W ten sposób Wassermann odniosła się do deklaracji byłego palikociarza Łukasza Gibały, który ogłosił dziś, że jeśli nie wejdzie do drugiej tury wyborów prezydenckich w Krakowie, nie poprze ani Małgorzaty Wassermann, ani Jacka Majchrowskiego. Wezwał też innych kandydatów na prezydenta miasta do stworzenia "kordonu sanitarnego wokół PiS-u" czyli zdecydowania, że ich kluby radnych nie będą współpracować z PiS w kolejnej kadencji Rady Miasta Krakowa.

"Bardzo będę zabiegała o elektorat Łukasza Gibały, natomiast na pewno nie będę zabiegała o jego poparcie. On wie, że to jest wykluczone"

– powiedziała Małgorzata Wassermann. Dodała, że Łukasz Gibała jest dla niej nierealistyczną postacią, a jego wszystkie pomysły są oparte na populizmie bez żadnych wyliczeń.

Starający się o reelekcję prezydent Krakowa, postkomunista Jacek Majchrowski, kandydat "Obywatelskiego Krakowa" w mediach społecznościowych napisał, że jest i chce być reprezentantem wszystkich krakowian. "Zarówno tych, którzy na mnie głosowali, jak i tych, którzy głosowali na moich kontrkandydatów!" - oświadczył.

"Łukasz Gibała pokazał, że kompletnie nie rozumie czym jest samorząd i myli mu się on z polityką partyjną. Wszyscy radni są przedstawicielami mieszkańców. Mogę się nie zgadzać z ich poglądami partyjnymi, ale nigdy nie będę wykluczał nikogo, kto chce działać na rzecz miasta"

– podkreślił Majchrowski.

Nie akceptuję takiego dzielenia krakowian, a określenie "kordon sanitarny" w stosunku do reprezentantów mieszkańców uważam za skandaliczne

– napisał Majchrowski. "Jeżeli mieszkańcy po raz kolejny powierzą mi stanowisko prezydenta miasta, to podobnie jak cztery lata temu będę chciał współpracować ze wszystkim radnymi. A swojego poparcia w drugiej turze nie zamierzam nikomu przekazywać. Idę do wyborów z wiarą w zwycięstwo" – dodał prezydent.

Lider Stowarzyszenia Logiczna Alternatywa i kandydat na prezydenta Krakowa Łukasz Gibała zadeklarował we wtorek, że nigdy nie wejdzie w żadne układy z PiS. "Jestem ostatnią osobą, która byłaby gotowa za jakąkolwiek funkcję polityczną, wiceprezydenta czy kogoś innego sprzedać się PiS-owi czy Jackowi Majchrowskiemu" - mówił.

"Liczę, że będę w drugiej turze wyborów. Jeśli jednak mi się nie uda, to nie poprę ani Małgorzaty Wassermann, ani Jacka Majchrowskiego. Uważam, że to, co robi PiS w kraju jest bardzo złe, a Małgorzata Wassermann nie ma programu dla Krakowa i byłaby całkowicie niesamodzielna jako prezydent naszego miasta. Ale uważam też, że Jacek Majchrowski jest fatalnym prezydentem, prezydentem deweloperów, a nie mieszkańców i w związku z tym absolutnie wykluczam poparcie Jacka Majchrowskiego"

- zapowiedział Gibała. "Nie będzie żadnych cichych porozumień z żadną z tych dwóch stron" – zadeklarował.

Cztery lata temu w pierwszej turze wyborów prezydenckich w Krakowie Gibała osiągnął trzeci wynik - zdobywając 11,16 proc. głosów.