Wassermann nie zostawiła suchej nitki na orzeczeniu ETPCz: My to wszystko przetrzymamy

Małgorzata Wassermann / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Posłanka Małgorzata Wassermann (PiS) odnosząc się do orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczącego ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej oceniła, że ekshumacje były konieczne dla prowadzenia śledztwa w sprawie katastrofy.

Według niej prokuratura nie popełniła w tej sprawie błędu, bo działała zgodnie z przepisami.

Europejski Trybunał Praw Człowieka ogłosił dziś wyrok w sprawie Ewy Solskiej i Małgorzaty Rybickiej przeciw Polsce, dotyczącej ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej. Trybunał orzekł, że naruszono artykuł 8. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka dotyczący prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. Trybunał orzekł, że Polska ma zapłacić każdej ze skarżących 16 tys. euro odszkodowania.

Wyrok został wydany w związku ze skargą rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, które sprzeciwiały się ekshumacji swoich bliskich. Solska i Rybicka, których mężowie zginęli w tej katastrofie, skargę do Trybunału w Strasburgu złożyły w kwietniu 2017 r. Podniosły w niej, że zarządzenie ekshumacji wbrew ich woli oraz pozbawienie ich skutecznych środków odwoławczych od postanowienia prokuratora w tej sprawie naruszają ich prawa gwarantowane w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ewa Kochanowska dla niezalezna.pl: Ekshumacje nie są prywatną sprawą rodzin, które złożyły skargę

Małgorzata Wassermann - córka Zbigniewa Wassermanna, jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej, powiedziała dziś dziennikarzom, że nie zgadza się z orzeczeniem ETPCz.

Niestety, muszę to powiedzieć z przykrością, od pewnego czasu ze strony instytucji europejskich zapadają tak kuriozalne rozstrzygnięcia, zwłaszcza jak dotyczą Polski, że chyba mnie już niewiele zdziwi - my to wszystko przetrzymamy

- zaznaczyła.

Według niej orzeczenie być może jest pewnym zaczątkiem, żeby rozmawiać nad zmianą przepisów i wprowadzenia środka zaskarżenia.

Natomiast na pewno prokuratura przepisów nie złamała

- oceniła.

Wassermann dodała, że według niej ekshumacje były konieczne.

Mój sposób myślenia był taki, że dla prowadzenia tego śledztwa materiał jest konieczny, jeśli go nie będzie, to nie będzie można mówić o śledztwie. My od Rosjan nie dostaliśmy praktycznie nic - zaznaczyła.

To co robili Rosjanie, to było śmieszne. To był jedyny bezpośredni, możliwy dowód do zbadania

- podkreśliła.

Niestety czy się komuś to podobało czy nie, to był jedyny materiał dowodowy, źródłowy dostępny w Polsce. Dla mnie i mojej rodziny to było dramatyczne przeżycie, ale po prostu wiedzieliśmy, że nie ma innej możliwości - zaznaczyła posłanka PiS.


Na początku kwietnia 2016 roku śledztwo smoleńskie od zlikwidowanej prokuratury wojskowej przejęła Prokuratura Krajowa. W czerwcu 2016 r. prokuratorzy poinformowali, że konieczne jest przeprowadzenie ekshumacji 83 ofiar katastrofy (wcześniej, w latach 2011-12, przeprowadzono dziewięć ekshumacji; cztery osoby zostały skremowane). Decyzję uzasadniano zarówno błędami w rosyjskiej dokumentacji medycznej i brakiem dokumentacji fotograficznej, jak i tym, że Rosja nie zgodziła się na przesłuchanie rosyjskich biegłych, którzy na miejscu przeprowadzali sekcję zwłok.

Ekshumacje rozpoczęły się w połowie listopada 2016 r. Jako pierwszych ekshumowano Lecha i Marię Kaczyńskich. Do końca grudnia 2016 r. ekshumowano 11 osób. Po dwóch miesiącach przerwy, w marcu 2017 r. ruszył kolejny etap ekshumacji. Od marca do końca czerwca ekshumowano 22 osoby. Po kolejnych dwóch miesiącach przerwy, we wrześniu, październiku, listopadzie i grudniu zeszłego roku ekshumowano 24 ciała.

W 2018 r. miało miejsce 26 ekshumacji - pierwszą w tym roku PK przeprowadziła 16 stycznia, a ostatnią – w nocy z 16 na 17 maja. Prokuratura nie ujawnia szerszych informacji dotyczących wyników ekshumacji. Niedawno PK podała, że dotychczas znaleziono 69 szczątków ludzkich, pochodzących od 26 osób, w trumnach innych ofiar katastrofy; dwa ciała zostały zamienione. Nieprawidłowości - jak już informowano wcześniej - stwierdzono m.in. w trumnie prezydenta Kaczyńskiego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...


Czarne chmury nad Bidenem

/ Michael Stokes / CC BY (https://creativecommons.org/licenses/by/2.0)

  

Kandydat na prezydenta Joe Biden został oskarżony o molestowanie seksualne. Do zdarzenia miało dojść w 1993 r., kiedy Biden był jeszcze senatorem. Kobieta, która go oskarża, Tara Reade, pracowała wówczas jako asystentka w jego sztabie.

Z zeznań Tary Reade wynika, że pewnego razu Biden miał przycisnąć ją do ściany i włożył rękę pod sukienkę, a następnie spytał, czy chce iść z nim do łóżka. Kobiecie udało się wtedy wyrwać z objęć polityka. – Był dla mnie autorytetem, był w wieku mojego ojca. W moich oczach jawił się jako czempion wśród propagatorów praw kobiet – powiedziała Reade. – Chciałam zostać senatorem, a nie przespać się z senatorem – dodała. 

Kobieta opowiedziała o tym zdarzeniu bratu i swojej przyjaciółce, co obydwoje już potwierdzili mediom. Nie opowiedziała o tym publicznie, gdyż bała się zemsty wpływowego polityka. Jej strach minął w kwietniu 2019 r., kiedy lewicowa polityk z Nevady Lucy Flores oskarżyła Bidena o niestosowne dotykanie jej przed wejściem na scenę. Po obejrzeniu programu publicystycznego, którego uczestnicy atakowali ofiarę i bronili Bidena, Reade postanowiła opowiedzieć mediom część tej historii. Natychmiast spotkała się z ogromną falą nienawiści ze strony lewicy oraz oskarżeniami o bycie „kremlowskim agentem” i „marionetką Putina”. Zaczęła wtedy rozważać powiedzenie całej prawdy. Wcześniej jednak zgłosiła się do organizacji Time’s Up (TU), która powstała na fali ruchu #Metoo, prosząc ich o wsparcie prawne. Organizacja zebrała na takie cele fortunę i wielokrotnie udzielała pomocy ofiarom molestowania, ale w tym wypadku od razu jej odmówili. Stwierdzili, że może to narazić na szwank ich status jako organizacji pożytku publicznego. Dziennikarze szybko jednak odkryli, że firma PR-owa zatrudniana przez Time’s Up jest prowadzona przez doradczynię Bidena – Anitę Dunn.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts