"Halny dał się we znaki w całym powicie bielskim, ale najmocniej w Bielsku-Białej. Najwięcej wezwań dotyczyło połamanych drzew. Spadające konary uszkodziły kilka samochodów. Wiatr naderwał także blaszany garaż, który oparł się o ogrodzenie"

– powiedział Grabczewski.

Mieszkańcy peryferyjnych dzielnic Bielska-Białej i okolicznych miejscowości informowali w niedzielę późnym wieczorem o brakach prądu.

Około 50 razy interweniowali strażacy ze Śląska Cieszyńskiego. Głównie byli wzywali do usuwania z dróg powalonych drzew. Kilkanaście razy wyjeżdżali w teren także strażacy z Żywiecczyzny.

Halny pojawił się w Beskidach w niedzielę wieczorem. Mieszkańców ostrzegło Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Każdy otrzymał sms na telefon komórkowy. RBC apelowało, by nie chować się pod drzewami i zabezpieczyć wszystkie rzeczy, które wiatr mógłby porwać, powodując zagrożenie.

Około godz. 18 do strażaków zaczęły napływać pierwsze wezwania. Na Jeziorze Żywieckim przewróciła się żaglówka.

Czterej mężczyźni znaleźli się w wodzie. Rzecznik żywieckiej straży pożarnej Marek Tetłak powiedział, że świadkiem zdarzenia był wędkarz, który wezwał pomoc. Żeglarzy wyłowiono z wody.

Grupa Łowcy Burz Podbeskidzie podała, że apogeum wichury nastąpiło około godz. 22:30. Wówczas na górze Skrzyczne powiało z prędkością 131 km na godz., a w Bielsku-Białej – 102 km na godz. Po północy wiatr zaczął słabnąć.