakularny sposób, np. zrobić wielką manifestację poparcia dla reform?

Oczywiście, bo cierpimy na tym wszyscy, ale trzeba być też twardym i nie cofać się przed agresją. I jakie to standardy reprezentuje sędzia Tuleya, gdy z powodów politycznych przerywa proces groźnych gangsterów - gangu ,,obcinaczy palców''; to jest rzecz niesłychana, która powinna dyskwalifikować wszędzie na świecie z zawodu sędziego za takie podejście do zasad etyki sędziowskiej i poczucia praworządności i sprawiedliwości. Ale to nie interesuje Komisji Europejskiej, bo tam właśnie trwa paniczna mobilizacja „tłustych euroliberalno-lewicowych kotów'' z Brukseli. Wszyscy tam zdają sobie sprawę, że przychodzi dzień sądu w maju przyszłego roku, kiedy społeczeństwa europejskie rozliczą ich, kiedy znajdą się w dużej części na śmietniku historii. Te ,,elity'' obawiają się końca władzy; trwa próba wykorzystania czysto politycznej rozgrywki z Węgrami, Polską, a w nieodległej perspektywie również z Włochami czy z Rumunią. Tyle, że my jesteśmy najdotkliwiej karani. Zwraca też uwagę prowokacyjne zachowanie Donalda Tuska wobec Wielkiej Brytanii, wobec Anglików. Przewodniczącego Rady Europejskiej brytyjskie gazety nazywają „Al Capone” i mówią,  że stosuje wobec nich „gangsterskie metody”.

Węgry znalazły jednak na Komisję Europejską pewien sposób…

Podstawową zasadą powstania Unii Europejskiej była zasada solidarności, ale została ona podeptana właśnie przez ludzi pokroju Junckera, Verhofstadta czy Timmermansa. Podkreślałem wielokrotnie i nadal mówię, że debata z nimi nie ma sensu, bo oni są zaprogramowani i sprofilowani na niszczenie, a nie na tworzenie wspólnoty suwerennych państw. Pytanie tylko, czy to jest wyłącznie ich koncepcja, czy też jeszcze ktoś w tyle za nimi stoi i pociąga za sznurki te brukselskie kukiełki? Reakcja Węgrów jest doskonała - wystąpili ze skargą na Komisję Europejską i wysokich urzędników o sfałszowanie głosowania w PE, z powodu nieuwzględnienia głosów wstrzymujących się -  czyli Węgry zarzucają po prostu tym ludziom oszustwo w głosowaniu. My także powinniśmy zaskarżyć wszelkie pytania prejudycjalne, żeby uzmysłowić ludziom, że to zmierza w stronę bezprawia. Wysocy urzędnicy unijni traktują Polskę i Polaków jak Bantustan, jak kolonię, którą mogli dowolnie eksploatować ekonomicznie przez wiele lat. A teraz, kiedy zaczęliśmy pilnować własnego budżetu i nie pozwoliliśmy nas okradać na wyłudzeniach VAT-u na setki miliardów złotych - doszli do wniosku, że muszą naszą drogę ku wolności bezpardonowo zastopować.