CHWDP, czyli... Chrystus wam daje pokój! Rapujący egzorcysta robi furorę! WIDEO

/ fot. YouTube

  

- CHWDP. Chrystus wam daje pokój. Dzień po dniu, krok po kroku - rapuje w utworze "Miłość do Kościoła" ksiądz Adam Anuszkiewicz. Piosenka, o której już informowaliśmy Czytelników niezalezna.pl, dorobiła się już ponad 65 tys. wyświetleń na YouTube, a sam ksiądz cieszy się coraz większą popularnością i sympatią wśród internautów. A Wy? Co o nim sądzicie?

„Wielki melanż, baba goła nie zastąpi ci Kościoła! Skrzynka wódki, beczka śledzi nie zastąpi ci spowiedzi” – to fragment utworu pt. „Miłość do Kościoła” wykonywanego przez białostockiego ks. Adama Anuszkiewicza. Duchowny nadał również nowe znaczenie skrótowcowi „CHWDP”, rozwijając go jako „Chrystus wam daje pokój”. Użytkownicy internetu są zachwyceni nagraniem.

- pisał na łamach "Gazety Polskiej Codziennie" Jan Przemyłski.

Nie miałem wprost zamysłu, aby odpowiadać, ale widzę taką potrzebę. Mnie też boli całe zło świata, fakt, że czasami źle się dzieje w Kościele. Nie można jedną miara sądzić wszystkich. Trzeba docierać do ludzi, którzy są w potrzebie i potrzebują wiary i łaski. Widząc skutki zła w świecie jak ja teraz mam przemówić, że nadzieja, wiara i miłość przejdzie do ludzi? Skoro odcinamy ich od tego. Chcę wsadzić kij w mrowisko, aby to całe zło zmieniać w dobro 

– mówił na antenie Telewizji Republika ks. Adam Anuszkiewicz.

Dziś kapłan udzielił wywiadu lokalnemu portalowi poranny.pl. 

Do tej pory rap wydawał się być zarezerwowany dla przestrzeni ulicy, więzienia, agresji, kojarzony jako antysystemowe myślenie, więc też jako antykościelne. To jest takie szokujące, że ksiądz słucha takiej muzyki. 

- mówi w nim.

Na pytanie, jak na piosenkę zareagowali uczniowie gimnazjum, w którym pracuje jako katecheta, odpowiada:

Z radością. Na korytarzu wykrzykują: „ChWDP proszę księdza”. Udało mi się trochę zdemoralizować młodzież (śmiech). Przybijamy piątki i pozdrawiamy się: „Chrystus Wam Daje Pokój”. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Rapujący kapelan zakładu poprawczego hitem internetu. Ten FILM trzeba zobaczyć!

Rzeczywiście, nad fenomenem księdza Adama Anuszkiewicza nie sposób przejść obojętnie. Trudno się temu dziwić - kapłan używa młodzieżowego języka, odnosi się do popkulturowych toposów, a przy tym... ewangelizuje. Robiący furorę w sieci utwór "Miłość do Kościoła" to nic innego, jak pozytywna, chrześcijańska wersja utworu "Nienawiść do policji" hip-hopowego zespołu Hemp Gru. Na co dzień ksiądz Adam Anuszkiewicz pracuje jako kapelan w ośrodku poprawczym w Białymstoku i jest egzorcystą. Jaki przekaz promuje w swojej twórczości? Sami posłuchajcie!

WIDEO:

Jak Wam się podoba taka forma ewangelizacji?


SONDA
Wczytuję sondę...

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, poranny.pl, gpcodziennie.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Jak aferę pokazały media totalnych. Dorota Kania o podwójnych standardach

Zdjęcie ilustracyjne / Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska

Dorota Kania

Szefowa działu krajowego „Gazety Polskiej Codziennie”, redaktor naczelna Telewizji Republika, wicenaczelna portalu Niezależna.pl oraz dziennikarka śledcza „Gazety Polskiej”.

Kontakt z autorem

  

Od kilku dni obserwujemy akcję specjalną, która ma na celu skompromitować PiS, doprowadzić do dymisji ministra sprawiedliwości i wykluczyć z debaty publicznej konserwatywnych dziennikarzy . Przy sprawie „małej Emi” - czyli pani Emilii, która zajmowała się hejetem środowiska sędziowskiego w Internecie, po raz kolejny wyszły na światło dziennie podwójne standardy , którymi kierują się media wpierające „totalnych”.

Mimo, że sprawa dotyczy zdymisjowanego już wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka, telewizja TVN & consortes zajęli się tematem z takim zacięciem, jakby w kraju doszło do puczu, za którym miałby sam stać minister sprawiedliwości i wpierające go media.

„Gorące newsy”

W tej sprawie przekroczono kolejną granicę przyzwoitości i manipulacji: po publikacji Onetu w TVN „odpalono” wydanie specjalne, uruchomiono takie środki, jak by co najmniej wybuchła wojna, stała się jakaś wielka narodowa katastrofa czy tragedia, z dziesiątkami czy setkami ofiar (wtedy właśnie zmienia się ramówkę stacji ).

Żeby nie powtarzać podanych już tysiące razy szczegółów, domniemań, pytań, stwierdzeń i oskarżeń sprawa sprowadza się do faktów, które da się streścić w dwóch zdaniach. Onet opublikował materiał o niedopuszczalnych, praktykach: o tym, że internautka Emilia, zmagająca się notabene z dwoma poważnymi uzależnieniami - hejtowała kilku sędziów, o czym informowała wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka na zamkniętym forum internetowym.

