Żużel: Iversen i Doyle zostają wToruniu

Niels Iversen / Bartosz Dzikowski; creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.en

  

Niels Kristian Iversen i Jason Doyle nadal reprezentować będą barwy występującego w ekstralidze żużlowej Get Well Toruń. Duńczyk o decyzji, by w nowym sezonie nadal ścigać się na Motoarenie, poinformował na jednym ze swoich profili społecznościowych.

„Miło mi poinformować, że podjąłem decyzję o pozostaniu w Toruniu na kolejny rok. Po ciężkim początku w mijającym sezonie, czułem się tu naprawdę dobrze i wierzę, że 2019 będzie wspaniałym rokiem dla klubu. Dziękuję za wsparcie”

– napisał Iversen.

Faktycznie początek sezonu nie był imponujący w wykonaniu Iversena. Po siedmiu spotkaniach rundy zasadniczej miał średnią zaledwie 1,32 punktu na bieg. Wszystko z powodu kontuzji, której nabawił się jeszcze pod koniec sezonu 2017. W maju poddał się zabiegowi, po którym wrócił na właściwe tory. Kolejne siedem spotkań w wykonaniu „Puka” to średnia 2,33, co przełożyło się na końcową średnią sezonu 1,810.

Grodu Kopernika nie opuści także lider zespołu, Australijczyk Jason Doyle, który dla Get Well zdobywał średnio 2,048 punktu na bieg. Wiadomo także, iż piąty zespół tegorocznych rozgrywek ekstraligi nadal prowadzić będzie Jacek Frątczak. Prezes toruńskiego klubu Ilona Termińska zapowiada, że w ciągu kilkunastu dni znany będzie pełny skład zespołu na rok 2019. Zgodnie z jej deklaracją większość obecnego składu ma zostać w klubie.

„Myślę, że w przeciągu kolejnych dwóch tygodni poznamy kolejne nazwiska. Na pewno z początkiem listopada ogłoszony będzie już cały skład na przyszły sezon. Potem już ciężka praca podczas treningów i oczekiwanie na kolejne rozgrywki. Jak nigdy jestem przekonana, że nasi kibice będą z nas dumni”

– zdradziła na internetowej stronie klubu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...


Prezydent o najtrudniejszej chwili po katastrofie smoleńskiej: "To był moment kompletnej pustki"

zdjęcie ilustracyjne, / faktysmolensk.pl

  

Najgorszym dla mnie momentem było, gdy powiedzieli, że wszyscy zginęli; to był moment kompletnej pustki - powiedział w TVP1 prezydent Andrzej Duda, wspominając wydarzenia 10 kwietnia 2010 r. "Dzisiaj nie można powiedzieć, co tam (w Smoleńsku) się stało i dlaczego, między innymi dlatego, że na samym początku podejmowano takie, a nie inne decyzje" - dodał.

Prezydent wspominał w TVP wydarzenia 10 kwietnia 2010 roku. Podkreślił, że tego dnia nie był w delegacji prezydenckiej i pojechał do swojego domu w Krakowie, gdzie tuż przed godziną 9. otrzymał telefon.

"Dzwoniła nasza znajoma, która kiedy usłyszała mój głos, rozpłakała się, ja zacząłem się pytać, co się stało? A ona powiedziała do mnie takim zapłakanym głosem, że spadł samolot z prezydentem. Nigdy tych słów nie zapomnę"

- wspominał prezydent.

Pytany, jakie emocje wtedy nim targały, Andrzej Duda odparł, że przede wszystkim wiedział, kto poleciał do Smoleńska.

"Więc największe emocje dla mnie, to był moment, w którym powiedzieli, że wszyscy zginęli. To był moment kompletnej pustki, takiej bezdennej rozpaczy, która powoduje, że człowiek czuje się jakby był wydrążony w środku"

- powiedział prezydent.

Dodał, że długo nie mógł się z tego otrząsnąć.

"A kto wie, myślę, że dużo z tego i do dzisiaj jest gdzieś tam w mojej głębokiej świadomości, jako po prostu pewien ból"

- zaznaczył Andrzej Duda.

"Dzisiaj nie można powiedzieć, co tam (w Smoleńsku) się stało i dlaczego, między innymi dlatego, że na samym początku podejmowano takie, a nie inne decyzje"

– powiedział prezydent.

Jako przykład prezydent podał "kompletnie niezrozumiałą decyzje o tym, żeby uznać, że lot polskiej delegacji do Smoleńska samolotem wojskowym (...) był lotem cywilnym, że w związku z tym nie będzie stosowana dwustronna umowa pomiędzy Polską a Federacją Rosyjską dotycząca katastrof przy lotach wojskowych, tylko będzie stosowana konwencja chicagowska dotycząca lotów cywilnych".

To - według prezydenta - "znacząco pogorszyło naszą sytuację w całym śledztwie dotyczącym przyczyn katastrofy".

"To między innymi, w moim przekonaniu, spowodowało, że do dzisiaj nie mamy w Polsce czarnych skrzynek, do dzisiaj nie mamy wraku samolotu, tylko wszystko znajduje się w Rosji. To właśnie dlatego, że na początku podjęto takie, a nie inne decyzje. To były decyzje Donalda Tuska, jego rządu, to były bardzo poważne błędy"

– mówił prezydent.

"Ówcześnie rządzącym można za to postawić tylko i wyłącznie ocenę niedostateczną" – oświadczył Andrzej Duda. 

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154, wiozącego delegację na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy wojska i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts