W lipcu Lech Wałęsa apelował do totalnych: "100 tys. to was tu nie ma, trzeba się rozmnożyć", dziś może sobie pogratulować. Na jego wezwanie wszystkie opozycyjne tuzy - z Bronisławem Komorowskim na czele - zbierały się na specjalnej konferencji, by dyskutować, co zrobić "żeby zapewnić warunki dla przełamania kryzysu niskiej dzietności".

Podczas konferencji można było usłyszeć Bronisława Komorowskiego, Grzegorza Schetynę, Katarzynę Lubnauer, Władysława Kosiniaka-Kamysza, Barbarę Nowacką...

Wszystkie te tęgie głowy wspólnie zastanawiały się, "co należy zrobić".

Rozpoczął sam Komorowski, który pragnął "zaznaczyć wagę polityki kontynuacji w tak ważnym obszarze jak polityka prorodzinna państwa" oraz "wolę realizacji w praktyce politycznego działania właśnie zasady kontynuacji, a nie ciągłego początku".

Polityka prorodzinna wymaga stabilności – tak jak zawsze w każdej rodzinie stabilność wewnętrzna służy. Wymaga konsekwencji, konsekwentnego działania w dłuższych terminach

– mówił.

Dzisiejsza opozycja zamierza sięgnąć po władzę i chce niewątpliwie kontynuować te wszystkie także elementy pozytywnego dorobku obecnie rządzących. Mam na myśli między innymi tzw. 500+. Tym niemniej, uczciwość polityczna wymaga podkreślenia, że pomimo wysiłków wielu ekip rządzących, wielu prezydentów, kryzys demograficzny w Polsce trwa nadal

- dodał.

Natomiast Barbara Nowacka wykazywała, że "przyświeca nam ta sama myśl, ten sam sposób myślenia o państwie i jego ciągłości", zaś "polityka społeczna to jeden z najbardziej wrażliwych obszarów polityki państwa"

To ona buduje stabilność, daje gwarancje obywatelom, że państwo ich nigdy nie zostawi na lodzie. Ta polityka musi być prowadzona mądrze i musi być prowadzona w sposób spójny, perspektywiczny, nie z założeniem "do następnych wyborów" albo "co budżet pozwoli przez 3 lata”

– podkreślała. Wtórował jej przewodniczący PO, Grzegorz Schetyna, stwierdzając, że "polityka społeczna to proces".

Nie może być tak, że my meandrom polityki, kampanii wyborczej przeznaczamy sprawę polityki społecznej, bo to są sprawy najważniejsze, strategiczne i świadczące o dojrzałości państwa. Bardzo dużo udało się zrobić

– mówił.

Na koniec wszyscy zgodnie podpisali specjalną deklarację: