Po golu Amarala w 120. minucie gry, I-ligowy ŁKS Łódź przegrał z Lechem Poznań i odpadł z rozgrywek Pucharu Polski już w pierwszej rundzie. 

ŁKS Łódź 0-1 Lech Poznań (po dogrywce)
bramka: João Amaral 120' 

ŁKS: Budzyński - Rozmus, Rozwandowicz, Juraszek, Widejko - Żylski (63' Bryła), Gamrot, Łuczak (88' Wolski), Kalinkowski, Kostyrka (58' Pyrdoł) - Kujawa (99' Radionow). 

Lech: Putnocký - Cywka, Janicki, Goútas, Kostewycz - Jóźwiak (77' Klupś), Gajos (64' Răduț), Trałka, Tiba, Amaral (120' Tomasik) - Gytkjær. 

żółte kartki: Cywka, Trałka (Lech)

Sędzia: Łukasz Szczech (Warszawa)


Przyjazd siedmiokrotnych mistrzów Polski dla kibiców i piłkarzy ŁKS był niemałym świętem. Ostatni raz drużyna z ekstraklasy rywalem łodzian była bowiem sześć lat temu, kiedy sami występowali w najwyższej klasie rozgrywkowej. Później jednak przez wiele sezonów walczyli z mniej renomowanymi przeciwnikami z niższych lig, a na zaplecze ekstraklasy odradzający się klub z tradycjami wrócił przed obecnymi rozgrywkami.

Choć Lech wystąpił w Łodzi w najmocniejszym składzie, na boisku nie było widać, który z zespołów miał walczyć o kolejne trofea, a który jest beniaminkiem 1. ligi. Po stronie gości dobrych sytuacji nie wykorzystał m.in. Christjan Gytkjaer, Pedro Tiba, Kamil Jóźwiak i Joao Amaral, ale swoje okazje bramkowe mieli też piłkarze ŁKS. W regulaminowym czasie goli jednak nie było i dopiero w 120. minucie o awansie poznaniaków przesądziło trafienie Portugalczyka Amarala.

Ekipa z Poznania przełamała w Łodzi złą serię z ekstraklasy, w której nie odniosła zwycięstwa w pięciu ostatnich spotkaniach, ale znów nie zachwyciła. Trener Lecha, Ivan Djurdjevic przyznał, że ta wygrana to tylko "mały krok" w powrocie na właściwe tory i do odzyskania wiary w siebie jego podopiecznych.

- Widać, że wszystkim zależy, żebyśmy wyszli z tego dołka. Nie jest to łatwe, ale myślę, że będzie lepiej. To zwycięstwo daje nam nadzieję, ale nie może być euforii. Dalej musimy z pokorą bardzo mocno pracować. Na tym jesteśmy skupieni

 – zaznaczył.

Serbski trener chwalił postawę ŁKS. Jak mówił, pierwszoligowiec w tym meczu nie miał nic do stracenia, ale w jego opinii pokazał też bardzo dobry futbol. 

- To dobry zespół budowany na solidnych fundamentach. Chce grać w piłkę, nie boi się tego i miał swoje okazje. Widać, że walczy o awans do ekstraklasy i życzę mu wszystkiego dobrego

 – dodał Djurdjevic.

Opiekun łodzian Kazimierz Moskal żałował porażki w takich okolicznościach, lecz - jak ocenił - Lech był zespołem lepszym.

- Lech był faworytem i był drużyną lepszą. O ile lepszą – dużo, czy tylko trochę - to już sprawa drugorzędna. Jest mi żal moich zawodników, bo napracowali się 120 minut i w sytuacji, w której trzeba było przerwać akcję na środku boiska, daliśmy sobie strzelić bramkę, która pozbawiła nas dodatkowych emocji w rzutach karnych. Widziałem, że piłkarze też mieli duży niedosyt. Ale nie mamy się absolutnie czego wstydzić i pozostaje nam skupić się na lidze

 – podkreślił Moskal, który jako piłkarz Lecha wywalczył z tym klubem dwa tytuły mistrza Polski.