Ta kwota zwala z nóg. Województwa zarządzane przez PO-PSL mogą stracić ogromne środki!

/ Matthias Sebulke /sxc.hu

  

Gigantyczną kwotę mogą stracić województwa, w których rządzi koalicja PO-PSL. – Nie możemy sobie pozwolić, aby przepadły nam fundusze unijne na rozwój regionów – podkreślił minister inwestycji i rozwoju, Jerzy Kwieciński. Zdaniem szefa sztabu PiS Tomasza Poręby, województwa zarządzane przez PO i PSL mogą stracić łącznie ok. 1,3 mld euro ze środków Unii Europejskiej.

Tomasz Poręba na konferencji prasowej ocenił, że obecnie, "twarde fakty i liczby" - jeśli chodzi o część polskich regionów rządzonych przez PO i PSL - "nie pozostawiają złudzeń, że tam dobrych gospodarzy - jeżeli chodzi o wydatkowanie środków europejskich - po prostu nie ma". Podkreślił, że "na dzień dzisiejszy z funduszy europejskich - przeznaczonych dla województw - zagrożonych jest aż 1,3 mld euro". To są środki - jak dodał - za które można by zbudować w Polsce ponad 5 tys. dróg lokalnych albo 150-170 km autostrad.

Szef sztabu PiS wyliczał, że w woj. zachodniopomorskim zagrożonych jest ok. 97 mln euro, w śląskim - blisko 170 mln, małopolskim - ok. 127 mln, łódzkim - blisko 100 mln, kujawsko-pomorskim - 180 mln, świętokrzyskim - ponad 88 mln, podlaskim - ponad 106 mln euro, a lubelskie - blisko 80 mln euro. 

Według ministra inwestycji i rozwoju Jerzego Kwiecińskiego sytuacja jest "bardzo niepokojąca". Część zagrożonych pieniędzy Polska może stracić bezpowrotnie.

Z kwoty 1,3 mld euro, nieco ponad 400 mln to są środki zagrożone ze względu na tzw. "zasadę n+3". To znaczy, że te pieniądze zostaną w Brukseli, (...) natomiast pozostała kwota wynika z jakości zarządzania, z tego, jakie wyniki osiągają poszczególne województwa, jeżeli chodzi o stopień wykorzystania środków i uzyskiwanych efektów – przekazał.

Minister zauważył też, że środki unijne "to wielka szansa rozwojowa dla naszych regionów". 

Szef resortu inwestycji i rozwoju przypomniał, że o problemie zarządzaniem funduszami europejskimi rząd mówi od lat.

Stan wykorzystania funduszy europejskich z tej perspektywy finansowej niestety nie wyglądał najlepiej pod koniec 2015 roku, kiedy przyjmowaliśmy stery rządów. Już wtedy nasz rząd przygotował specjalny program przyśpieszenia realizacji programów. W części programów udało się osiągnąć naprawdę dobre efekty – powiedział.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Będzie prezydentem do 2030 roku

zdjęcie ilustracyjne / Christine Clark CC BY 2.0

  

Egipska komisja wyborcza podała dziś wieczorem, że uczestnicy trzydniowego referendum w sprawie poprawek do konstytucji opowiedzieli się za umożliwieniem prezydentowi Abd el-Fatahowi es-Sisiemu pozostania na stanowisku do 2030 roku.

Przewodniczący Komisji Laszin Ibrahim poinformował, że poprawki zaaprobowało 88,83 procent głosujących. Frekwencja w referendum, które zakończyło się w poniedziałek, wyniosła 44,33 procent.

Według poprzednich zasad Sisi powinien ustąpić w 2022 roku po zakończeniu drugiej czteroletniej kadencji. Dzięki zmianie art. 140 ustawy zasadniczej ma on prawo do przedłużenia obecnej kadencji o dwa lata i może ubiegać się o jeszcze jedną, tym razem już sześcioletnią kadencję, co potencjalnie doprowadzi do tego, że utrzyma się na urzędzie do 2030 roku.

Zgodnie z poprawkami prezydent będzie mógł wyznaczać sędziów. Zostanie też rozszerzona rola armii, a także jurysdykcja sądów wojskowych w sprawach dotyczących cywilów. Będzie przywrócony Senat, a w Izbie Reprezentantów, która będzie niższą izbą parlamentu, jedna czwarta miejsc będzie zarezerwowana dla kobiet.

Członkowie partii opozycyjnych głosowali przeciwko zwiększeniu uprawnień prezydenta, lecz mają oni zbyt mało głosów w parlamencie, aby nie dopuścić do zatwierdzenia propozycji zmiany konstytucji. Argumentują oni, że nowe prawo to droga do autorytaryzmu i ograniczenia niezależności sądów.

Sisi stał na czele wojskowego przewrotu, wskutek którego w 2013 r. odsunięto od władzy demokratycznie wybranego prezydenta Mohammeda Mursiego. W 2014 r. został wybrany na prezydenta, a w zeszłym roku zapewnił sobie reelekcję - w głosowaniu, w którym praktycznie nie miał konkurentów, bo jego potencjalnych rywali zmuszono do rezygnacji bądź aresztowano.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl