"Wznawiamy dochodzenie (w sprawie Danske Banku), które wstępnie zamknęliśmy w maju" - powiedział duńskiej telewizji szef FSA Jesper Berg. Decyzję tę podjęto po tym, jak premier kraju oświadczył, iż jest "zszokowany" skalą podejrzanych wypłat, które zostały dokonane za pośrednictwem filii w Estonii i oczekuje od banku dalszych wyjaśnień.

"Fakt, że Dania znalazła się w centrum sprawy związanej z praniem brudnych pieniędzy na tę skalę, jest doprawdy okropny"

- mówił w środę wieczorem przy okazji unijnego szczytu w Salzburgu Lars Lokke Rasmussen.

W środę do dymisji podał się dyrektor generalny Danske Banku Thomas Borgen, przyznając, że firma nie sprostała odpowiedzialności i wskazując na nieprawidłowości dotyczącej łączności, kontroli i przestrzegania procedur.

Na początku września "Financial Times", powołując się na wstępny raport firmy konsultingowej Promontory Financial, napisał o podejrzanie dużych transakcjach realizowanych przez estońską filię Danske Banku. W latach 2007-2015 przeszło przez nią około 200 mld euro. Wiele z tych pieniędzy pochodziło z Rosji i innych państw byłego ZSRR.

W lutym br. duńskie i brytyjskie media informowały, że jest możliwe, iż członkowie rodziny prezydenta Rosji Władimira Putina oraz funkcjonariusze rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa wykorzystywali estońską filię Danske Bank do prania pieniędzy, o czym zarząd banku wiedział z raportu sygnalistów.