Po błyskawicznej decyzji Zbigniewa Ziobro Łukasz Piebiak już wiceministrem nie jest, dotychczasowe stanowisko stracił też inny sędzia korespondujący z internautką.

Mimo tych działań w mediach sprzyjających totalnej opozycji pojawiły się materiały o tym, że „za wszystkim stał Ziobro”; sondaże – „czy Ziobro powinien podać się do dymisji”; felietony – jak to Ziobro psuje praworządność i uruchamia „fabryki trolli”? Skąd ta pewność co do „winnego”, skoro jego nazwisko czy imię nie pada choćby raz w „licznych materiałach ujawnionej afery”; skoro nie ma żadnej fabryki – bo co to i za fabryka, jedna internautka, to raczej „jednoosobowa działalność hejterska”, jeśli trzymać się szczegółów? Skąd w Onecie, TVN, „Gazecie Wyborczej” wiedzą, że winien jest minister? Przecież jest bardzo czytelne, że tak naprawdę chodzi o doprowadzenie do dymisji znienawidzonego przez opozycję ministra.

Natychmiastowe śledztwo

Prokuratura prowadzi już w tej sprawie śledztwo. Rzecznik rządu Piotr Müller powiedział wyraźnie, że „premier podjął decyzję o przyjęciu dymisji wice-ministra Piebiaka; w sensie politycznym ta odpowiedzialność już została poniesiona, w sensie dyscyplinarnym czy karnym te sprawy są oczywiście do rozstrzygnięcia; premier jest w stałym kontakcie z ministrem Zbigniewem Ziobro, podobnie jak jest w kontakcie z innymi ministrami”. Rzecznik dopowiedział też bardzo znamienne słowa: „Wiem, że niektórzy by chcieli, żeby wokół tej sytuacji zrobić sytuację nadzwyczajną”.

Ośmiorniczki pod dywanem

Przypomnijmy, jak zachowywały się media, które teraz przypuściły szturm na prawicowe środowisko. Klasyką jest już podejście do sprawy afery podsłuchowej w warszawskich restauracjach. Gdy ujawniono kompromitujące rozmowy podczas drogich kolacji ( za które często płacili pieniędzmi z budżetu) czołowych polityków w rządu PO-PSL i biznesmenów, wpierające ich media chciały narzucić narracje o „nielegalnym nagrywaniu prywatnych rozmów”, chociaż te rozmowy często dotyczyły bardzo ważnych dla państwa spraw. I chociaż ze stenogramów wynikało, że w niektórych przypadkach zachodzi podejrzenie korupcji, podległa PO-PSL prokuratura nie uznała, że do takiego przestępstwa doszło.

Atak na dziennikarzy

Główne ostrze zostało skierowane przeciwko dziennikarzom związanym z TVP, która najchętniej zostałaby zlikwidowana przez przeciwników obecnej władzy. Nic dziwnego – przekaz publicznej telewizji dociera do milionów Polaków i jest prawdziwą odtrutką na kłamstwa sączone z TVN i telewizji internetowych ( Agora, Onet itd.) związanych z opozycją.

Teraz media „totalnych” przypuściły atak na dziennikarzy ( Michał Adamczyk, Wojciech Biedroń, Michał Rachoń, Przemysław Wenerski), zrzucając im kontakty z „Małą Emi”.

Pusty śmiech ogarnia, gdy czyta się zarzuty kierowane pod ich adresem: do Michała Adamczyka, że zapyta wskazaną osobę, czy można udostępnić jej kontakt? Do Przemysława Wenerskiego, że jest zainteresowany nadużyciami w środowisku sędziowskim? Do Wojciecha Biedronia, że korzysta z informatora? Przecież to jest przysłowiowy kabaret.

Atakach portalu „Press” i „Gazety Wyborczej” na Michała Rachonia w rzeczywistości pokazał, jak powinno wyglądać prawdziwe dziennikarstwo: sprawdzanie informacji w kilku źródłach i dopiero o uzyskaniu potwierdzenia następuje jej upublicznienie. Jest to bardzo wyraźnie napisane w korespondencji, która opublikował „Press”.

Także w przypadku ataków na dziennikarzy wyszły na jaw podwójne standardy. Przypomnijmy, że np. Joanna Komolka w TVN 24 „ujawniając” rozmowę pilotów TU 154 M („ jak nie wyląduję to mnie zabije”) korzystała z wirtualnego źródła informacji ze wskazaniem, że jego korzenie są zza wschodnia granicą. Podobnie było w przypadku publikacji Wojciecha Czuchnowskiego i Agnieszki Kublik na temat rzekomej kłótni kpt Protasiuka z gen. Błasikiem do Smoleńska.

Kolejna kompromitacja mediów sprzyjających totalnej opozycji dotyczy taśm na taśm rzekomej afery z wybudowaniem wieżowców przy ul Srebrnej – tu z kolei (podobnie zresztą jak przy innych tego typu „aferach”) pojawia się mec. Roman Gierych, stały komentator wspomnianych wyżej mediów. Z afery nic nie wyszło a cała sprawa ( po raz kolejny) skompromitowała „Gazetę Wyborczą”, Agnieszkę Kublik, Wojciecha Czuchnowskiego i Jarosława Kurskiego.

Niewykluczone, że przed wyborami będą kolejne „gorące newsy” uderzające w konserwatywne środowisko  mediów związanych z totalną opozycją. Trzeba pamiętać, że celem jest skompromitowanie za wszelką cenę - za pomocą insynuacji, pomówień i kłamstw – znienawidzonych polityków i dziennikarzy a w konsekwencji odsunięcie Zjednoczonej Prawicy od władzy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl