Według danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w roku 2017 w przyspieszonym trybie odebrano aż 1123 dzieci – średnio troje dziennie! Jak podkreśla Ordo Iuris skala zjawiska jest zatrważająca.

Przekonujemy się o tym niemal każdego dnia, gdy napływają do nas kolejne zgłoszenia od zrozpaczonych rodzin, którym grozi widmo rozłąki

– pisze instytut.

Jak widać w niektórych przypadkach, nie wiadomo gdzie jest granica rozsądku urzędników. Gdy ta machina nabiera rozpędu, trudno ją zatrzymać. Brakuje pozwolenia na budowę - można stracić dzieci. Choć brzmi to nieprawdopodobnie, to taka sytuacja miała miejsce.

Granice administracyjnej agresji przekroczyli urzędnicy z Białej Podlaskiej. Sądowe postępowanie grożące pozbawieniem władzy rodzicielskiej państwu Pawlakom wszczęto po tym, gdy okazało się, że odbudowany po pożarze rodzinny dom nie ma potrzebnych pozwoleń.

Sąd przyznał rację naszym prawnikom i potwierdził, że rodzice mimo przeciwności losu dobrze wywiązują się ze swoich zadań wychowawczych

– podaje Ordo Iuris.

Instytut dodaje, że szkody wyrządzone decyzją urzędników są ogromne, „cała rodzina przez miesiące przechodziła pasmo traumatycznych przeżyć, których nie da się wymazać z pamięci”.

Sprawy na wokandzie

W najbliższym czasie zapadnie decyzja co do przyszłości rodziny z Konstancina pod Warszawą. Nasi prawnicy reprezentują rodziców, którzy walczą o szóstkę dzieci zabranych do domu dziecka. Cały dramat to skutek arbitralnej decyzji urzędnika. Pracownik socjalny, w oparciu o wątpliwe przesłanki, oskarżył ojca dzieci o przemoc, chociaż psychologowie, asystenci rodziny i wychowawcy wskazywali na prawidłowe wykonywanie obowiązków przez rodziców oraz silną więź emocjonalną łączącą ich z dziećmi.

W innej sprawie pomagamy zrozpaczonej matce z Mińska Mazowieckiego. Kobieta przeżyła prawdziwy szok po tym, jak po powrocie z pracy nie zastała swoich dzieci w domu. Okazało się, że pracownik socjalny w asyście policji zabrał je do pogotowia opiekuńczego na skutek donosu sąsiadki, która twierdziła, że zostały pozostawione same sobie, mimo że de facto przebywały pod opieką babci.

Antyrodzinna ustawa

Na pochopne odbieranie dzieci i całe mnóstwo nadużyć pozwala obecny system. Już sama nazwa ustawy – „o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie” – błędnie wskazuje na źródła przemocy. Biorąc pod uwagę fakt, że polskich urzędników szkoli się w duchu rozwiązań z Norwegii, w której aż jedna czwarta dzieci doświadcza interwencji urzędu Barnevernet, widzimy, jak niebezpieczny jest to kierunek.

Instytut Ordo Iuris podkreśla, że z pełnym zaangażowaniem i determinacją udziela pomocy prawnej wszystkim rodzinom, które krzywdzone są na skutek fatalnych regulacji.

Tylko w ciągu trzech ostatnich miesięcy prowadziliśmy 18 spraw, pomagając 17 rodzinom, w tym 41 dzieciom.