- Największe wrażenie wywarła na mnie dyskusja z szeregowym żołnierzem, który jasno powiedział, iż poświęcenie jego i tysięcy Ukraińców może pójść na marne, jeżeli ukraińskie społeczeństwo i państwo przegrają na froncie wojny informacyjnej – relacjonowała była szefowa polskiej dyplomacji.

Z kolei w ocenie Sandry Kalniete dzisiaj debata o rosyjskiej propagandzie jest w sercu dyskursu nie tylko w UE, ale również na poziomie transatlantyckim.

- Trzy lata temu dyskutowano, czy problem ten w ogóle istnieje - podkreśla łotewska europosłanka.

Kalniete zaznaczyła, że konieczne są odpowiednie zasoby finansowe i lepsza wymiana informacji między służbami.

Žiga Turk z uniwersytetu w Ljubljanie wskazał na konieczność rozgraniczenia pomiędzy „zagraniczną wojną informacyjną, a krajową bitwą idei”. Naukowiec zwracał uwagę, iż tzw. „stare media” mają ugruntowane powiązania z głównymi partiami i są mocno zainteresowane podtrzymaniem status quo. Profesor przestrzegał przed outsourcingiem oceny tego, co jest „fake newsem”, na poziom firm. Firmy powinny postępować zgodnie z zasadą neutralności i równości treści, by nie mieszać się w prowadzoną w demokratycznym państwie walkę idei.

Jan Engelmann tłumaczył natomiast, jaką rolę w odbiorze treści mają emocje.

- Najczęściej, kiedy jakaś informacja jest przepełniona emocjami, jej odbiorcy są mniej skłonni do sprawdzenia jej wiarygodności - mówił naukowiec.

Zgodnie z prowadzonymi przez niego badaniami, „kłamstwa zabarwione emocjonalnie są o wiele częściej i szybciej powielane” dlatego też powinniśmy zwracać szczególną uwagę na tego typu przekazy.

W trakcie konferencji przedstawiono także wyniki badań prowadzonych przez International Republican Institute, w ramach którego m.in. w krajach Grupy Wyszehradzkiej, sprawdzano podejście do wartości, zaufanie do państwa, zmianę dyskursu politycznego i korelację między narażeniem na narrację związaną z dezinformacją a czynnikami natury gospodarczej czy społecznej.

- Chodziło o wskazanie, jakie są priorytety. Aż 40% Czechów i 36% Słowaków jest przekonanych, że UE zmusza ich do rezygnowania z ich tradycyjnych wartości. Tym należy się zająć – w jakie wartości ludzie wierzą. Widać, że system wartości przeżył poważny wstrząs – tłumaczyła Miriam Lexmann prezentując dane.

Ekspert podkreśliła, że nastąpiła również zmiana w zakresie dyskursu i teraz częściej odbywa się on poprzez media społecznościowe, w pewnym sensie zastępując znaczenie tradycyjnie pojętych partii politycznych. Zwróciła również uwagę na powtarzającą się opinię na temat jakości mediów.

Z kolei szefowa TV Belsat Agnieszka Romaszewska-Guzy podkreślała, że podstawowym sposobem na walkę z dezinformacją jest dostarczanie rzetelnych informacji.

- Jeśli nie będziemy zwracać się do ludzkich emocji, nie wygramy tej walki, lecz nie możemy zwrócić się ku dezinformacji. Musimy budować na wartościach. Gdy obserwują Państwo kremlowską machinę propagandy i dezinformacji widać, że jest ona pozbawiona trwałych wartości - z wyjątkiem przekonania o wielkości Rosji. Celem tej dezinformacji jest szerzenie dezorientacji, łamanie wszystkich struktur myślenia. Niszczenie a nie budowanie. Musimy pokazać, że szanujemy ludzi, że ich los jest dla nas ważny - mówiła dziennikarka. Zdaniem Romaszewskiej-Guzy, „nigdy nie wygramy tej bitwy tylko się broniąc - musimy wejść na teren naszego oponenta”.

Na zupełnie inny aspekt problemu zwrócił uwagę Mikael Tofvesson, odpowiedzialny w Swedish Contingency Agency za ochronę ostatnich wyborów parlamentarnych, podkreślał z jak skomplikowanym wyzwaniem musimy się zmierzyć: hakerzy, kierowane przecieki, nielegalne finansowanie - to część działań wymierzonych w zaufanie do procesu wyborczego.

- Osłabienie kraju i jego pozycji, jako silnego aktora międzynarodowego, to główny cel ataków zagranicznych podmiotów - wskazywał Tofvesson.

W tym kontekście szwedzki ekspert mówił o działaniach, które były podejmowane przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi.

- Komunikacja, koordynacja i współpraca na wszystkich poziomach społecznych – na tym się skupiliśmy. Prowadziliśmy szkolenia, kampanie informacyjne skierowane do całego społeczeństwa - mówił Tofvesson.

Viktors Makarovs z ministerstwa spraw zagranicznych Łotwy zaznaczył, że kluczową sprawą jest zwiększanie odporności społeczeństwa.

- Przede wszystkim musimy zwiększyć świadomość.  Ludzie wiedzą, że ataki mają miejsce, chociaż nie zawsze potrafią dostrzec, że ktoś używa wyrafinowanych narzędzi w celu manipulacji. Drugą rzeczą jest zwiększenie umiejętności korzystania z mediów, aby ludzie umieli poradzić sobie z informacjami, które do nich docierają - mówił Makarovs.

Zdaniem łotewskiego eksperta niezwykle istotne jest istnienie pluralistycznych mediów.