Sebastian Kaleta zarzucił obecnej prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz, że wnosząc odwołanie od decyzji reprywatyzacyjnej w tej sprawie opóźnia otrzymanie odszkodowania przez lokatorów.

Komisja stwierdziła pod koniec czerwca, że nie powinno dojść do reprywatyzacji kamienicy przy Kazimierzowskiej 34, na której niezgodnie z prawem uwłaszczyli się wydający decyzje reprywatyzacyjne b. urzędnik Ratusza Jakub R. i jego rodzice, obecnie przebywający w areszcie.

Kaleta potwierdził informację, że nie R., a miasto zaskarżyło do sądu decyzję komisji.

Ta kamienica mogłaby już spokojnie wrócić do zasobów miejskich, ponieważ decyzja bez skargi strony postępowania stałaby się prawomocna

- zaznaczył wiceszef komisji.

Wezwał kandydatów na prezydenta stolicy, by zadeklarowali, czy wycofają tę skargę i pozwolą zamknąć tę sprawę.

Taka deklaracja pokaże wiarygodność kandydatów w zakresie wyjaśniania dzikiej reprywatyzacji, jak również stosunek kandydatów do Hanny Gronkiewicz-Waltz i jej współpracowników w urzędzie miasta

- powiedział Kaleta na konferencji prasowej przed budynkiem na Kazimierzowskiej 34.

Kaleta chce też, by kandydaci "jasno określili swój stosunek do decyzji o odszkodowaniach dla mieszkańców", które obecnie blokowane są przez prezydent miasta, które zaskarża do sądu.

Pierwszego dnia urzędowania prezydent będzie mógł takie skargi wycofać

 - zaznaczył Kaleta.

Decyzję o unieważnieniu decyzji reprywatyzacyjnej w sprawie Kazimierzowskiej 34 na rzecz Jakuba R. komisja ogłosiła pod koniec czerwca. Uchyliła decyzję zwrotową, nakazała ponowne rozpatrzenie sprawy i przejęcie nieruchomości w zarząd przez miasto.

Komisja uzasadniała wówczas, że decyzja reprywatyzacyjna została wydana "z rażącym naruszeniem zasad prawdy obiektywnej, pomimo nieustalenia posiadania nieruchomości warszawskiej przez dotychczasowych właścicieli". Dodał, że "w dacie wydania decyzji reprywatyzacyjnej prezydent Warszawy nie dysponował pełnymi odpisami aktów notarialnych, na podstawie których ostatecznie nieruchomość przy ul. Kazimierzowskiej 34 weszła w posiadanie Jakuba R.".

Jakub R. nabył roszczenia do Kazimierzowskiej 34 za 45 tys. zł, a nieruchomość warta była ponad 3 mln zł - podała komisja, oceniając, że sprawa Kazimierzowskiej 34 to przykład tego, jak urzędnicy prezydent stolicy uwłaszczyli się na sprawach, którymi się zajmowali.