Konin: amator dziecięcego porno

/ kalhh

  

Ponad 10 tys. plików z dziecięcą pornografią znaleźli funkcjonariusze policji u 53-latka z Konina. Mężczyzna usłyszał zarzut posiadania treści pornograficznych z małoletnimi poniżej 15 lat. Przyznał się do winy, grozi mu do 5 lat więzienia.

Oficer prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Koninie podkom. Marcin Jankowski podkreślił, że przestępczy proceder rozpracowywany był przez policjantów przez wiele miesięcy.

"Pierwsze informacje dotarły do policjantów z Wydziału do walki z przestępczością gospodarczą na początku tego roku. Po dwóch miesiącach śledczy zgromadzili materiał dowodowy na tyle mocny, że zdecydowali się na przeszukania. Jednocześnie weszli do dwóch lokali i zabezpieczyli komputery i nośniki pamięci różnego typu, a także zablokowali konta na serwisach internetowych"

– tłumaczył Jankowski.

Jak dodał, funkcjonariusze odnaleźli u podejrzanego mężczyzny ponad 10 tys. filmów i zdjęć z dziecięca pornografią. Jankowski wskazał, że był to "dopiero początek żmudnej drogi do postawienia mężczyźnie zarzutów".

"Nad sprawą pracował cały sztab biegłych, m.in. antropolog, seksuolog, psycholodzy, psychiatrzy i inni. Według sporządzonych przez nich opinii na zabezpieczonych plikach znajdowały się treści pornograficzne z udziałem małoletnich poniżej 15 roku życia"

– podkreślił policjant.

53-letni mieszkaniec Konina usłyszał zarzut posiadania treści pornograficznych z małoletnimi poniżej 15 lat. Przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Mężczyzna chce dobrowolnie poddać się karze; za przedstawione mu zarzuty grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...


Wyproszono ich za „chiński wygląd”

zdjęcie ilustracyjne / _freakwave_ CC0

  

Dwaj mężczyźni ze stanu Nagaland nie weszli do sklepu w Majsurze, bo zdaniem obsługi wyglądali na Chińczyków. Menedżer sklepu obawiał się zakażenia koronawirusem. Od początku epidemii coraz więcej osób z północno-wschodniej części Indii spotyka się z rasizmem.

„Jesteśmy ludźmi takimi jak ty, dlaczego nas zatrzymujesz?” - mówią mężczyźni na filmie umieszonym w sieci, który pokazał indyjski kanał telewizyjny NDTV. „Pokazujemy ci nasz dowód osobisty” - dodają.

Pracownicy sklepu w południowoindyjskim Majsurze odmawiają, a jeden z nich próbuje odebrać telefon klienta z Nagalandu, który nagrywa zdarzenie. Żadna z osób robiących zakupy w sklepie nie reaguje.

Nagaland jest jednym z siedmiu stanów w północno-wschodniej części Indii, wciśniętych między Bhutan, Chiny, Birmę i Bangladesz. „Przez wielu Indusów z powodu wyglądu jesteśmy uznawani za Chińczyków, a nie obywateli Indii” - tłumaczy Atula Walling, działaczka społeczna z Delhi, która pochodzi z Nagalandu.

„Od początku epidemii koronawirusa spotykamy się z nieprzyjemnościami” - mówi Akum, młoda kobieta z Nagalandu, która mieszka w północnym Delhi. „Wcześniej mówili na nas +Chińczyki+, a teraz coraz częściej wyzywają od +korony+” - dodaje.

Tydzień wcześniej, tuż przed ogłoszeniem przez indyjski rząd 21-dniowego nakazu pozostania w domu, Rameshwori ze stanu Manipur została opluta przez mężczyznę na skuterze w północo-wschodniej części Delhi. „Kiedy przejeżdżał obok mnie, plunął betelem w moją twarz i krzyknął +korona+” - powiedziała indyjskiemu kanałowi CNN-News18 studentka filozofii.

Kobieta przez cztery godziny próbowała przekonać delhijską policję do przyjęcia zgłoszenia. W końcu zarejestrowano sprawę z paragrafu dotyczącego tzw. obrazy kobiecej skromności. „Ale nie napluł na mnie dlatego, że jestem kobietą. Zostałam zaatakowana, ponieważ jestem kobietą z północnego wschodu, z Manipuru, o mongoloidalnych rysach twarzy” - podkreśliła.

W portalu News18.com dwie kobiety z Manipuru opowiedziały o sytuacjach, gdy grupa mężczyzn nazwała je „brudnym wirusem”, a kierowcy autoriksz pytali, czy są z Chin. Nikt nie chciał siedzieć w rikszy wieloosobowej z Rachungailią Gonmei. „Na pewno czuję zmiany. Zawsze było trudno sobie poradzić z rasizmem, ale od wybuchu epidemii ludzie są bardziej nieczuli i ignoranccy” - powiedziała News18.com Gonmei.

Akul w rozmowie z PAP potwierdziła, że w Delhi rośnie agresja wobec osób z północnego wschodu. „Takich przypadków jest coraz więcej. Trudno się do tego przyzwyczaić i nie wiadomo, jak uniknąć takich sytuacji” - przyznaje.
Zoramthanga, stojący na czele rządu stanu Mizoram, zaapelował do premiera Indii o interwencję w sprawie sklepu w Majsurze.
Policja z Majsuru potwierdziła w mediach społecznościowych przyjęcie zgłoszenia. Aresztowano menedżera oraz jednego z pracowników sklepu, a sieć marketów wystosowała oficjalne przeprosiny.


 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts