Protest przed sądem! Po wyroku, który zmusza Polkę do oddania dziecka Marokańczykowi

/ pixabay.com/CC0/pixel2013

  

Ludzie wspierający Katarzynę N. przyszli przed Sąd Rejonowy w Nysie, aby zaprotestować przeciwko prawomocnej decyzji o wydaniu 8-letniej Yasminy jej biologicznemu ojcu mieszkającemu we Włoszech. - Sąd podjął decyzję o wydaniu mojego dziecka, stosując tylko przepisy. Sąd nie patrzył na dobro dziecka - stwierdziła matka Yasminy.

Katarzyna N. wyjechała z Polski w 2009 roku. We Włoszech poznała pochodzącego z Maroka obywatela Włoch Mohameda S. Z ich związku w 2010 rok na świat przyszła córka Yasmina. Latem 2017 roku kobieta wróciła z Włoch do Polski wraz z Yasminą i jej starszym rodzeństwem. Ojciec dziewczynki nie wiedząc o wyjeździe swojej partnerki, zgłosił na policji zaginięcie dziecka, powołując się przy tym na wyrok włoskiego sądu, który przyznał prawo do opieki nad dzieckiem obojgu rodzicom.

W lutym tego roku sprawą o wydanie Yasminy Mohamedowi S. zajął się Sąd Rejonowy w Nysie. W swoim wniosku mężczyzna oskarżył matkę dziecka o porwanie rodzicielskie i powołując się na Konwencję Haską zażądał wydania córki, która - jak udowadniał przed sądem - od urodzenia jest związana z Włochami, tam ma zapewniony odpowiedni standard życia i może kontynuować naukę we włoskich szkołach. Matka dziewczynki nie wyraziła na to zgody, twierdząc, że córka powinna zostać z nią w Polsce.

Sąd Rejonowy przyznał rację Mohamedowi S. Od tej decyzji odwołała się matka dziewczynki i sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Opolu. Podczas procesu prowadzonego z całkowitym wyłączeniem jawności sąd poprosił o opinie biegłych psychologów, którzy mieli ocenić relację dziecka z rodzicami. W poniedziałek sąd wydał prawomocne postanowienie, zgodnie z którym w ciągu 14 dni Yasmina powinna zostać wydana ojcu.

Dziś pod budynkiem sądu w Nysie zebrało się ponad sto osób, które domagały się zmiany decyzji sądów i pozostawienia dziecka przy matce. Wśród zebranych była także Yasmina ze swoją mamą.

- Sąd nakazał doprowadzenie do sytuacji sprzed wyjazdu do Włoch, a tego już nie ma. Nie mam tam mieszkania, pracy. Skoro ja nie mogę tam wrócić, to oznacza wydanie dziecka ojcu. Jeszcze z Włoch apelowałam do polskich władz o pomoc. Odmawiano mi twierdząc, że nie mogą ingerować we włoskie prawo. A po powrocie do Polski polski sąd stwierdził, że dziecko ma być z ojcem, a nie z matką, choć to ja byłam pierwszoplanowym rodzicem i od urodzenia zajmowałam się dzieckiem. (...) Sąd podjął decyzję o wydaniu mojego dziecka, stosując tylko przepisy. Sąd nie patrzył na dobro dziecka

- powiedziała Katarzyna N.

Obecni na manifestacji lokalni politycy zapewniali o swoim poparciu dla Polki w jej staraniach o zatrzymanie córki w kraju. Z decyzją Sądu Okręgowego nie zgadza się prokuratura rejonowa w Nysie, która już zapowiedziała skierowanie do miejscowego sądu wniosku o zmianę postanowienia Sądu Okręgowego. Dodatkowo prokurator chce, by do czasu ponownego rozstrzygnięcia miejscem pobytu małoletniej była Polska. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Polak zaatakowany przez niedźwiedzia. Mężczyzna zginął na górze Aragac

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com; Alexas_Fotos

  

Obywatel Polski zginął w ataku niedźwiedzia na górze Aragac, najwyższym szczycie Armenii - poinformowało Radio Publiczne Armenii, powołując się na ministerstwo ds. sytuacji nadzwyczajnych tego kraju.

Turystka z Polski zadzwoniła w sobotę o godz. 14.26 czasu lokalnego (godz. 16.26 w Polsce) pod numer 911, aby poprosić o pomoc, gdy ona i jej przyjaciel zostali zaatakowani przez niedźwiedzia.

Na miejsce natychmiast wysłano ekipę ratowniczą. Również personel medyczny został wkrótce przywieziony na miejsce wypadku helikopterem, dostarczonym przez ministerstwo zdrowia - informuje na swej stronie internetowej armeńskie radio.

Turystów znaleziono ok. godz. 16.30. O godz. 17.15 lekarze stwierdzili zgon 33-letniego mężczyzny z Polski.

Turystkę przetransportowano do pobliskiego Asztaraku, gdzie została przewieziona na policję. Nie było potrzeby hospitalizacji

- informuje armeńska rozgłośnia.

Aragac mierzy 4090 m n.p.m. i jest najwyższym szczytem kraju; jest to masyw wulkaniczny.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl