Protestujący zgromadzili się przed warszawskim biurem Parlamentu Europejskiego. Demonstranci i działacze sprzeciwiający się projektowi dyrektywy dotyczącej praw autorskich w internecie przekonują, że jej wprowadzenie może być początkiem "wprowadzania cenzury" w internecie.

- Nie chcemy, by pod przykrywką praw autorskich, czy walki z podróbkami, jak to było za ACTA pierwszym, była wprowadzana prewencyjna cenzura treści

 - powiedział Polskiej Agencji Prasowej Michał Dydycz, jeden z organizatorów protestu.

W jego ocenie wprowadzenie dyrektywy spowoduje, że do odbiorców treści w internecie nie będą docierały wszystkie informacje. Jak przekonuje, będą one bowiem filtrowane przez oprogramowanie, które wprowadzą duzi nadawcy treści.

- Znikną informacje z mniejszych portali, w agregatorach treści nie będzie informacji z niezależnych czy hobbystycznych źródeł

 - zaznaczył.

To nie pierwszy protest przeciwko kontrowersyjnemu projektowi przyjętemu przez Parlament Europejski w minioną środę. Już kilka godzin po głosowaniu w PE, pod siedzibą Platformy Obywatelskiej przy ul. Wiejskiej w Warszawie zebrali się protestujący. Najpierw przez pół godziny milczeli, a następnie wykrzykiwali hasła, m.in.: "Precz z cenzurą internetu", "Nie dla ACTA 2.0" oraz "(PO)wolny internet". O takiej też treści trzymali transparenty.

- Zebraliśmy się, żeby zaprotestować przeciwko głosowaniu posłów PO, którzy w europarlamencie, będąc bardziej wierni swojej frakcji, zagłosowali przeciwko wolności

- mówił wówczas PAP obecny na proteście Jan Strzeżek ze stowarzyszenia Młoda Prawica. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Pod siedzibą Platformy protestowali przeciwko ACTA 2

Projekt dyrektywy nazywanej skrótowo w Polsce "ACTA 2" poparło w środowym głosowaniu 18 eurodeputowanych z Platformy Obywatelskiej. Internauci szybko spostrzegli hipokryzję w wykonaniu tej partii, która jeszcze w lipcu sprzeciwiała się "ACTA 2".

CZYTAJ WIĘCEJ: Politycy PO głosowali za ACTA 2, a jeszcze w lipcu twierdzili... "Nie dla ACTA 2"

Tymczasem jeden z europosłów Platformy, Michał Boni, w wywiadzie dla portalu wiadomo.co, przyznał, że potrzebne są kolejne mechanizmy dotyczące działań w internecie, w tym "kodeks etyki wyborczej w sieci". 

- Uważam, że kodeks etyki wyborczej w sieci powinien powstać jak najszybciej. Nie wiem, czy on da się przełożyć na prawo, ale może warto zebrać różnych partnerów i coś takiego stworzyć

- stwierdził Boni.

- Często jestem atakowany w Internecie i nie raz mam wrażenie, że to są zdania pisane przez maszynę

- dodał w rozmowie z portalem wiadomo.co, podkreślając, że "trzeba się temu przeciwstawić".


Nowa dyrektywa, nazywana potocznie "ACTA 2", która ma zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie, wzbudza wiele kontrowersji. Eurodeputowani utrzymali budzący zastrzeżenia art. 13 projektu dyrektywy, który wprowadza obowiązek filtrowania treści pod kątem praw autorskich, oraz art. 11, dotyczący tzw. praw pokrewnych dla wydawców prasowych. Przyjęcie stanowiska przez PE oznacza, że teraz będą mogły się rozpocząć negocjacje z Radą UE, w której zasiadają państwa członkowskie, nad ostatecznym kształtem regulacji.